Uran jest radzieckim SUV-em z epoki zimnej wojny. Ma 16-litrowy silnik V6 z wozu bojowego

Rosyjska myśl techniczna nie potrafi? Czasami potrafi. Oto SUV, przy którym kierowca wygląda, jakby był zabawkowy. Uran nie jest duży. On jest olbrzymi i jednocześnie nie grzeszy urodą... A powstał 20 lat temu.

Historia tego pojazdu zaczyna się od dość nieoczekiwanego faktu. Jego twórca – Genadiy Khannov w połowie lat 90. XX wieku otrzymał możliwość zakupu silnika pochodzącego z radzieckiego wozu bojowego BMP-2. I z możliwości tej chętnie skorzystał. Bo miał już pewien plan co do tego motoru.

Zobacz wideo W dziupli rozbierali ukradzionego japońskiego SUV-a. Wtedy z wizytą wpadła policja

Kupił silnik wozu bojowego. Postanowił zamontować go w aucie

Silnik zdecydowanie nie był typowy. Mówimy w końcu o 15,8-litrowej, wysokoprężnej V-szóstce o oznaczeniu UTD-20. Czterosuwowa jednostka oferuje 300 koni mechanicznych mocy. Tak, moc mogła w latach 90. imponować. Rozmiary motoru jednak również. W zasadzie nie dało się go zamontować w żadnym oferowanym wtedy pojeździe. Tak się jednak składało, że Khannov był właścicielem firmy Dragon Motors. Ta powstała mniej więcej dekadę wcześniej. Postanowił zatem "obudować" nietypowy napęd samochodem własnej konstrukcji.

Uran powstał w 2004 r. Koszt jego budowy był siedmiocyfrowy!

Bryła? Ta okazała się wyjątkowo prosta. To tak naprawdę zestaw klasycznych i mocno geometrycznych linii. Najbardziej efektownym elementem z boku są koła. Te mają ponad metr wysokości. Z przodu w oczy rzuca się z kolei olbrzymia wyciągarka. Kabina natomiast idealnie oddaje klimat obecnych SUV-ów. Jest luksusowa i stawia na komfort podróży. Samochód powstał ostatecznie w 2004 r. i otrzymał imię Uran. To wtedy też trafił w ręce nowego właściciela. Właściciela, który wcześniej finansował prace nad pojazdem. Co wiadomo o tej osobie? Tylko tyle, że była wysoko postawionym, moskiewskim politykiem.

Uran jest radzieckim SUV-em z epoki zimnej wojny. Ma 16-litrowy silnik V6 z wozu bojowegoUran jest radzieckim SUV-em z epoki zimnej wojny. Ma 16-litrowy silnik V6 z wozu bojowego Fot. Nemoralis99 / Reddit

Realizacja projektu na przełomie lat 90. i dwutysięcznych kosztowała jakieś 100 tys. dolarów. To oznacza mniej więcej 350 tys. dzisiejszych dolarów, czyli ponad 1,4 mln zł. Uran był zatem tak drogi, jak obecne SUV-y Lamborghini czy Bentley`a. Tyle że jego produkcja zakończyła się na jednym egzemplarzu. Nigdy nie powstał kolejny. To samochód prawdziwie unikalny.

Uran żyje do dziś i ma się dobrze. Rosjanie nie pozwolili jednak na jego rejestrację

Na tym oficjalna historia Urana się kończy? I tak, i nie. Od tamtej pory samochód pozostaje w rękach jednego właściciela. Ten nawet w 2015 r. chciał zarejestrować pojazd i mieć możliwość poruszania się nim po cywilnych drogach. Na przeszkodzie stanęły mu jednak rosyjskie przepisy homologacyjne. Te dopuszczają do produkcji kolejne reinkarnacje radzieckich produktów motoryzacyjnych. Urana wpuścić na jezdnię jednak nie chciały. To naprawdę ciekawe.

Co więcej, w 2016 r. Genadiy Khannov chciał odkupić od właściciela pojazd, stanowiący dzieło jego życia. Rozmowy utknęły jednak na niczym. Powodem stała się zaporowa cena ustalona przez sprzedającego na poziomie jakiś 400 tys. dolarów. Według plotek samochód do dziś jest widywany w Moskwie. Ponoć stoi zaparkowany przed jednym z kompleksów hotelowych.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.