Rodzinny SUV za 100 tys. zł? To spora kwota za używane auto. Wśród nich dwa hity i kit

Posłuchaj artykułu (ładuję...)
Jeszcze kilka lat, przy uwzględnieniu noworocznych rabatów, za 100 tysięcy złotych mogliśmy się przymierzać do kompaktowych SUV-ów z napędem na przednią oś. Dziś taka kwota pozostaje jedynie w sferze marzeń, ale pozwala poszaleć za to na rynku wtórnym. Celujemy wyżej w poszukiwaniu obszernych wnętrz, sporych bagażników i odpowiednich silników.

SUV-y zostaną z nami na długo, a być może na zawsze. Polubiliśmy je za wygodne wsiadanie, wyższą pozycję za kierownicę, ogólne poczucie bezpieczeństwa i komfort jazdy po nierównych drogach. Mają też swoje minusy w postaci większego zużycia paliwa, zwiększonych kosztów eksploatacyjnych (opony, hamulce) i bariery czołowej stawiającej spory opór powietrza. Mimo tego ich popularność rośnie. Przedstawiamy rozsądne propozycje za 100 tysięcy złotych.

Zobacz wideo Lexus RX450h+. Odważna stylizacja i wysoka jakość wykończenia? Sprawdzamy! [AUTOPROMOCJA]

Lexus NX I

NX jest jednym z ciekawszych przedstawicieli średniej klasy SUV z metką premium. Wyróżnia się nieszablonową stylizacją, bogatym wyposażeniem i mocnymi, a zarazem oszczędnymi źródłami napędu. Pierwsza generacja pojawiła się na rynku w połowie 2014 i stała się egzotyczną alternatywą dla Audi, BMW i Mercedesa. Produkcję zakończono w 2021, przedstawiając następcę.

NX plasuje się w środku stawki SUV-ów, więc uchodzi za dość wszechstronny samochód. Produkowany jest w Japonii i ma 464 centymetry długości. W połączeniu z 18-calowymi felgami ze stopów lekkich i jednym z 12 lakierów nadwozia, potrafi przykuć uwagę nie tylko fanów motoryzacji. Warto też postawić na wersję z reflektorami LED o niezłej skuteczności na kiepsko oświetlonych drogach.

W dwóch rzędach miejsca nie zabraknie rosłym pasażerom. Przyzwoicie wyprofilowane fotele mogą mieć elektryczną regulację w 10 kierunkach. Do tego dochodzi pamięć ustawień, podgrzewanie i wentylacja. Istotne, że asymetryczne oparcie ma regulację w zakresie kilkunastu stopni, a siedzisko jest stosunkowo długie. Bagażnik okazuje się ustawny i pojemny. W standardowej konfiguracji zmieści 555 litrów. Po złożeniu drugiego rzędu, zyskujemy dostęp do 1600 litrów.

NX może być zasilany klasycznie lub hybrydowo. Pierwsza możliwość obejmuje 2-litrowy silnik benzynowy o mocy 238 KM i 350 Nm. Większość klientów decyduje się jednak na wariant hybrydowy. Generuje 197 KM mocy systemowej, a jednostka elektryczna ma 270 Nm osiąganych od najniższej prędkości obrotowej. Taki tandem pozwala przyspieszyć do setki w 9,2 sekundy i zużywać w cyklu mieszanym około 7,5 litra na setkę (WLTP). Na niekorzyść kupującego gra fakt, że auto dobrze trzyma wartość Tym samym, nasz budżet pozwoli na auta z lat 2016-2017 z przebiegiem 120-150 tysięcy kilometrów.

Skoda Kodiaq
Skoda Kodiaq fot. Skoda

Skoda Kodiaq

W 2021 mogliśmy kupić nowego Kodiaqa 1.5 TSI 150 KM za 110 tysięcy zł. Dziś cena bazowego egzemplarza startuje z pułapu 174 850 zł. Inflacja, więcej wyposażenia, wzrost kosztów produkcji i miękka hybryda. Ot, cała tajemnica.

Niemniej, to największy model w palecie Skody i jednocześnie jeden z najważniejszych. Czemu? Chociażby z uwagi na zainteresowanie klientów. Od moment debiutu w 2016, na świecie sprzedaje się rocznie około 130-140 tysięcy egzemplarzy. Dobry wynik. Co ciekawe, niemal bliźniacze VW Tiguan Allspace i Seat Tarraco notuje ułamek tego zainteresowania.

W przypadku Skody, do wyboru pozostają obręcze aluminiowe w rozmiarze od 17 do 20 cali, a także wydajne, adaptacyjne reflektory matrycowe ze zmienną długością i szerokością strumienia świetlnego. Warto poszukać takiego auta. W odmianie L&K postawiono na chromy i srebrne barwy. Prześwit wynosi 19 centymetrów, a dostępu do bagażnika strzeże elektrycznie unoszona pokrywa. Auto ma 470 cm długości i 168,5 wysokości. Rozstaw osi wynosi 279 cm.

Kabina Kodiaqa w komfortowych warunkach przewiezie pięciu pasażerów, a jeśli ktoś dopłacił 4,5 tysiąca, zyskał dwa siedziska w trzecim rzędzie. Oparcie kanapy jest dzielone w proporcji 60:40 i wyposażono je w regulację oparcia. Mamy też wielki bagażnik, który w 5-osobowej konfiguracji zmieści 650 litrów do okien i 835 do linii dachu. Jeśli mamy zamiar przewieźć pralkę, lodówkę i wózek dziecięcy równocześnie, nie ma problemu. Błyskawicznie składamy asymetryczne oparcie i zyskujemy dostęp do 2065 l. Pokrywa kufra unosi się elektrycznie.

Podstawowe wersje Kodiaqa występują z napędem na przednią oś. Najmocniejsze łączą się z 4x4. Dynamiczne jednostki napędowe mogą współpracować z 6-stopniową skrzynią manualną albo dwusprzęgłowym automatem DSG. Bazowym motorem jest 1.5 TSI (150 KM). 190-konne 2.0 TSI to propozycja dla żądnych dobrej dynamiki zarówno w mieście jak i na autostradzie. 2-litrowy diesel o mocy 150 KM zużywa w cyklu średnim skromne 6,5 litra na 100 km (WLTP). W najmocniejszej odmianie rozwija 200 KM i 400 Nm. Mając w kieszeni 100 tysięcy, możemy z powodzeniem przebierać w egzemplarzach z lat 2019-2020.

Nissan X-Trail
Nissan X-Trail fot. Nissan

Nissan X-Trail III

Od topowego SUV-a oczekuje się komfortu i funkcjonalności. Taki właśnie jest X-Trail po liftingu przeprowadzonym w 2017 (debiut w 2014). Na pokład może zabrać od 5 do 7 osób w komfortowych warunkach. Auto ma 469 centymetrów długości i 182 szerokości. Rozstaw osi wynosi 270,5 cm. Pojemność bagażnika w konfiguracji 5-osobowej to 565 litrów. Kufer jest ustawny, ma wiele przydatnych haczyków i siatek zabezpieczających bagaż, a sama pokrywa unosi się za sprawą elektrycznych siłowników.

X-Trail może mieć pod maską między innymi diesla o pojemności 1.8 litra o mocy 150 koni mechanicznych i 340 Nm w zakresie 1750-2500 obr./min. Motor łączy się z manualną lub automatyczną, bezstopniową skrzynią biegów. Zużycie paliwa w cyklu mieszanym wynosi 6,5 litra. Warto dodać, że SUV z wysokoprężnym napędem może holować przyczepę o masie dwóch ton. Paletę uzupełnia benzynowa jednostka 1.3 DIG-T. Generuje 160 KM i 270 Nm. Zapewnia przyspieszenie do setki w 11,5 sekundy i prędkość maksymalną 198 km/h. Łączy się z dwusprzęgłową przekładnią automatyczną.

Cieszy też obecność napędu na obie osie. Systemem 4x4 zawiadujemy pokrętłem umieszczonym między fotelami. Do wyboru użytkownika oddano kilka trybów – napęd na przód, automatycznie dołączany tył lub równy rozkład momentu obrotowego między obie osie. To w połączeniu z 21-centymetrowym prześwitem pozwala z powodzeniem zapuszczać się na nieutwardzone szlaki. Ile kosztuje największy Nissan? Nasz budżet wystarczy na egzemplarze z lat 2020-2021.

Alfa Romeo Stelvio
Alfa Romeo Stelvio fot. Alfa Romeo

Alfa Romeo Stelvio

Alfa nie ma lekkiego żywota, a pod parasolem firmy Stellantis, niezbadane są wyroki w najbliższych latach. Póki co, trzeba się cieszyć z tego, co znajdziemy w katalogu. Mimo, że ten prezentuje się skromnie, nie można go pomijać w kategorii SUV-a premium. Stelvio wpisuje się w kanon włoskiej sztuki przemysłowej. Jest z nami od siedmiu lat, a wciąż potrafi przykuć uwagę nawet laików.

To ciekawe auto o pewnych właściwościach jezdnych i szerokim zakresie dodatków z kategorii bezpieczeństwa i wygody. Warto wiedzieć, że od 2017 do 2023, Stelvio dysponowała światłami ksenonowymi. Dopiero modernizacja w 2023 przyniosła reflektory Full LED o niezłej wydajności. Przekonuje też osiągami i właściwościami jezdnymi. Potrafi dać sporo frajdy nie tylko na asfalcie, lecz również poza nim. Na tle nudnych rywali z Niemiec i Japonii, wygląda oryginalnie, choć trzeba przyznać, że Włosi nigdy nie mieli z tym problemu. Karoseria mierzy 469 cm długości, 190,5 szerokości i 167 wysokości. Rozstaw osi wynosi 282 cm, a prześwit to 20,5 cm.

Jak przystało na auto premium z klasy średniej, wnętrze zdobią materiały z solidnej półki. W zależności od wybranej wersji, fotele mogą mieć wykończenie skórzane lub skórzano-materiałowe. W opcji z regulacją elektryczną. W Alfie siedzi się dość nisko, dzięki czemu łatwo znaleźć odpowiednią pozycję i zjednoczyć się z maszyną. Przeciętnie przedstawia się za to obraz z kamery cofania oraz nieco archaiczne multimedia. Stelvio też nie należy do kategorii przepastnych SUV-ów. Bagażnik mieści od 525 do 1600 litrów.

Gama napędów jest tożsama z Giulią, co dobrze się przedstawia z punktu widzenia użytkownika. Lepszy dostęp do części przy względnie akceptowalnych cenach. Paleta silników benzynowych składa się z dwóch pozycji. Pierwsza to popularna, czterocylindrowa odmiana 2.0 Turbo wyposażona w bezpośredni wtrysk paliwa i turbosprężarkę ze zmienną geometrią łopat – generuje 200 lub 280 KM. Szczytem możliwości inżynierów Alfy jest topowy wariant 2.9 V6 Biturbo o mocy 510 KM i 600 Nm. 3,9 sekundy do setki i 285 km/h prędkości maksymalnej. To motor wymagający dość dużej troski i daleki od naszych założeń finansowych.

Dla oszczędnych kierowców przewidziano czterocylindrowego diesla 2.2 MultiJet o mocy 150, 160, 180, 190 lub 210 KM. To udana i oszczędna konstrukcja włoskiego koncernu, wykorzystująca bogate doświadczenie z poprzednich lat. Motor wyposażono w turbosprężarkę ze zmienną geometrią łopat, dwumasowe koło zamachowe, filtr cząstek stałych i bezpośredni wtrysk paliwa common-rail. Wszystkie odmiany serynie współpracują z z hydrokinetycznym, 8-stopniowym automatem firmy ZF oraz napędem na wszystkie koła. Poświęcamy sporo miejsca temu modelowi, bo zasługuje na atencję. Dobrze jeździ, szybko nawiązuje więź z kierowcą i zapewnia odpowiednią do wyglądu dynamikę. Do tego oferuje niezłą relację ceny do jakości. Mając 100 tysięcy z kieszeni, bez trudu znajdziemy sztukę z lat 2018-2019.

Honda CR-V
Honda CR-V fot. Honda

Honda CR-V V

Modelem, który doskonale trzyma wartość, zwłaszcza w bezobsługowym wariancie benzynowym, jest Honda CR-V. Piąta generacja produkowanego między innymi w Wielkiej Brytanii SUV-a oferowana była od 2018 do 2023. Plasuje się między klasą kompaktową i średnią.

Nadwozie nie ma problemów z korozją, co nie było tak oczywiste w poprzednich wcieleniach. Kabina zapewnia sporo przestrzeni dla czterech dorosłych osób i ich bagażu (od 561 do 1756 litrów). Zastosowane materiały wykończeniowe są dobrze spasowane i wytrzymałe. CR-V może być wyposażony w dołączany napęd 4x4, przeciętne multimedia, skórzaną tapicerkę, szyberdach i liczne systemy bezpieczeństwa. Wzornictwo nieźle znosi upływ czasu, a na plus zapisujemy wiele analogowych przełączników.

Użytkownicy zgodnie zachwalają natomiast precyzję pracy manualnych przekładni. W ofercie znalazły się dwa warianty benzynowe. To 1.5 VTEC Turbo o mocy 173 lub 193 KM, a także hybrydowa specyfikacja 2.0 i-MMD. Tutaj wyróżnik stanowi AWD, bezstopniowa przekładnia, 184 KM i 315 Nm. Bez szału, ale według producenta auto zużywa około 7 litrów na setkę. Wartość rezydualna to mocny punkt programu, zatem mając w kieszeni 100 tysięcy zł, jesteśmy skazani na egzemplarze z lat 2018-2019.

Więcej o:

Komentarze (0)

Rodzinny SUV za 100 tys. zł? To spora kwota za używane auto. Wśród nich dwa hity i kit

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy - napisz pierwszy z nich!

Zgłoś komentarz

Czy masz pewność, że ten post narusza regulamin?

Wystąpił błąd, spróbuj ponownie za chwilę
Dziękujemy za zgłoszenie

Komentarz został zgłoszony do moderacji

Nadaj nick

Nazwa użytkownika (nick) jest wymagana do oceniania, komentowania oraz korzystania z forum.

Wpisz swój nick
Wystąpił błąd, spróbuj ponownie za chwilę

Użyj od 3 do 30 znaków. Nie używaj polskich znaków, wielkich liter i spacji. Możesz użyć znaków - . _ (minus, kropka, podkreślenie).