Chyba najbardziej znany i zarazem najbarwniejszy polski detektyw znany jest ze swojego zamiłowania do samochodów. Jego kolekcja pełna jest drogich i często zaskakująco spersonalizowanych egzemplarzy. Mercedes-AMG GT, G63, Audi A8, BMW serii 7, czy też tak niecodzienne pojazdy jak opancerzony tranporter TUR czy Hummer H1 - to tylko część motoryzacyjnego dobytku Rutkowskiego. Wydaje się, że okres bożonarodzeniowych świąt jest idealną okazją do sprawienia sobie kolejnego prezentu. Wybór padł na McLarena 750S Spider.
Brytyjski supersamochód to już osiemnasta pozycja w obszernym garażu Rutkowskiego. Model 750S zadebiutował w 2023 roku. Względem swojego poprzednika - 720S - różni się nie tylko prezencją, ale także osiągami. Za napęd odpowiada ta sama, lecz nieco zmodyfikowana i wzmocniona jednostka V8 o pojemności czterech litrów, która rozwija (jak sama nazwa modelu wskazuje) 750 KM oraz 800 Nm momentu obrotowego. Dzięki temu pojazd jest niczym drogowy pocisk - pierwsza setka na prędkościomierzu pojawia się po zaledwie 2,8 sek. Co więcej, auto stało się również lżejsze o ponad 30 kg, co wynika z zastosowania m.in. licznych elementów z włókna węglowego.
Jak widać po opublikowanych w mediach społecznościowych materiałach, detektyw postawił na egzemplarz wykończony białym lakierem skomponowanym z kontrastowymi czarnymi felgami. Całość dopełnia ciemna tapicerka z alkantary wzbogacona turkusowymi wstawkami. Z pewnością taki samochód zwróci uwagę innych kierowców, zwłaszcza gdy detektywowi ponownie przyjdzie do głowy pomysł korzystania z korytarza życia...
Nie tak dawno detektyw ponownie dał znać o sobie w mediach. Tym razem nie za sprawą kolejnej spektakularnej akcji, ale swojego głupiego wybryku - jego BMW serii 7 wdziane było 5 grudnia na autostradzie A2, na której to jechało utworzonym przez innych kierowców korytarzem życia. To, że limuzyna należał do stajni Rutkowskiego, wskazywała spersonalizowana tablica rejestracyjna "E7 ZORRO". O komentarz do sprawy oprosiliśmy samego detektywa. Oto co stwierdził w rozmowie z Moto.pl:
Ten korytarz życia nie miał absolutnie żadnego odniesienia do stanu faktycznego, ani jakiegokolwiek wypadku, bo wypadku nie było. Była lekka mgła, która spowodowała korek. (... ) Nie rozumiem, czemu to robi taką furorę. Korytarza życia tutaj nie było. To było tylko i wyłącznie wyprzedzenie samochodów wolnym pasem przejazdowym.
- przyznał Rutkowski. Na pytanie dotyczącego tego, czy to on siedział za kierownicą limuzyny, odparł, że nie, jednak "niewykluczone, że był jej pasażerem". Warto zaznaczyć, że stanowisko detektywa co do bezzasadności utworzenia na trasie korytarza życia ma pokrycie w przepisach. Jak czytamy w art. 9 ustawy Prawo o ruchu drogowym - "Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani ułatwić przejazd pojazdu uprzywilejowanego, w szczególności przez niezwłoczne usunięcie się z jego drogi, a w razie potrzeby zatrzymanie się". Jeżeli na drodze nie znajduje się pojazd uprzywilejowany, kierowcy nie muszą tworzyć korytarza. Z drugiej strony tak bezpardonowe zachowanie ze strony szofera limuzyny Rutkowskiego po prostu nie uchodzi...