Stanęły fabryki Volkswagena w Niemczech. "Zaufanie zostało zniszczone"

Posłuchaj artykułu (ładuję...)
W Niemczech coraz mocniej wrze. Wściekli pracownicy Volkswagena wydłużają strajk w niemieckich zakładach koncernu. Jeśli to nie przyniesie skutku czeka nas eskalacja. Związkowcy zapowiadają zaostrzenie sporu do poziomu jakiego firma dotąd jeszcze nie doświadczyła.

Jest źle. Będzie jeszcze gorzej. Wciąż nie osiągnięto kompromisu w negocjacjach z zarządem Volkswagena. Po pierwszej fali strajków w niemieckich zakładach koncernu czas na zaostrzenie formy protestu. Wygląda na to, że dwugodzinne przerwy od pracy nie przyniosły oczekiwanego efektu. Stąd decyzja związkowców, by każda zmiana strajkowała już po cztery godziny dziennie. A to nie wszystko.

Zobacz wideo The Best of Moto 2024

Związkowcy grożą kolejnymi strajkami, jeśli zarząd nie poczyni jakichkolwiek ustępstw. Co gorsza przywódcy strajku zapowiadają, że tuż po zabawie sylwestrowej Grupa Volkswagen zmierzy się z eskalacją konfliktu na taką skalę, jakiej nigdy wcześniej nie doświadczyła. Thoersten Groeger, główny negocjator ze strony IG Metall ogłosił ostatnią szansę dla władz koncernu. Jeśli podczas ostatniej przedświątecznej rundy rozmów nie nastąpi przełom, to kilkugodzinne przestoje w produkcji przejdą do historii. Związkowcy planują wówczas całodobowe lub nawet bezterminowe strajki generalne. Według Gruegera winę za katastrofalną sytuacji ponosi zarząd. Trudno przy tym o bardziej wymowne cytaty jak – "zaufanie zostało zniszczone", "pracownicy są wściekli", "cena akcji spadła na samo dno".

Propozycje nie do przyjęcia. Zarząd kontra związkowcy

Według zarządu propozycje związkowców są nie do przyjęcia. Koncern jest zmuszony do poszukiwania kolejnych oszczędności i redukcji nadwyżki mocy produkcyjnych. Oliver Blume, prezes Grupy Volkswagen podkreślił, że bolesne decyzje są konieczne w obliczu pogarszającej się sytuacji firmy. O działaniach i pomysłach rodem „ze świata fantazji" nie ma mowy.

Im dłużej trwa spór, tym firma ponosi coraz większe straty. Reuters powołuje się na szacunki związków zawodowych, wedle których tylko w samych zakładach w Wolfsburgu odnotowano produkcję mniejszą o kilkaset aut. Otwartą kwestią pozostaje o ile wydłuży się czas oczekiwania na zamówione pojazdy. A jak zareaguje giełda? Już w 2024 r. akcje spadły o 25 proc. Wszystko wskazuje na to, że to jeszcze nie koniec.

Więcej o: