Pijani wybrali się na przejażdżkę. Auto samo "doniosło" na nich na policję

Dwaj koledzy, 48- i 47-latek, wybrali się na przejażdżkę. Problem w tym, że obaj byli pijani. Jak to zwykle bywa w takich przypadkach, samochodowa wycieczka okazała się opłakana w skutkach - panowie zakończyli ją w rowie. Cała historia uszłaby im na sucho, gdyby nie pewien ważny element wyposażenia rozbitego audi.

Nowoczesna technika stosowana w samochodach ma za zadanie jak najbardziej ułatwić i uprzyjemnić życie kierowcy, a jednocześnie zadbać o jego bezpieczeństwo. Okazuje się, że jest ona także dużym sprzymierzeńcem policji. To właśnie dzięki niej udało się namierzyć 48-latka, który będąc kompletnie pijanym, postanowił wybrać się ze swoim 47-letnim kolegą na przejażdżkę.

Zobacz wideo

48-latek rozbił się, będąc pijanym. Policję wezwał samochód

Mężczyźni, przemierzając ulice Mietkowa, w pewnym momencie odebrali od losu zasłużoną nauczkę - brawurowa jazda na podwójnym gazie zakończyła się dla nich przymusowym lądowaniem w rowie. W tym momencie na scenę wchodzi wcześniej wspomniana technika. Mowa oczywiście o systemie eCall, który od 2018 roku jest na wyposażeniu każdego nowego pojazdu wprowadzanego na europejski rynek. W momencie wykrycia wypadku powiadamia on o nim służby. Tak też było i w tym przypadku. 

"Zbliżał się wieczór, gdy patrol Ogniwa Wypadkowego wrocławskiej drogówki został skierowany do Mietkowa. W rowie, przy jednej z ulic stało doszczętnie rozbite audi, które przez system ecall "poprosiło" o pomoc" - wspomina mł. asp. Rafał Jarząb z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu. Jak się okazało, 47-letni pasażer został ranny i wkrótce trafił do szpitala. Oczywiście, 48-letni kierowca chciał uniknąć odpowiedzialności i jeszcze przed przyjazdem służb uciekł z miejsca zdarzenia. Co więcej, wkrótce zgłosił kradzież swojego audi.

System eCall zdradził pijanego kierowcę. 48-latkowi grożą trzy lata więzienia

Jak dodaje funkcjonariusz, gdyby nie informacja z systemu automatycznego powiadamiania, auto trafiłoby na lawetę, a 48-letni kierowca nie poniósł konsekwencji swojego nieodpowiedzialnego zachowania. "Przybyli na miejsce mundurowi szybko ustalili przebieg zdarzenia. Zarówno pasażer jak tez inni świadkowie i żona kierowcy zgodnie oświadczyli, że to 48-latek kierował audi, choć spożyty wcześniej alkohol jeszcze krążył w jego żyłach" - dodaje mł. asp. Jarząb.

Rzecz jasna, mężczyzna szedł w zaparte i twierdził, że to nie on siedział za kierownicą w chwili, gdy doszło do wypadku. Co chwilę jednak zmieniał wersję zdarzeń. Policjanci nie dali wiary tym tłumaczeniom, jak też naciąganej historii o rzekomej kradzieży auta. W związku z tym cwany mężczyzna wkrótce odpowie przed sądem. "Dalsze postępowanie oraz ustalenia funkcjonariuszy dały niepodważalne dowody winy 48-latka, któremu za kierowanie autem w stanie nietrzeźwości grozi kara nawet trzech lat więzienia" - kwituje przedstawiciel wrocławskiej policji.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.