Pierwszy stalowy most w Warszawie podziwiał cały świat. Największe wrażenie zrobiła jednak jego budowa

Żelazne kratulce przyjechały z Francji, a z Angli specjalnie ściągnięto ogromną maszynę parową do podwodnej budowy podpór - to tylko jedne z wielu ciekawostek związanych z powstawaniem mostu Aleksandryjskiego w Warszawie. Ta przeprawa była prawdziwą perełką XIX-wiecznej inżynierii i wielkim dziełem wybitnego polskiego inżyniera.

Pierwszy żelazny most w Warszawie zapisał się na stałe w historii inżynierii budowlanej. Do dziś Most Kierbedzia, uznawany jest za przełomową konstrukcję inżynierii lądowej. Most Aleksandryjski, jak pierwotnie nazwano tę monumentalną budowlę, był prawdziwym arcydziełem inżynieryjnym.

Most Kierbedzia – krótka historia słynnego inżyniera

Projektantem mostu był Stanisław Kierbedź. Polski inżynier był absolwentem Cesarskiego Instytutu Wileńskiego i Instytutu Korpusu Inżynierów Komunikacji w Petersburgu, ale nauki pobierał także na uczelniach w Anglii, Austrii, Belgii, Holandii, Francji, Niemczech i Szwajcarii. Pierwszym znanym projektem Kierbedzia był pierwszy most żeliwny w Petersburgu poprowadzony przez Newę. Inżynier zasłynął tym, że sprawnie poradził sobie z trudnymi i wymagającymi warunki budowy nad głęboką i kapryśną rzeką. W tamtym czasie specjaliści powątpiewali, czy jest to w ogóle możliwe. Decyzja o powierzeniu budowy Stanisławowi Kierbedziowi podjął bezpośrednio car Mikołaja I. Budowa petersburskiej przeprawy trwała 8 lat. Kierbedź był też wykładowcą na uczelniach, a także uczestniczył w budowie kolei żelaznej Petersburg – Peterhof.

Most Kierbedzie – nowatorska konstrukcja

Główną cechą wyróżniającą warszawski most Kierbedzia spośród innych mostów tamtych czasów była jego stalowa konstrukcja kratownicowa, która stanowiła nie tylko o estetyce, ale także o wyjątkowej wytrzymałości. Każda z belek konstrukcji nośnej, wykonana z walcowanego żelaza, była połączona za pomocą nitów, przy czym zastosowano innowacyjną metodę nawiercania otworów na nitowanie, co znacząco zwiększyło trwałość i wytrzymałość mostu.

Niebagatelną rolę w budowie mostu Kierbedzia odegrały kesony - konstrukcje umożliwiające pracę pod dnem rzeki, co było niezbędne do budowy filarów mostowych. Wykorzystano tutaj technologię wtłaczania sprężonego powietrza pod wodę, tak aby można było pracować pod taflą płynącej rzeki. Choć ta technika było skuteczna i przyspieszyła pracę, stanowiło duże ryzyko dla zdrowia pracujących pod wodą budowlańców. 

Każdy filar mostu oparto na dwóch większych i dwóch mniejszych cylindrach o średnicy odpowiednio prawie 5,5 metra i 2,7 metra. Następnie cylindry wypełniono betonem i faszyną (wikliną) obciążoną kamieniami, które miały zapobiegać podmywaniu filara. Z kolei licowanie filarów wykonano z granitu śląskiego.

Warto podkreślić, że przy budowie mostu pracowało około 700 osób. Byli to zarówno Polacy, jak i specjaliści z zagranicy, głównie z Francji i Włoch. Francuscy inżynierowie oraz włoscy kamieniarze mieli ważne role w procesie powstawania tej monumentalnej budowli.

Zobacz wideo

Praca niezwykle licznej załogi, sięgającej nawet 700 robotników, wymagała precyzji i dobrej logistyki. Co ciekawe, nawet po otwarciu mostu, nie ustawały wysiłki w rozbudowie i doskonaleniu jego infrastruktury, czego przykładem jest m.in. chodnik dla pieszych oraz tory tramwajowe.

Ostatecznie, otwarcie Mostu Kierbedzia, nazwanego tak na cześć jego twórcy, miało miejsce 22 listopada 1864 roku. Choć początkowo nosił on miano Aleksandryjskiego, to nazwisko właśnie stało się symbolem pierwszej stalowej przeprawy stolicy. Most był dla mieszkańców symbolem postępu i nowoczesności. Budowla ta, opatrzona licznymi zdjęciami dokumentującymi jej powstanie, przetrwała wiele wyzwań historycznych, aż do pierwszej wojny światowej, kiedy to została zburzona.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.