Kiedy pieszy jest wchodzący? Prawdziwy ekspert wyjaśnia nowe prawo ekspertom z internetu

Piotr Kozłowski
Zamiast mówić o bezpieczeństwie pieszych, internet prowadzi filozoficzne (bo wcale nie merytoryczne) debaty na temat tego, kiedy pieszy zamienia się w pieszego wchodzącego na przejście. Dlatego, w oparciu o dogłębną analizę prawną, wyjaśniamy nowe przepisy dotyczące pierwszeństwa pieszych.

Znowelizowane Prawo o ruchu drogowym, obowiązujące od 1 czerwca 2021 r., daje pierwszeństwo przed pojazdami (wyłączając tramwaje) pieszym wchodzącym na przejście dla pieszych. Nikt nie ma wątpliwości, że jest to ukłon w stronę niechronionych uczestników ruchu drogowego, choć w niezliczonych internetowych debatach pojawiają się pytania:

  • Co znaczy pieszy wchodzący na przejście?
  • Czy niedoprecyzowanie tego zwrotu nie zwiększy liczby wypadków z udziałem pieszych?
  • Kiedy pieszy zaczyna być pieszym wchodzącym?
Zobacz wideo

Pierwszeństwo pieszych na przejściach

Czy to, że osoby niezwiązane z prawem nie wiedzą, co dokładnie oznacza słowo "wchodzący", świadczy o tym, że prawo jest źle napisane? Czy każdy przepis, w którym nie określono wszystkich sytuacji, które dają pieszemu pierwszeństwo, jest źle napisany? Jeśli tak, to dlaczego kierowcy nie mają problemów z interpretacją przepisu mówiącego, że na skrzyżowaniu równorzędnym pierwszeństwo ma ten, kto znajduje się po prawej stronie? Ustawodawca nie doprecyzował przecież, w jakiej odległości od skrzyżowania ma być auto, by trzeba je było przepuścić. Więc dlaczego miałby to robić w przypadku pierwszeństwa pieszych?

W rozmowie z Moto.pl rzecznik Ministerstwa Infrastruktury Szymon Huptyś stwierdza bardzo krótko:

Zapis ustawowy precyzyjnie określa, kogo dotyczy nowy przepis.

Resort uznaje tym samym, że nowe przepisy są jasne dla policjantów, którzy mają te przepisy egzekwować, i dla sądów, które mają wydawać wyroki w sprawach, w których określenie pierwszeństwa (czy to pieszego, czy kierowcy) będzie niejasne. A co z obywatelami? Dla wielu z nich - sądząc po internetowych debatach - przepisy nie są jednoznaczne. I choć głównym wnioskiem z nich płynącym powinno być przesłanie: "Kierowcy i piesi, bądźcie jeszcze bardziej niż dotychczas ostrożni, zbliżając się do przejścia, bez względu na to, czy wiecie, jak interpretować nowe przepisy", to postanowiliśmy wyjaśnić, co dokładnie oznacza enigmatyczne (dla niektórych) pojęcie pieszy wchodzący na przejście.

RowerRowerzysta jak kierowca. Też musi bardziej uważać na przejściach od 1 czerwca

Z pomocą przyszedł nam ekspert, dr Mikołaj Małecki z Katedry Prawa Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego, który na prowadzonej przez siebie stronie Dogmaty Karnisty przeanalizował nowe przepisy. W rozmowie z Moto.pl odpowiedział też na dodatkowe pytania.

Wchodzenie to proces, a nie podniesienie nogi

Zdaniem dra Małeckiego dokładna analiza wprowadzonych przepisów prowadzi do jednego wniosku: nowelizacja Prawa o ruchu drogowym polepsza sytuację pieszego na drodze. Skupmy się na jednym, budzącym najwięcej wątpliwości nowym zapisie:

Pieszy wchodzący na przejście dla pieszych ma pierwszeństwo przed pojazdem, z wyłączeniem tramwaju.

Nierozłącznie idzie on w parze z jeszcze jednym przepisem Prawa o ruchu drogowym:

Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność, zmniejszyć prędkość tak, aby nie narazić na niebezpieczeństwo pieszego znajdującego się na tym przejściu albo na nie wchodzącego i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na tym przejściu albo wchodzącemu na to przejście.

Dr Małecki bardzo dokładnie wyjaśnia, czym - wedle litery prawa - jest wchodzenie na przejście dla pieszych. Jak tłumaczy, dogmatycznie rzecz biorąc, określenia "wchodzący" nie można rozumieć zbyt wąsko, zarówno w aspekcie czasowym, jak i przestrzennym. Wchodzenie na przejście nie ogranicza się do wykonania jednego kroku, decydującego o tym, że z przestrzeni chodnika przenosimy się jedną nogą na obszar jezdni. Czynność ta nie ogranicza się do jednego ruchu ciała, który trwa sekundę lub nawet mniej niż sekundę. Wchodzącym jest zatem ten, kto ma zamiar przejść przez przejście.

Czy zatem kierowcy mają czytać w myślach pieszym? Nie. Mają przewidywać ich zachowania, tak jak przewidują zachowania innych kierowców.

Wchodzenie na przejście, dające pieszemu pierwszeństwo przed pojazdem, rozpoczyna się w momencie, gdy zachowanie danej osoby będzie można obiektywnie rozpoznać i potraktować jako zmierzanie do przekroczenia jezdni w obrębie danego przejścia

- tłumaczy dr Małecki.

Ekspert podaje nawet bardzo konkretny przykład, który bardzo obrazowo tłumaczy, na czym polegają nowe przepisy:

Jeżeli w klarownej sytuacji na drodze pieszy równym krokiem idzie przed siebie, monitoruje sytuację na drodze i w równym tempie zbliża się do przejścia, to choćby znajdował się 5 metrów od jezdni ma już pierwszeństwo przed pojazdami zbliżającymi się do przejścia.

Oczywiście nie oznacza to, że pieszy, który wyraźnie daje do zrozumienia, że będzie przechodził przez przejście, może bezkarnie wejść pod koła pędzącego samochodu - nie może zmuszać kierowców do nagłego i gwałtownego hamowania. Uspokajamy wszystkich tych, dla których synonimem słowa pieszy jest określenie święte krowy. Pieszy zawczasu (jeszcze przed przejściem) musi ocenić, czy może bezpiecznie przejść przez ulicę.

Pierwszeństwo pieszych na przejściach rozdzielonych wysepkami

Jak nowe przepisy wpłynęły na sytuację pieszych na przejściach, które są podzielone wysepkami? W rozmowie z Moto.pl wyjaśnił to dr Małecki.

Tutaj stan prawny się nie zmienił. Wciąż są to dwa odrębne przejścia (przejście przedzielone wysepką traktowane jest jak dwa osobne przejścia - red.). Wchodzenie na każde z nich oceniamy oddzielnie. Zatem pieszy zbliżający się do jezdni w ramach jednego przejścia jeszcze nie uzyskuje pierwszeństwa na przejściu po drugiej stronie wysepki. Uzyska je w fazie wchodzenia na to drugie przejście, ale to nie ma miejsca dopiero na skraju wysepki, tylko wcześniej. Możliwe jest więc, gdy droga jest wąska, że w praktyce już w momencie wchodzenia na jezdnię będziemy mogli mówić o wchodzeniu na oba przejścia, i pierwszeństwo będzie dotyczyć obu z nich.

Wchodzenie na przejście trzeba zatem rozumieć tak, że jest to dostrzegalny dla kierowców proces, a nie jeden krok czy podniesienie nogi. Piesi, jako zawsze bardziej narażeni w starciu z pojazdem, powinni być lepiej chronieni. Taki jest cel wprowadzonej nowelizacji. Czy warto bezowocnie i bez końca debatować nad jasnością wprowadzonych przepisów? Nie, co powyżej doskonale wyjaśnił nasz rozmówca. Czy twórcy prawa powinni wyjaśnić je kierowcom i pieszym (nie tylko policjantom i sądom) przed wejściem w życie nowelizacji Prawa o ruchu drogowym? Tak. Może wówczas wątpliwości byłoby mniej.

Z badania przeprowadzonego przez Moto.pl wynika, że znajomość nowych przepisów wśród Polaków jest znikoma: 4 na 10 Polaków nie wie nic o przepisach, które weszły w życie 1 czerwca. Skąd mają wiedzieć, skoro państwo milczy?

Więcej o: