Niemcy umieścili na swoim SUV-ie dwie małe naklejki. Czarne zwierzaki mają sens

SUV, o którym mówimy, to oczywiście nowy Volkswagen Tiguan. Dwie małe naklejki z kolei mają dla kierowcy ważne przesłanie. Mocno odnoszą się bowiem do nazwy modelu. Nazwy, której historia brzmi naprawdę ciekawie.

Historia Volkswagena Tiguana rozpoczęła się w 2007 r. Był to pierwszy SUV segmentu C niemieckiej marki. I auto dość mocno opóźnione z rynkowego punktu widzenia. Większość konkurentów taki model miała już w ofercie. To jednak nie przeszkadzało Tiguanowi. Z miejsca okazał się hitem. Stał się ważnym produktem w ofercie Volkswagena i do teraz doczekał się trzech generacji.

Zobacz wideo Kierująca volkswagenem jechała pod prąd drogą ekspresową S19

Tiguan stał się hitem. Sprzedaje się nawet 900 tys. sztuk rocznie

Pierwsza wersja Tiguana stała się wielkim sukcesem. Sukcesem, który jedynie podgrzała dwójka. Tiguan II potrafił się sprzedawać w ilości przekraczającej 900 tys. sztuk rocznie. W efekcie między 2007 a 2024 r. wyprodukowano 7,5 mln pojazdów. W trójce Niemcy nie tylko popracowali nad najważniejszymi faktorami rynkowego powodzenia auta. Nie tylko poprawili praktyczność i zwiększyli przestrzeń w kabinie. Zaczęli wreszcie myśleć o fajności modelu. Właśnie dlatego SUV otrzymał charakterystyczną, LED-ową brew na przednim grillu oraz... naklejki ze zwierzętami na szybach.

Naklejki ze zwierzętami przypominają mi trochę symbole stosowane w Jeepie. Amerykanie mają taki zwyczaj, że na nadwoziu samochodu w różnych miejscach ukrywają symbole zwierząt lub np. szczytów górskich. Skutek? Kierowca wraz ze znajomymi może urządzić sobie prawdziwą grę terenową... w garażu. Może ogłosić konkurencję polegającą na odnalezieniu jak największej ilości symboli. A jest ich naprawdę wiele!

Niemcy umieścili na swoim SUV-ie dwie małe naklejki. Czarne zwierzaki mają sensNiemcy umieścili na swoim SUV-ie dwie małe naklejki. Czarne zwierzaki mają sens Fot. Filip Trusz / Moto.pl

Co oznaczają dwie małe naklejki ze zwierzętami na Volkswagenie Tiguanie?

Niemcy dopiero raczkują jednak w tej kwestii. Skupili się zatem na szybach Tiguana i dwóch symbolach. Pierwszym jest drapieżny kot, a drugim jaszczurka. Skąd taki wybór? Fani modelu dość szybko rozgryzą tę zagadkę. To nawiązanie do nazwy SUV-a Volkswagena. W końcu nazwa Tiguan wzięła się z połączenia słów tiger i iguana. Oznacza zatem tygrysa i iguanę – wizerunki tych właśnie zwierząt pojawiają się na wlepkach.

Skąd wzięła się ta nazwa? To – można śmiało powiedzieć – wola ludu. Taka właśnie zbitka została bowiem wybrana w plebiscycie ogłoszonym przez magazyn Auto Bild na prośbę Volkswagena. Wygrała z takimi nazwami, jak Nanuk, Namib, Samun, Marrakesh oraz Beduin. Samo przyznacie, że na tym tle słowo Tiguan rzeczywiście wydaje się szczególnie atrakcyjne.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.