Volkswagen się przeliczył. Kilka mld dolarów "w plecy"

Saga związana z aferą Dieselgate nadal trwa. Okazuje się, że władze Volkswagena źle oszacowały koszty związane z obsługą wadliwych samochodów, o jakieś 3 miliardy dolarów.

Magazyn Automotive News Europe donosi, że już za kilka tygodni Volkswagen ogłosi wysokość strat poniesionych w trzecim kwartale tego roku. Okazuje się, że będą większe niż szacowano – nawet o 3 mld dolarów. Wszystko przez to, że problem okazał się bardziej złożony technicznie niż wydawało się na początku. Do tego program wykupu samochodów w Ameryce Północnej pochłonął więcej środków. Akcja serwisowa objęła ponad 11 mln samochodów, a większość z nich znajduje się w Europie.

To jednak nie koniec problemów koncernu Volkswagen. Niemieckie media donoszą, że były członek zarządu Porsche oraz szef działu odpowiedzialnego za rozwój silników zostali aresztowani kilka dni temu. Nie znamy jeszcze zarzutów, ale obydwaj panowie mogą zostać powiązani ze sprawą oszustw dotyczących emisji spalin w samochodach marki Audi.

Afera Dieselgate wybuchła dwa lata temu. Do tej pory koncern Volkswagen poniósł straty w wysokości ponad 30 mld dolarów, aresztowano kilku pracowników średniego i wysokiego szczebla – niektórzy z nich zostali już skazani i odbywają karę pozbawienia wolności.

Skandal w Volkswagenie rzucił podejrzenia na innych producentów samochodów, którzy kombinowali z oprogramowaniem w silnikach wysokoprężnych, a także zrujnował reputację silników Diesla na długie lata.

Więcej o:
Komentarze (4)
Volkswagen - Dieselgate, straty
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • jck12

    Oceniono 14 razy 10

    Książkowy przykład jak dla dużych pieniędzy można się zcoorvić.
    Niemiecka solidność, uczciwość i pracowitość niech pozostanie na jakiś czas w strefie mitów.

  • Gość: Adam

    Oceniono 10 razy 8

    Tymczasem w Polsce nadal nie chcą wymieniać wadliwych aut ani zwracać pieniędzy za nie

  • Gość: jacek

    Oceniono 4 razy 4

    Od początku afery powtarzam: nie ma żadnej możliwości, by z oszustwa nie zdawali sobie sprawy praktycznie wszyscy inżynierowie VW oraz konkurencji, przynajmniej ci mający pojęcie o silnikach. VW osiągnął na papierze cuda - bez wynalazków, bez patentów, bez wydawania majątku na nowe konstrukcje. Nikt nie był w stanie jego sukcesów powtórzyć. Komu mogło nie przyjść do głowy, że tkwi w tym jakaś gruba sztuczka, tym bardziej, że naciąganie wyników, konstruowanie samochodów pod konkretne testy było od co najmniej ćwierć wieku powszechną praktyką w motoryzacji?

    Wśród wiedzących, a przynajmniej świadomych oszustwa, musiał być cały inżynierski menadżment VW, z Piechem na czele. Ten facet jest znakomitym, niezwykle bystrym inżynierem, do tego perfekcjonistą i nie ma cienia szansy, by nie wiedział, czemu firma zawdzięczała sukces. Pamiętajmy też, że VW od kilkunastu lat z szaleństwem w oczach dążył do zajęcia pozycji największego producenta samochodów na świecie. "Najlepsze" na świecie dizelki bardzo ten cel przybliżały.

    To, czy i na ile VW zostanie jeszcze bardziej pogrążony w sprawę, zależy od determinacji śledczych, którzy muszą od dawna zdawać sobie sprawę, że oszustwa spalinowe nie byłyby możliwe bez tworzenia sprzyjających im regulacji na szczeblu UE i bez bardzo upartego tolerowania sygnałów świadczących, że coś tu nie gra, zarówno w komórkach unijnych, jak i w rządach poszczególnych państw, ze szczególną rolą rządu Niemiec, tak zdeterminowanego w walce o ocalenie planety.

  • Gość: michu

    Oceniono 1 raz 1

    Teraz się mówi " Oszukujesz jak Volkswagen"

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX