Siedem grzechów głównych rowerzystów. Jakie mandaty grożą za jazdę po chodniku lub po pijaku?

Bartłomiej Pawlak
Istnieje kilka przepisów, które są wyjątkowo często ignorowane przez rowerzystów. O części z tych zasad zapominają niemal wszyscy. Oto subiektywna lista siedmiu rowerowych grzechów głównych i wysokość mandatów, które grożą za każdy z nich.
Zobacz wideo 48-latka potrącona przez samochód w Łukowie. Jechała rowerem po przejściu dla pieszych

Przejeżdżanie na rowerze przez przejścia dla pieszych, jazda slalomem między pieszymi czy po kilku piwach. Rowerowych grzechów jest całkiem sporo, ale te - które wybraliśmy - są chyba najczęściej widywane i wyjątkowo denerwujące (zarówno dla pieszych i kierowców, jak i innych rowerzystów).

Większość z tych grzechów wynika z niedbalstwa, braku dobrej woli lub szacunku do pozostałych osób na drodze. Każdy można też wyeliminować przy odrobinie chęci. I za wszystkie można dostać mandat.

1) Przejeżdżanie rowerem po przejściu dla pieszych

Pierwszy to przejeżdżanie rowerem (lub hulajnogą elektryczną) po przejściu dla pieszych (tj. z chodnika na chodnik po drugiej stronie jezdni). W Polsce grzech ten stał się już tak powszechny, że niektórzy rowerzyści zdają się zapominać, że takie zachowanie jest niezgodne z przepisami.

W rzeczywistości w niemal każdej sytuacji z roweru trzeba przed pasami zejść i przeprowadzić go na drugą stronę. Przejechać można jedynie przez przejazd rowerowy łączący dwa odcinki drogi dla rowerów rozdzielone jezdnią. Taki obowiązek wcale nie jest bezsensownym pomysłem ustawodawcy, ale ma na celu dbanie o bezpieczeństwo samego rowerzysty. 

Kierowcom samochodów podczas skrętu w prawo niełatwo jest dostrzec rozpędzone jednoślady, których na pasach w ogóle nie powinno być. To szczególnie trudne w miejscach, gdzie infrastruktura została kiepsko zaprojektowana (np. jest żywopłot zasłaniający chodnik). Kierowca ma też tym mniej czasu na reakcję, jeśli cyklista jedzie z dużą prędkością. O zderzenie zatem nietrudno.

Dziwi jednak fakt, że mandat za przejazd rowerem po pasach jest absurdalnie wręcz niski i wynosi zaledwie 50-100 zł. Dla porównania za omijanie zapór na przejeździe kolejowym (czyli podobne przewinienie, które również stanowi największe zagrożenie dla rowerzysty) grozi aż 2000 zł mandatu. To kolosalna różnica.

2) Nieuprawniona jazda po chodniku lub jezdni

Numer 2, czyli jazda rowerem po chodniku. W polskich miastach jest wręcz nagminna. Pół biedy, jeśli rowerzysta ostrożnie toczy się za pieszymi, aby bezpiecznie dotrzeć do kolejnego fragmentu drogi dla rowerów. Gorzej, jeśli celowo z niej nie korzysta lub jeździ slalomem między pieszymi i rozgania ich dzwonkiem.

Tymczasem rowerzyści zobowiązani są do korzystania z drogi dla rowerów (lub innej infrastruktury rowerowej) lub - jeśli jej nie ma - jezdni. Jazda po chodniku powinna być jedynie wyjątkiem, a nie standardem dla rowerzystów. Jest dozwolona jedynie w czterech przypadkach, które znajdziecie w poniższym tekście:

Sprawa jazdy po chodniku jest jednak nieco bardziej złożona. Rowerzyści podkreślają, że infrastruktura rowerowa wciąż jest zbyt skromna, a poruszanie się jedzną - z powodu nieprzepisowej jazdy kierowców - najczęściej zbyt niebezpieczne. Część cyklistów twierdzi więc, że woli zaryzykować otrzymanie mandatu niż ryzykować wpadnięciem pod koła rozpędzonego auta. Szczególnie że jest on wyjątkowo niski - grozi za to zaledwie 50 zł.

Druga strona medalu to poruszanie się po jezdni, gdy obok poprowadzona jest droga dla rowerów. Za to przewinienie rowerzyści również mogą otrzymać mandat. Ten również jest wyjątkowo łagodny i też wynosi 50 zł.

3) Jazda po zmroku bez oświetlenia

Kolejny grzech główny to niekorzystanie z oświetlenia roweru po zmroku. Rowerzyści jeżdżący bez lampek stanowią ogromny problem dla kierowców, w miejscach, gdzie jezdnię przecinają przejazdy dla rowerzystów, a także na nieoświetlonych drogach poza miastem. Nieoświetlonego cyklistę kierowca zauważa bowiem w ostatniej chwili i często może mieć już zbyt mało czasu na reakcję.

Niekorzystanie z oświetlenie wynika wyłącznie z lenistwa lub niedbalstwa rowerzysty. Bo same lampki rowerowe to przecież koszt zaczynający się od kilkunastu złotych, a większość z nich zmieści się nawet do niewielkiej torby na ramę lub pod siodełko. Jadąc nieoświetlonym jednośladem po zmroku można otrzymać mandat za brak wymaganego wyposażenia roweru - od 20 do 500 zł.

4) Wymuszanie pierwszeństwa na drodze

Wymuszanie pierwszeństwa jest co roku najczęstszą przyczyną wypadków powodowanych przez rowerzystów i ogółem z udziałem rowerzystów. Pomimo że ważący zazwyczaj mniej niż 100 kg rowerzysta i jego rower nie ma najmniejszych szans w starciu z samochodem, i tak tysiące rowerzystów ryzykuje życiem i regularnie wymusza pierwszeństwo na drogach.

Jeszcze gorzej jest na drogach dla rowerów, na których w ogóle trudno spotkać jadący zgodnie z przepisami jednoślad. Tymczasem jazda na dwóch kółkach może być zdecydowanie bardziej płynna i bezpieczna, gdy będziemy stosować się do przepisów i przepuszczać osoby jadące drogą z pierwszeństwem. 

Gwoli przypomnienia, w przypadku dróg rowerowych - na których nie ma znaków informujących o pierwszeństwie - obowiązuje zasada prawej ręki. Wymuszenie pierwszeństwa może skończyć się kolizją, a wtedy koszty mandatu i pokrycia naprawy uszkodzonych rowerów czy samochodów mogą iść w tysiące. Mniej kosztowne jest nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu na chodniku - grozi za to 300 zł mandatu. 

5) Jazda po pijaku

Jazda po alkoholu jest przez rowerzystów (na szczęście) coraz rzadziej praktykowana, ale (niestety) wciąż wielu cyklistom zdarza się korzystać z roweru "po kilku piwach". Jak jest to niebezpieczne i czym grozi jazda po pijaku nie trzeba chyba tłumaczyć. Pozostaje wspomnieć, że mandat za jazdę rowerem po spożyciu alkoholu (0,2-0,5 promila) to 1000 zł, a w stanie nietrzeźwości (powyżej 0,5 promila) 2500 zł. 

6) Jazda obok innego jednośladu

Co ciekawe, ta praktyka jest nagminna, ale i nie jest zakazana. Przepisy nie zabraniają rowerzystom jazdy obok siebie (np. w celu rozmowy) również na jezdni, ale jest jedno "ale". Ma to zastosowanie jedynie w przypadku, gdy taka jazda "nie utrudnia poruszania się innym uczestnikom ruchu lub w inny sposób nie zagraża bezpieczeństwu ruchu".

Problem w tym, że zaafiszowani rozmową rowerzyści często w ogóle zapominają, że jadą rowerem. Zajęci sobą nie zauważają, że tamują ruch na jezdniach, uniemożliwiają wyprzedzanie na drogach dla rowerów lub wręcz zmuszają do zjechania z drogi jednoślady jadące z przeciwka. Taka jazda (utrudniająca innym poruszanie się po drodze i stwarzająca zagrożenie) jest już złamaniem przepisów i grozi za nią 200 zł mandatu.

7) W dwie osoby na jednej hulajnodze elektrycznej

Ostatni z siedmiu grzechów głównych dotyczy co prawda najczęściej hulajnóg elektrycznych, ale zaliczamy je do tej grupy, bo hulajnogi od maja 2021 roku muszą poruszać się po drogach dla rowerów. To właśnie majowa nowelizacja przepisów sprawiła, że jazda w dwie osoby na jednej hulajnodze elektrycznej jest niedozwolona.

Dlaczego? Bo taką przeciążoną hulajnogą znacznie trudniej jest manewrować i zachować równowagę, a pojazd słabiej hamuje i jest bardziej wywrotny. Nietrudno zatem o upadek albo zderzenie z innym jednośladem. Mandat za przewożenie pasażera na hulajnodze elektrycznej to 300 zł. 

Więcej o przepisach ruchu drogowego przeczytasz na Gazeta.pl

Więcej o: