Rowerzysta postanowił bez powodu pokazać środkowy palec motocykliście. Rozwój sytuacji go zaskoczył

Posłuchaj artykułu (ładuję...)
Rowerzysta "pozdrowił" motocyklistę. Nie spodziewał się jednak, że ten postanowi się do niego pofatygować. Jak skończyła się ta sytuacja? Nie w ten sposób, o którym możecie teraz pomyśleć. Choć atmosfera była dość gorąca. Także w komentarzach pod postem.

Sytuacja jest dość kuriozalna. Drogą jedzie motocyklista. Prawidłowo. Swoim pasem ruchu, z przepisową prędkością. Nagle dostrzega rowerzystę, który porusza się w przeciwnym kierunku chodnikiem. I ten... pokazuje motocykliście środkowy palec. Pozdrowienie nie było zbyt serdeczne.

Zobacz wideo Potrącenie rowerzysty w Gubinie zakwalifikowane jako wypadek. Powód? Nieustąpienie pierwszeństwa rowerzyście

Rowerzysta niegrzecznie "pozdrowił" motocyklistów. "Po prostu"

Motocyklista, a właściwie to motocykliści – bo dwa pojazdy jechały w kolumnie, postanowili zawrócić, dogonić rowerzystę i zapytać, z czym tak właściwie ma problem. Odpowiedź? Ta była zaskakująca. Mężczyzna na rowerze najpierw powiedział, że pokazał tzw. fuck you po prostu, a później nazwał motocyklistów cwaniaczkami.

Sytuacja jest naprawdę przykra. Bo rowerzysta bez powodu obraził nieznajomych motocyklistów. Pokazał, że ma wyraźne braki w kulturze. Może zadecydował o tym gorszy dzień, a może podły charakter. Tego nie wiadomo. Motocykliści z kolei nie byli ani agresywni, ani obraźliwi dla rowerzysty. Chcieli jedynie wyjaśnić sytuację. I zrobili to naprawdę grzecznie. A przynajmniej na tyle grzecznie, na ile dało się to zrobić w tym przypadku.

Internauci krytykują motocyklistów. A problemem jest rowerzysta

Najbardziej przykre są jednak reakcje części internautów. W komentarzach pojawił się bowiem np. głos Pana Adama, który napisał, że "Pan na motorze kwalifikuje się na kodeks karny, a pan na rowerku skorzystał z wolności słowa. Mimo że palec jest obraźliwy, to wolno w ten sposób wyrażać własne zdanie". Takich wypowiedzi na szczęście nie trzeba komentować. One komentują się same. Całkowitym brakiem wiedzy prawniczej.

Jak zatem ja skomentuję tę sytuację? Chociażby tak, że rowerzysta nie tylko wykazał się brakiem kultury osobistej, ale także bez powodu naruszył dobra osobiste tych motocyklistów. Dobrze, że ci pofatygowali się do niego. Pokazali, że takie gesty nie pozostają bezkarne. Powiem jednak więcej, bo rowerzysta jednocześnie popełnił także wykroczenie. Na tym odcinku drogi niestety nie miał prawa poruszać się chodnikiem. Powinien jechać skrajem jezdni. Za to wykroczenie podczas kontroli drogowej dostałby 200 zł mandatu.

Więcej o: