Jechałem pociągiem Shinkansen. Nie jest najszybszy na świecie, ale ma inne zalety

Pewnie słyszeliście tę japońską nazwę. Shinkansen to najstarsza na świecie kolej dużych prędkości. Miałem okazję pokonać nią kilkaset kilometrów. Chciałbym, żeby każdy pociąg był równie punktualny i czysty.

Shinkansen jest kolokwialnie nazwany "bullet train", czyli pociagiem-pociskiem, ale prawdziwe tłumaczenie japońskiej nazwy jest bardziej prozaiczne. Shinkansen to po japońsku "nowa magistrala" i oznacza sieć pociągów wysokiej prędkości, najstarszą i wciąż najbardziej punktualną na świecie. Jej polskim odpowiednikiem jest Pendolino, które jednak rozpędza się do zaledwie około 200 km/h, czyli formalnie nie spełnia wymogów kolei dużych prędkości. Nie są sformalizowane, ale Międzynarodowy Związek Kolei uważa, że takie pociągi powinny osiągać szybkość co najmniej 250 km/h.

Zobacz wideo

Więcej ciekawych tekstów o transporcie i motoryzacji znajdziesz na stronie Gazeta.pl

Shinansen to najstarsza na świecie kolej dużych prędkości. Działa od 1964 roku

Jaką prędkość rozwija Shinkansen? Na niektórych trasach rozpędza się do 320 km/h, ale ja jechałem tylko 280 km/h. To dlatego, że maksymalna prędkość różni się na poszczególnych trasach. Ja pokonałem około 500 km najstarszą linią Tokaido Shinkansen prowadzącą z Tokio do Osaki. Została oddana do użytku w 1964 roku. Pierwsze pociągi jeździły z prędkością do 210 km/h, a skonstruował je koncern Kawasaki Heavy Industries. Shinkansen od razu osiągnął duży sukces. Przewiózł 100 milionów pasażerów po niecałych trzech latach. Do tej pory jest niezwykle popularnym środkiem transportu na głównej wyspie Japonii, Honsiu.

Wbrew temu, co sądzą niektórzy, Shinkansen są nie najszybszymi pociągami na świecie. Francuskie TGV (fr. Train a Grande Vitesse) osiąga podobne tempo podróży, a długo (od 2007 r. do 2015 r.) dzierżył rekord prędkości maksymalnej osiągnięty w warunkach testowych. Wynosił 574,8 km/h i został pobity dopiero przez japoński pociąg Maglev MLX01, który rozpędził się do 603 km/h. Niestety Maglev o dużej prędkości to wciąż koleje przyszłości, a nie teraźniejszości. Japońska sieć superszybkiej kolei lewitującej na poduszce magnetycznej Chuo Shinkansen wciąż nie została oddana do eksploatacji.

Pociąg japońskiej kolei dużych prędkości ShinkansenPociąg japońskiej kolei dużych prędkości Shinkansen fot. ŁK

Naprawdę szybkie pociągi to Maglev, ale ich rozwój jest dopiero w powijakach

Na razie działa tylko króciutka (8,9 km)  i wolna (100 km/h) linia wybudowana w prefekturze Aichi na potrzeby Expo 2005. Pierwotny termin oddania do użytku w 2027 r. został przesunięty. Mówi się o uruchomieniu części trasy Tokio-Osaka w 2037 r., a całej dopiero w 2045 r. Pociągi klasy Maglev to bardzo droga inwestycja. Jedyna taka komercyjna linia działa w Szanghaju. Można nią dotrzeć do miasta z lotniska Pudong z maksymalną prędkością 431 km/h, ale trasa ma niecałe 30 km długości.

Jak się czułem w Shinkansenie pędzącym po tradycyjnych torach? Wbrew pozorom nie jak w filmie science-fiction. Japońskie pociągi wyglądają futurystycznie tylko z zewnątrz, zwłaszcza w aktualnie używanej wersji N700A. W środku wagony lotnicze bardzo przypominają te z polskiego Pendolino. Fotele w moim pociągu były w układzie 3+2. Co ciekawe na końcu trasy pracownicy kolei odwracali je ręcznie w drugą stronę, bo składy Shinkansen są symetryczne. Ludzie wykonujący nietypowe i wydawałoby się niepotrzebne zawody to charakterystyczny element japońskiego rynku pracy. Państwo znajdzie płatne zajęcie dla każdego człowieka. Najwyżej trzy osoby będą kierować ruchem przy wyjeździe z placu budowy.

Shinkansenem podróżuje się komfortowo, ale nie jest jakoś wybitnie cichy, ani nie wgniata w fotel swoim przyspieszeniem. Za to japońska kolej dużych prędkości ma dwie inne charakterystyczne i skądinąd miłe cechy. Pierwszą jest niezwykła punktualność. Pociągi Shinkansen rzeczywiście meldują się na stacji zgodnie z rozkładem. Odchyłka wynosi najwyżej kilka sekund, więc można ustawiać zegarki, przynajmniej te mechaniczne. W dodatku wagony zatrzymują się w wyznaczonym miejscu z dokładnością do centymetrów. Można śmiało stanąć na peronie w kolejce, nawet jeśli go jeszcze nie ma. Tylko nie blokujcie wyjścia, bo Japończycy nie są na to przygotowani. Mój przewodnik, który mieszka w Japonii od 12 lat, mówił, że tylko dwukrotnie miał do czynienia z poważniejszym spóźnieniem. Niestety możliwe, że zostało spowodowane udaną próbę samobójczą.

Japońska kolei chodzi jak w zegarku. Ale zdarzają się opóźnienia. "Czynnik ludzki"

Chociaż koleje dużych prędkości są dobrze zabezpieczone, w Japonii nadal zdarzają się sytuacje prób samobójczych w okolicach kolei. W takich przypadkach pasażerowie słyszą, że nieplanowany postój pociągu spowodowało "nieprzewidziane zdarzenie z udziałem czynnika ludzkiego". Według statystyk najczęściej dochodzi do nich w poniedziałkowe poranki.

Na szczęście mój pociąg Shinkansen pokonał trasę w obie strony bez nieprzewidzianych przerw. Za każdym razem przyjechał dokładnie o czasie, mimo że zdarzało się, iż ruszył ponad minutę po planowanym odjeździe. Jak w każdym systemie transportu zbiorowego, taka ewentualność jest brana pod uwagę w rozkładzie i najwyżej pociąg zwalnia w czasie trasy, bo przyjechanie na przystanek zbyt wcześnie wcale nie jest lepsze od spóźnienia.

Drugą cechą charakterystyczną japońskiej kolei jest niezwykła czystość na dworcach oraz w wagonach. Widać, że nie są najnowsze, ale próżno w nich szukać brudu albo śmieci, mimo że na dworcach nie ma koszy. Zostały usunięte z przestrzeni publicznej (również z  miejskich ulic) po pamiętnym ataku terrorystycznym w tokijskim metrze, przeprowadzonym przez wyznawców sekty religijnej Najwyższa Prawda (jap. Aum Shinrikyo) w 1995 r. Pojemniki z zabójczym Sarinem zostały ukryte właśnie w koszach na śmieci. Blisko sześć tysięcy osób odniosło wtedy poważne obrażenia. Zginęło 12, a od tej pory Japończycy chowają śmieci do torebek lub plecaków i karnie zanoszą je do domu.

Jest jeszcze jedna wyjątkowo cecha, ale dotyczy nie tylko pracowników i pasażerów pociągów Shinkansen, ale całej Japonii. Chodzi o wyjątkową uprzejmość i wysoko poziom kultury w przestrzeni publicznej, zwłaszcza w stosunku do obcokrajowców. Tego najbardziej brakowało mi po powrocie do Polski. Japońskim pociągiem Shinkansen podróżowałem z Tokio do Hamamatsu i z powrotem w trakcie wyjazdu sfinansowanego przez firmę Suzuki Motor Poland sp. z o.o. Firma nie miała wpływu ani wglądu do powyższej treści.

Autor i pociąg japońskiej kolei dużych prędkości ShinkansenAutor i pociąg japońskiej kolei dużych prędkości Shinkansen fot. ŁK

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.