Kamaz wraca do korzeni. Wszystko przez sankcje nałożone na Rosję

Rosyjski Kamaz bardzo mocno odczuje sankcje gospodarcze nałożone na Rosję. Producent ciężarówek bez udziału zachodniego kapitału i technologii będzie zmuszony powrócić do zamierzchłych czasów ZSRR.

Od 2019 roku w miejscowości Nabierieżne Czełny funkcjonuje fabryka Kamaza zbudowana przy udziale niemieckiego koncernu Dailmer AG. Produkowano tam modele Actros oraz najnowszą generację Kamaza oznaczoną jako K5. Sytuacja w fabryce uległa diametralnej zmianie w marcu, gdy niemiecki koncern zadecydował o zerwaniu współpracy z rosyjskim producentem.

Więcej informacji na temat rynku motoryzacyjnego znajdziesz na stronie Gazeta.pl

Sankcje nałożone na Rosję bezpośrednio uderzyły w Kamaza. Producent nie może już liczyć na nowe dostawy zaawansowanych technologicznie podzespołów od zagranicznych firm, takich jak układy wtryskowe produkowane przez firmę Bosch czy przekładnie ZF. W związku z tym firma ma aktualnie duże problemy z produkcją.

Dlatego władze firmy postanowiły, że Kamaz będzie oferować ciężarówki K3 wyposażone w silniki V8 o pojemności 12 litrów. Problem w tym, że ta jednostka spełnia normy emisji spalin Euro 2 i pamięta czasy Związku Radzieckiego. Samochody w takiej specyfikacji były nadal produkowane i eksportowane do Afryki oraz krajów Ameryki Łacińskiej.

W zeszłym roku produkcja przestarzałych technicznie Kamazów stanowiła zaledwie kilka procent całkowitej rocznej produkcji na poziomie 44 tys. samochodów. Aktualnie produkowane egzemplarze wykorzystują jeszcze zachodnie podzespoły pochodzące ze stanów magazynowych, ale zapasy szybko się wyczerpują.

Zobacz wideo

Przed rosyjskimi inżynierami stoi nie lada wyzwanie. W najbliższym czasie będą musieli skupić się na zastąpieniu brakujących komponentów produktami dostarczonymi przez lokalnych dostawców, które nie będą tak zaawansowane jak zachodnie części.

Dyrektor generalny marki Kamaz w rozmowie z lokalnymi mediami zapowiedział, że od 2023 roku rozpocznie się montaż generacji K5 bez udziału zagranicznych partnerów. Firma nie zamierza rezygnować z najnowszej serii pojazdów, ale równolegle będzie montowana generacja K4 wykorzystująca nadwozie Mercedesa Axora.

Kamaz zamierza się skupić na produkcji możliwie najprostszych modeli, które znajdą odbiorców w takich krajach, jak Turkmenistan, Uzbekistan czy Kazachstan. Przed rosyjską inwazją Kamaz oferował swoje samochody na 80 rynkach, a na ten rok planowano przekroczenie sprzedaży na poziomie 45 tys. egzemplarzy.

Wszystko wskazuje na to, że firma będzie musiała diametralnie zrewidować plany sprzedażowe na najbliższe lata.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.