Potrącił dwójkę kolarzy i próbował uciec. Dogonili go inni rowerzyści

Kierowca subaru z Dallas w USA wjechał w grupę kolarzy. Potrącił dwójkę, która jechała na samym końcu peletonu, po czym próbował uciec. Z jakiego powodu? Za podpowiedź może służyć informacja, że dogonili go inni ludzie na rowerach.

Łatwo się domyślić, że amerykański kierowca w chwili spowodowania tego groźnego wypadku nie był w pełni świadomy. Częściową utratę zmysłów rzekomo spowodował alkohol płynący w jego żyłach. W tej chwili sąd czeka na wyniki badania toksykologicznego, które są tylko formalnością, bo wszystko wskazuje na to, że  kierowca subaru forestera był pijany, co zaburzyło jego ocenę odległości i całej sytuacji. Niewykluczone, że hamowanie przed rowerzystami zaczął automatycznie elektroniczny układ ADAS, co uratowało życie dwójce amatorów kolarstwa.

Zobacz wideo Pijany cyklista dostał mandat. Zemścił się! Pokazał obraźliwy gest do kamery, a potem zniszczył znak

Być może zahamował układ ADAS, a kierowca subaru ocknął się w momencie wypadku

Poszkodowany został mężczyzna w wieku 69 lat oraz 65-letnia kobieta. Po uderzeniu przez samochód kolarz stracił przytomność. Później oboje trafili do szpitala, ale podobno ich obrażenia powinny się wyleczyć bez śladu. Mężczyzna jadący rowerem tuż przed nimi miał kamerkę zainstalowaną na swoim jednośladzie, dzięki czemu możemy zobaczyć, jak doszło do tego wypadku.

Nagle coś popchnęło mnie od tyłu. Potem poczułem, jak spadam z prawej strony i to była ostatnia rzecz, jaką pamiętam. Byłem nieprzytomny przez kilka minut

- powiedział 69-letni Thomas Geppert stacji Fox 4 News, który był jedną z ofiar wypadku.

 

Rowerzyści dopadli sprawcę wypadku pod sklepem, gdzie postanowił sobie zrobić przerwę

Droga w pobliżu lotniska Dallas-Fort Worth w Teksasie jest popularną trasą wśród kolarzy, dlatego obecność takiej grupy w tym miejscu nie powinna być niczym zaskakującym dla kierowców samochodów. To samo dotyczy jazdy grupy na rowerach całą szerokością pasa ruchu, co jest w legalne w tym amerykańskim stanie. Mimo to kierowca ich nie widział do ostatniej chwili. Potem przejechał po jednym z rowerów i próbował uciec z miejsca wypadku, ale robił to tak nieskutecznie, że dogonili go inni uczestnicy treningu na swoich rowerach, kiedy zatrzymał się przed sklepem spożywczym.

Wówczas okazało się, że sprawcą jest 31-letni Benjamin Hylander, który został aresztowany przez policję. W samochodzie było sześć pustych puszek po mocnym piwie  New Belgium Voodoo Ranger Juice Force IPA o zawartości alkoholu 9.5 proc. Dwie kolejne puszki po piwie Coors wypadły, kiedy z niego wysiadał. Z punktu widzenia polskiego prawa zarzuty, które usłyszał kierowca, są interesujące. Hylander został oskarżony o napaść dwóch w stanie nietrzeźwości przy użyciu samochodu oraz atak z użyciem śmiercionośnej broni. Wiele osób postuluje, o podobną kwalifikację przestępstw popełnionych w Polsce z użyciem samochodów.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.