Historia tego zakładu zaczęła się nieśmiało w 1996 r. Najpierw silniki produkowało w nim Isuzu, potem Opel, aż wreszcie przyszedł czas koncernu PSA i Stellantis. To w Tychach składana jest 3-cylindrowa jednostka PureTech. Jej wdrożenie na linie wymagało inwestycji szacowanej na 250 mln euro.
W zakładzie Stellantis w Tychach zatrudnionych jest 650 osób. Załoga w najbliższym czasie nie musi martwić się o pracę. Powody takiego stanu rzeczy są trzy. Po pierwsze zakład jest nowoczesny. Przeszedł przebudowę zaledwie 5 lat temu. Po drugie produkuje silniki benzynowe pełną parą. W ciągu ostatnich 5 lat jego hale opuściło 2 mln jednostek. Po trzecie właśnie zaczęto montować w nim najnowszą konstrukcję Stellantis. Mowa o małolitrażowej hybrydzie.
Trzycylindrowa jednostka benzynowa nowej generacji z turbodoładowaniem została opracowana specjalnie dla technologii hybrydowej Stellantis. W lipcu tego roku rozpoczęliśmy jej regularną produkcję. Traktujemy to jako poważne zobowiązanie. Dlatego zapewniamy jakość na najwyższym poziomie dla każdego silnika opuszczającego naszą linię produkcyjną – powiedział Janusz Puzoń, dyrektor fabryki jednostek napędowych Stellantis w Tychach.
Nowa jednostka napędowa nadal ma 1,2 litra pojemności i 3 cylindry. Oferuje 136 koni mechanicznych mocy i 230 Nm momentu obrotowego. Doładowanie jest realizowane za sprawą turbosprężarki o zmiennej geometrii, a rozrząd napędza łańcuch. Silnik pracuje w cyklu Millera. Charakteryzuje się zatem zoptymalizowaną wydajnością cieplną oraz obniżoną nawet o 20 proc. emisją CO2. Co ważne, jednostka zawiera 40 proc. nowych komponentów w stosunku do motoru 1,2 PureTech.
Kluczem do sukcesu nowego układu hybrydowego jest zelektryfikowana przekładnia eDCT. Ta została połączona z silnikiem elektrycznym o mocy 21 kW. Motor współpracuje z 48-woltowym akumulatorem o pojemności 0,9 kWh. Zapewnia on zasięg do 1 km podczas równomiernej jazdy.
Pójście w kierunku produkcji silnika benzynowego zintegrowanego z systemem hybrydowym eDCT jest dla zakładu w Tychach strzałem w dziesiątkę. Szczególnie że motor ten będzie odgrywać coraz ważniejszą rolę w modernizacji palety modelowej koncernu w Europie i na świecie. Na terenie samej UE od początku 2024 r. zainteresowanie nim wśród kierowców wzrosło o jakieś 41 proc.
Dodatkowo nowa hybryda w tym roku zadebiutuje pod maską 30. modeli. Do 2026 r. pojawi się sześć kolejnych. To będzie oznaczało, że układ hybrydowy z Polski będzie montowany pod maską modeli takich marek Stellantis, jak Alfa Romeo, Jeep, Citroën, DS, Fiat, Opel i Peugeot.