Ładowanie aut elektrycznych przestaje być darmowe. Czy koszty jazdy "elektrykami" wciąż będą atrakcyjne?

Stacja ładowania samochodów elektrycznych

Stacja ładowania samochodów elektrycznych (SŁAWOMIR KAMIŃSKI)

Od 7 maja 2018 r. największa sieć punktów ładowania aut elektrycznych wprowadza opłaty. W przypadku wykorzystania szybkiej ładowarki, za jedną kWh naliczana będzie opłata 1,89 zł z VAT.

Promowanie elektromobilności stało się w Polsce priorytetem. Rząd wprowadza rozwiązania mające na celu budowę stacji ładowania oraz określa zachęty dla osób zakupujących pojazdy zasilane prądem.

Jednak do tej pory nie był poruszany temat opłat za ładowanie aut EV. Przyjęło się, że ogólnodostępne gniazdka są niczym strefa bezpłatnego parkowania. Teraz to się jednak zmienia. Już od maja tego roku wprowadzone zostaną opłaty za korzystanie z ładowarek.

Firma GreenWay Polska ma największą sieć stacji ładowania w Polsce. Ich ładowarki wyposażone są w trzy najczęściej spotykane złącza dla samochodów elektrycznych. Są one zgodne z ogólnymi standardami szybkiego ładowania (CHAdeMO, CCS oraz AC Type 2).

Punkt ładowania samochodu elektrycznegoPunkt ładowania samochodu elektrycznego Fot. Jacek Marczewski / Agencja Gazeta

Pierwsze dwa są to standardy ładowania prądem stałym. Z kolei ostatni to ładowanie prądem zmiennym, który jest przeznaczony do pojazdów, które nie mogą być szybko zasilane.

Warto też dodać, że firma stara się lokować swoje punkty przy największych polskich korytarzach transportowych, a dystans między stacjami to maksymalnie 85-100 km.

Spółka swoją pierwszą stację ładowania postawiła w grudniu 2016 roku. Rok później było ich już ponad 30. Do 2020 roku planowana jest rozbudowa tej sieci o 200 instalacji, w tym 10 ultraszybkich i 135 szybkich.

Przeczytaj także: Nastolatek zbudował elektryczną Toyotę

GreenWay Polska jest pierwszą firmą w Polsce, która od 7 maja tego roku, zacznie naliczać opłaty za ładowanie.
 
Patrząc na komentarze, jakie pojawiły się po ogłoszeniu przez przedsiębiorstwo cennika widać dwa główne nurty. Jeden prezentują osoby, które mają doświadczenie z samochodami elektrycznymi i wiedzą, że szybkie ładowanie za wyższe stawki jest jedynie uzupełnieniem całkowitej struktury ładowania pojazdu.

Te osoby nie odnoszą się do podanych cen krytycznie, wręcz przeciwnie, oceniają je jako przystępne, gdyż wiedzą, że korzystanie z infrastruktury nie podniesie znacząco kosztów utrzymania pojazdu.

Drugi nurt jest znacznie bardziej krytyczny i można odnieść wrażenie, że wprowadzenie opłat będzie hamować rozwój elektromobilności. Z tych komentarzy widać, że ładowanie na dostępnej infrastrukturze jest rozumiane jako jedyne i podstawowe źródło zaspokajania energii do napędzania samochodu elektrycznego.

Wynika to zapewne z faktu, że polska infrastruktura ładowania zaczęła rozwijać się znacznie później niż w reszcie Europy, i rozwój ten, poszedł od razu w kierunku ładowarek szybkich.

Przeczytaj także: Nowy Nissan Leaf - test. Więcej, szybciej, dalej

Zapytaliśmy przedstawiciela spółki o to jak wpłynie naliczanie opłat za ładowanie pojazdów elektrycznych na wizerunek e-mobilności w Polsce?

Wciąż brakuje nam sieci publicznych ładowarek półszybkich i wolnych, które pozwalałyby uzupełnić energię w dłuższym czasie, ale niedrogo. Niektórym wydaje się, że skoro nie ma alternatywy w postaci ładowarek publicznych, w miejscach postoju nocnego, ładowanie tylko w sieci ładowarek szybkich jest jedynym rozwiązaniem. Jednak dane światowe nie potwierdzają tego – ok. 80% wszystkich ładowań to ładowania nocne, z wykorzystaniem preferencyjnych taryf, a zatem za bardzo niewielkie kwoty. Uzupełniające ładowanie na infrastrukturze szybkiej to rozwiązanie jedynie w wypadku długiego dystansu, gdzie trzeba szybko uzupełnić energię, aby pokonać następny odcinek trasy – komentuje Edyta Szczęśniak Manager PR i Marketingu GreenWay Polska i dodaje – Samochody elektryczne to przyszłość motoryzacji i naprawdę ekonomiczny i ekologiczny środek transportu. W związku z tym nie obawiamy się, że wprowadzenie opłat istotnie wpłynie na ocenę elektromobilności.

Koszty ładowania samochodu elektrycznego w Polsce

Koszt ładowania pojazdu elektrycznego przy wykorzystaniu punktów ładujących prądem stałym o mocy do 50 kW GreenWaya wyniesie 1,89 zł/kWh z VAT. Za korzystanie z wolniejszych punktów (prąd zmienny o mocy do 22 kW) opłata będzie niższa, gdyż wyniesie 1,19 zł/kWh z VAT. Są to ceny dla zarejestrowanych użytkowników.

W przypadku, gdy nie dokonamy rejestracji (członkostwo jest darmowe) ładowanie będzie wynosić odpowiednio 2,29 zł/kWh z VAT – w szybkich punktach oraz 1,49 zł/kWh z VAT na półszybkich.

W oficjalnej informacji Prezes GreenWay Polska Sp. z o.o., Rafał Czyżewski poinformował, że naładowanie akumulatorów pojazdu elektrycznego na przejechanie 100 km, zajmuje mniej niż 30 minut.

W cenniku uwzględniono też naliczanie minutowe. Następuje to w chwili przekroczenia ustalonego czasu. W przypadku szybkiego ładowania nastąpi to po upływie 45 minut, a dla słupków zasilających prądem zmiennym będzie to po 180 minutach. W takiej sytuacji opłata wynosić będzie 40 gr/min.

Taka należność ma zapobiegać blokowaniu słupków w szczególności, że większość dostępnych aut na rynku w wyznaczonym czasie ładowania, będzie już w stanie przejechać od 100 do 200 km.

Przeczytaj także: Goodyear stworzył oponę dla aut elektrycznych

Ile kosztuje przejechanie 100 km samochodem elektrycznym?

Portal WysokieNapięcie.pl wyliczył m.in. ile kosztuje tankowanie pojazdów z konwencjonalnymi silnikami oraz przy różnym rodzaju ładowania aut elektrycznych.

Według przedstawionej analizy wynika, że przejechanie 100 km w samochodzie z silnikiem benzynowym wynosi 37 zł. Dla diesla jest to 27 zł, a dla popularnego w naszym kraju LPG to 23 zł. W przypadku aut elektrycznych wszystko zależne jest od sposobu ładowania.

Tesla model STesla model S Fot. Adam StÄpie?' / Agencja Gazeta

Przy wykorzystaniu szybkich ładowarek, koszt przejechania 100 km wynosi 28 zł. Dla wariantów półszybkich jest to 18 zł. Jeszcze taniej jest, jeżeli pojazd EV zasilamy z domowego gniazdka. Na chwilę obecną szacuje się, że 70-80% ładowań odbywa się właśnie w domu. W tym przypadku wolne ładowanie pozwala zmniejszyć ten koszt do 10 zł. Natomiast jeżeli uwzględnimy nocną taryfę to cena ta maleje do 5 zł.

To pokazuje, że ładowanie baterii pojazdu elektrycznego w domu, jest nawet kilkukrotnie tańsze niż przy wykorzystaniu szybkich ładowarek. Te różnice wynikają przede wszystkim z opłat, jakie firma musi ponieść za wysoką, zamówioną moc, aby przyspieszyć ładowanie pojazdów, jak też z kosztów poniesionych na wybudowanie stacji, co na chwilę obecną wycenia się na około 150 tys. zł.

Przeczytaj także: Norwegia wprowadzi "podatek od Tesli"?

Ile kosztuje ładowanie samochodu elektrycznego za granicą?

W większości europejskich krajów, opłaty za ładowanie pojazdów elektrycznych są na porządku dziennym. Analizując sytuację na Starym Kontynencie wynika, że ceny ogłoszone przez GreenWay nie są zbyt wysokie, a nawet można powiedzieć, że są praktycznie najniższe.

Dla przykładu można wymienić choćby Niemcy, gdzie średnia cena korzystania z szybkich ładowarek (prąd stały o mocy 40-50 kW) wyceniona została po przeliczeniu na 1,95 zł/kWh z VAT, a za wykorzystanie półszybkich ładowarek (prąd zmienny o mocy do 22 kW) to 2,61 zł/kWh z VAT.

W Norwegii jest to z kolei odpowiednio 1,89 zł/kWh z VAT oraz 3,30 zł/kWh z VAT. Jeszcze drożej jest w Danii, gdzie za szybkie ładowanie zapłacimy 3,06 zł/kWh z VAT, a za korzystanie z półszybkich urządzeń wydamy 2,99 zł/kWh z VAT.

W Porównaniu do polskiego rynku zbliżone ceny za ładowanie pojazdu elektrycznego przy wykorzystaniu szybkich ładowarek mają: Słowacja (te same stawki), Wielka Brytania (1,42 zł/kWh z VAT), Słowenia (1,42 zł/kWh z VAT), Francja (1,44 zł/kWh z VAT).

Natomiast w przypadku półszybkich ładowarek (Słowacja ma taką samą stawkę, czyli 1,19 zł/kWh z VAT), niższe opłaty są jedynie w Belgii (1,05 zł/kWh z VAT), Włoszech (1,55 zł/kWh z VAT) oraz Holandii (0,92 zł/kWh z VAT).

Przeczytaj także: Jakie będą ulgi na auta elektryczne? Zapowiadane zmiany mogą ożywić ten segment

Nissan Leaf (ab MY 2018)Nissan Leaf (ab MY 2018) Nissan

Średnia cena ładowania pojazdu elektrycznego przy wykorzystaniu szybkich ładowarek w Europie wynosi 2,36 zł/kWh z VAT, a w przypadku półszybkich odpowiedników jest to 1,98 zł/kWh z VAT. Biorąc to pod uwagę nasuwa się pytanie czy polskie stawki są tymczasowe?

Nasz cennik przygotowaliśmy z myślą o jak najlepszym dopasowaniu go do potrzeb obecnych klientów sieci oraz w odpowiedzi na koszty, jakie ponosimy budując i utrzymując sieć. Polski rynek samochodów elektrycznych jest w tym momencie bardzo niewielki, na rynku nie działa wielu operatorów. Mamy świadomość, że będzie się on dopiero rozwijał. Na tę chwilę trudno powiedzieć, jak rozwój rynku wpłynie na strukturę cen w przyszłości. Na pewno jednak nie jest naszym zamiarem dorównywanie do stawek UE. Każda firma opracowuje swoją politykę cenową odpowiednio do rynku, w ramach którego funkcjonuje oraz w oczekiwaniu na przychody, które pozwolą jej na rozwój i doskonalenie się – dodaje Edyta Szczęśniak.

GreenWay jest pierwszą firmą, która wprowadza opłaty za ładowanie pojazdów elektrycznych. Jednak na rynku są również inni dostawcy prądu, oferujący możliwość zasilania aut EV.

Przeczytaj także: Ciemna strona samochodów elektrycznych. Czy auta, na które stawia nasz rząd, na pewno są ekologiczne?

Wśród nich można wymienić choćby Innogy. Na terenie Warszawy ma ona 8 punktów ładowania, z których na chwilę obecną można korzystać za darmo. Jednak jak mówi przedstawiciel firmy, wraz ze wzrostem liczby ładowań i zwiększającej się liczbie aut elektrycznych, będzie konieczne wprowadzenie opłat.

Obecnie kierowcy samochodów elektrycznych mogą korzystać ze stacji ładowania innogy Polska nieodpłatnie. Pierwszą naszą stację postawiliśmy w Warszawie w 2009 roku, jednak do 2015 roku, ze względu na niewielką liczbę samochodów, nie były one często wykorzystywane. Dopiero w ostatnich dwóch latach widzimy dynamiczny wzrost liczby ładowań – nadal jednak obłożenie najpopularniejszej stacji nie przekracza 50%. Wraz ze wzrostem liczby samochodów pojawi się konieczność budowy nowych stacji, co będzie trzeba jakoś sfinansować. Można więc się spodziewać, że kolejni operatorzy stacji ładowania zaczną wprowadzać jakąś formę opłat – dr Maciej Chmieliński, menedżer ds. elektromobilności w Innogy Polska S.A.

Firma GreenWay odważyła jako pierwsza wprowadzić opłaty za ładowanie pojazdów elektrycznych. Było to nieuniknione działanie, którego prędzej czy później mogliśmy się spodziewać. Docelowo za korzystanie ze wszystkich ogólnodostępnych słupków na terenie kraju będziemy uiszczać opłaty.

Na chwilę obecną przyjęte stawki są jeszcze akceptowalne. Jednak czas pokaże czy nie będzie się to dynamicznie zmieniać. Można mieć też nadzieję, że zaproponowane ceny za kWh będą takie same niezależnie od operatora sieci ładowania. W innym przypadku zacznie się wyścig poszukiwania najtańszej opcji.

Zobacz także
  • Kontrola drogowa Czy można nagrywać policjanta podczas kontroli drogowej?
  • Akcja badań pojazdów Nagrywanie badań technicznych - nowy pomysł na wyeliminowanie wraków?
  • Volkswagen Touareg 2018 Nowy Volkswagen Touareg - SUV XXI wieku
Komentarze (40)
Ile kosztuje naładowanie samochodu elektrycznego
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • japka_putina

    Oceniono 21 razy 15

    Jeśli kiedyś samochody akumulatorowe zyskają znaczący udział w rynku, to pojawi się konieczność zastąpienia utraconych podatków zawartych w paliwach płynnych podatkami od ładowania. Nic obecnie nie wskazuje, by produkcja prądu w przyszłości miała stanieć, tak więc docelowo jeżdżenie na prądzie w każdej opcji może okazać się droższe od jeżdżenia na benzynie. Co do cen samochodów elektrycznych, to możemy tylko zgadywać. Nie wiemy, jakie akumulatory będą dostępne za kilkanaście lat i jakie będą ceny surowców.

  • reden01

    Oceniono 12 razy 8

    Czyli sprawdza się stara prawda - nie ma darmowych obiadów. A miało być tak pięknie. A jest jak zawsze. Nie dość, że samochód jest drogi to ładowanie też kosztuje tyle samo co w tradycyjnym aucie.

  • fafarafafafa

    Oceniono 17 razy 7

    Czyli co 100km (zakładając, że rzeczywiście tyle da radę przejechać) mamy przymusowy postój na pół godziny. W porównaniu z 1000+ km na jednym zbiorniku w d-klasowym dwulitrowym dieslu wygląda to dość blado. Owszem, w normalnym samochodzie też trzeba robić przerwy, ale nie jest się tak ograniczonym w zakresie wyboru miejsca. Poza tym co poza głównymi drogami? Jakbym chciał np. pokręcić się po 'Polsce powiatowej'?
    A obniżone koszty z taryfy nocnej elektrownia odbije sobie na zużyciu w taryfie dziennej. O tym też trzeba pamiętać.

  • Bg Ds

    Oceniono 7 razy 5

    Warto zaznaczyć że z tych 28 zł za 100 km przejechania dieslem to ok 17 zł to podatek do państwa (vat, akcyza, podatek paliwowy) a nie paliwo. W przypadku prądu jest tylko vat.
    Po za tym porównuje się krowę typu VW Passat z małym pudełkiem w którym ledwie mieszczą się dwie osoby :D

    trzeba wziąć pod uwage że paliwa płynne są objętym ogromnym podatekiem, i są to ogromne pieniądze które trafiają do budżetu państwa. Jak ludzie przesiądą się na elektryki to od razu państwo albo opodatkuje dodatkowo prąd albo same samochody.

  • wladca_piaskownicy

    Oceniono 5 razy 5

    I weź tu się kopsnij z Gdańska do Katowic A1/S1. Więcej będziesz stał (i ładował) niż jechał.

  • ks-t

    Oceniono 13 razy 5

    Samochód elektryczny jest o 200-300 albo i więcej kg cięższy od swojego spalinowego odpowiednika. Akumulatory ważą. POruszanie dodatkowej masy to praca a więc trzeba dostarczyć dodatkową energię. CYkl sprawności prądu nie jest rewelacyjny. Ok 40% sprawności elektrowni , 10-15 proc strat na przesyle, 10-15 % strat na ładowaniu, straty na ciepło w silniku. Tak więc z 1 kg paliwa kopalnego wykorzysta się użytkowo ok. 15-25%. Ilość wyemitowanego CO2 kolosalna. UTylizacja i wymiana akumulatorów (za 40 tys zł) co 5-6 lat?
    A do tego zasoby kobaltu i litu które są ograniczone, starczą max na 1-2% baterii do samochodów i w związku z tym drożeją po 100% rocznie. Trasa z Warszawy do Wrocławia zajmie 3 dni a przy bardzo drogim ładowaniu - 2 dni. Srednioszybkie łądowarki mają 3 godziny na naładowanie na 100 km jazdy. - czyli szybkośc użytkowa - 20 km /godz.
    Samochody elektryczne to ciągle rozwiązania studyjne. Bez przełomyu technologicznego nieuzasadnione ekonomicznie, ekologicznie i użytkowo.

  • okoxoko

    Oceniono 9 razy 5

    Totalnie bez sensu. Wiadomo, że firma musi zarobić, ale raz, że nie możemy mieć stawek europejskich tylko proporcjonalne do dochodu, czyli 4 razy tańsze, dwa gdzie ta rządowa promocja elektromobilności jak płacimy drożej niż bogata Holandia? Dotychczas ładowałem na stacji Greenway w centrum handlowym bo było za darmo, ale teraz to nie ma żadnego sensu gdy jest 5 razy drożej niż w domu. na Greeway-ach będą tylko ładować ludzie podróżujący między miastami, a tych przy takich stawkach może wcale nie przybywać.

  • felicjan.dulski

    Oceniono 6 razy 4

    Jeżeli nie masz własnego domu, garażu z zasilaniem, to po ch... ci auto elektryczne?
    Istotnie, autko dla każdego Polaka.
    Mam nadziejë, że się PiS na tym przejedzie, a przynajmniej wykopie trochę swój grób.

  • Daniel Kepinski

    Oceniono 5 razy 3

    I już tak różowo to nie wygląda a wygląda jeśli obliczym pojemność bateri i ilość prądu jaką musimy wyladowac do bateri

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane