Nowy gracz na rynku nawigacji. Powstał z konieczności, teraz zagraża Google Maps

Petal Maps to apka nawigacyjna firmy Huawei, która powstała, bo Google odciął chińską firmę od swoich usług. Zaletą nawigacji jest to, że łączy cechy różnych aplikacji rywali, wadą brak obsługi Android Auto.

Na rynku aplikacji nawigacyjnych robi się coraz gęściej. Różne problemy z obsługą przodującej aplikacji Google Maps sprawiają, że użytkownicy smartfonów szukają alternatywy. Tak było m.in. ze mną, kiedy GPS zaczął wariować po połączeniu telefonu z samochodem przez Android Auto.

Więcej technologicznych ciekawostek znajdziesz na stronie Gazeta.pl

Od tej pory wypróbowałem różne aplikacje: Waze, HERE WeGo i TomTom GO. W każdej podoba mi się coś innego, ale zniechęcają mnie drobiazgi. Na przykład sposób wyboru trasy w czasie jazdy samochodem, który u konkurentów Map Google jest znacznie mniej intuicyjny.

A może Mapy Petal chińskiej firmy Google? Powstały w 2020 r. bo Huawei nie miał wyjścia. Wygląda na to, że trzy lata później to naprawdę dojrzała aplikacja. Petal Maps robią bardzo zachęcające pierwsze wrażenie. Mają wyjątkowo estetyczny interfejs i spora liczba funkcji wyglądają obiecująco. Na ocenę algorytmów tras przyjdzie pora za jakiś czas.

Petal Maps jest nawigacją samochodową, rowerową i pieszą. Dodatkowo ułatwia dojazd komunikacją publiczną, tak samo, jak Google Maps (w Warszawie nawet pokazuje trasę linii metra na mapie) oraz pozwala na wezwanie kierowcy Bolt, ale wówczas przekierowuje do zewnętrznej aplikacji tej firmy.

Jeśli wybierzemy jazdę rowerem Mapy Petal pomogą nam znaleźć alternatywę w postaci elektrycznej hulajnogi firm Tier, Bolt i Lime. Pokażą, gdzie stoi (albo częściej leży) najbliższe takie urządzenie, a nawet poinformują o poziomie naładowania jego akumulatora.

Petal Maps to nowy konkurent Map GooglePetal Maps to nowy konkurent Map Google fot. Petal Maps

Tym którzy obawiają się przekroczenia prędkości, spodoba się czytelny sposób powiadamiania o fotoradarach i odcinkowych pomiarach. Można również zgłaszać wypadki oraz inne zdarzenia, ale Mapy Petal nie zastąpią w pełni Yanosika ani Waze. Przede wszystkim dlatego, że nie jest to intuicyjne, poza tym Petal nie skupiają wokół siebie takiej dużej i aktywnej społeczności kierowców. Na dobicie napiszę, że takie funkcje wymagają rejestracji w chmurze.

Petal Maps są wyposażone w większość funkcji znanych z programów konkurencji oraz kilka dodatkowych. Oprócz najszybszej i najkrótszej trasy można wybrać taką, na której będzie najmniej sygnalizacji świetlnej. Poza tym na życzenie apka pokazuje wszystkie światła na mapie i używać map offline. Jest ładny asystent pasa ruchu, przydatny na rozjazdach i skrzyżowaniach, wizualna informacja o natężeniu ruchu, tryb nocny, map satelitarnych oraz możliwość personalizacji wyglądu znacznika naszego pojazdu.

Niektóre funkcje wymagają zarejestrowania się w chmurze Huawei, co w przypadku chińskiej aplikacji jest newralgicznym tematem, ale większość działa i bez tego. Mnie urzekł wyjątkowo ładny wygląd map (zwłaszcza w trybie 3D) oraz elementów obsługi.

Źródłem map oraz informacji drogowych jest firma TomTom International, od której czerpią dane Mapy Petal. Jak wiadomo to najbardziej kosztowne i skomplikowane elementy niezbędne do sprawnego działania aplikacji nawigacyjnej. Dobrze, że Huawei w tej materii skorzystał z doświadczenia specjalisty, zamiast ograniczać się do własnoręcznie opracowanych map i gromadzonych danych. Dzięki temu apka działa sprawnie, a mapy są aktualne. Mapy Petals mają też wersję na komputer dostępną przez przeglądarkę internetową, tak samo, jak Mapy Google. Krótko mówiąc, są ich coraz bardziej udaną kopią.

 

Pora na wady, bo poza kontrowersyjnymi okolicznościami narodzin, jest ich więcej. Aplikacja ma polski interfejs, ale wskazówki głosowe w naszym języku nie brzmią najlepiej. Do tego dochodzi powiązanie części funkcji z kontem w chmurze Huawei. Gwoździem do trumny Map Petal jest brak możliwości wyświetlania nawigacji na ekranie samochodu przez Android Auto albo Apple CarPlay. Dlatego w tej chwili Petal Maps mogą stanowić sensowną alternatywę tylko dla kierowców starszych aut, którym nie zależy na integracji z oczywistego powodu: w ich modelach brakuje kolorowych ekranów.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.