Rowerem po chodniku, po pasach i po jezdni. Co wolno, a czego nie? Niektóre mandaty idą w tysiące

Bartłomiej Pawlak
Wiosna w pełni, a na chodnikach... pełno rowerzystów. No właśnie, nie każdy, kto po raz pierwszy wsiada na rower w tym sezonie, pamięta o przepisach. A kary za niektóre przewinienia mogą mocno uderzyć po kieszeni. O czym warto pamiętać?
Zobacz wideo Rowerem po chodniku? Zakaz, ale z rozsądnymi wyjątkami

W Polsce wreszcie zrobiło się ciepło, a na ulice polskich miast - po kilku miesiącach przerwy - wyjechały tysiące rowerzystów. Część z nich pędzi po chodniku, przeciska się między pieszymi, a na drodze zupełnie nie przestrzega przepisów ruchu drogowego, chociażby wymuszając pierwszeństwo (to od lat najczęstsza przyczyna wypadków).

Zresztą możemy przekonać się sami, np. wychodząc na popołudniowy spacer po Warszawie. Niektórzy rowerzyści zapewne zupełnie zapomnieli, że w świetle polskiego prawa rowery to również pojazdy, a więc za nieprzestrzeganie przepisów można dostać mandat. A w tym sezonie kary są wyjątkowo surowe (w styczniu wszedł w życie nowy taryfikator). Warto zatem przypomnieć sobie podstawowe zasady.

Rowerem nie po chodniku

Pierwsza i najważniejsza kwestia to jazda po chodniku, która najczęściej nie jest dozwolona. Rowerzysta musi korzystać z drogi dla rowerów, pasa rowerowego wydzielonego z jezdni (czasem jest to kontrapas) lub przestrzeni wspólnej (pieszo-rowerowej). 

Brak infrastruktury rowerowej w danym miejscu nie upoważnia nas jeszcze do jazdy po chodniku. Wtedy korzystać trzeba po prostu z jezdni. I zasada ta obowiązuje wszystkich rowerzystów, czyli (a nie każdy o tym wie) również dzieci posiadające kartę rowerową (zupełnie inna kwestia to zasadność tych przepisów).

Są jednak oczywiście wyjątki. Rowerem po chodniku można poruszać się tylko w czterech przypadkach: 

  • rowerzysta opiekuje się jadącym na rowerze dzieckiem, które ma mniej niż 10 lat,
  • nie ma drogi dla rowerów, chodnik ma co najmniej 2 m szerokości, a na jezdni dozwolony jest ruch szybszy niż 50 km/h (muszą zostać spełnione wszystkie trzy warunki na raz),
  • przed chodnikiem umieszczono znak "droga dla pieszych" (C16) oraz "tabliczkę nie dotyczy rowerów" (T22),
  • panują bardzo złe warunki atmosferyczne - jest ulewa, mgła śnieżyca, wieje porywisty wiatr itd.

Warto pamiętać też, że po przejściu dla pieszych rowerem nie można przejechać, nawet gdy występuje jeden z wyżej wymienionych wyjątków. Z kolei korzystając z jezdni, trzeba stosować się do przepisów ruchu drogowego, jechać prawą stroną jezdni, blisko prawej krawędzi, ale nie tuż przy samym krawężniku, aby ograniczyć ryzyko wywrotki.

Czy trzeba mieć kartę rowerową?

Polskie przepisy dość nierówno traktują różnych uczestników ruchu. Bo rowerzyści to grupa, która nie musi w żaden sposób potwierdzać znajomości zasad ruchu drogowego, aby wyjechać jednośladem na drogi. Wystarczy, że mają skończone 18 lat. Prawo jazdy nie jest potrzebne, ale konieczna jest biegła znajomość wszystkich przepisów, które przydadzą się podczas jazdy rowerem. Brak egzaminu z tego obowiązku nie zwalnia.

Inaczej traktowane są jednak dzieci w wieku od 10 do 18 lat. One muszą już potwierdzić znajomość przepisów i aby móc poruszać się rowerem po drogach publicznych (w tym ścieżkach rowerotych - to część drogi), muszą posiadać kartę rowerową. Dzieci poniżej 10. roku życia nie mogą korzystać z dróg rowerowych i jezdni - jeździć muszą chodnikami.

Obowiązkowe wyposażenie roweru

Warto pamiętać też o tym, że dni w Polsce wciąż są jeszcze dość krótkie, dlatego na przejażdżkę lepiej zabrać ze sobą oświetlenie. Po zmroku to jeden obowiązkowych elementów wyposażenia roweru. Każdy rowerzysta musi wtedy założyć przynajmniej jedno światło przednie, jedno tylne i jedno odblaskowe. Pełna lista wyposażenia roweru prezentuje się następująco:

  • co najmniej jeden skutecznie działający hamulec,
  • sygnał dźwiękowy o nieprzeraźliwym dźwięku,
  • co najmniej jedno światło pozycyjne barwy białej lub żółtej selektywnej z przodu (nieobowiązkowe w dzień),
  • co najmniej w jedno światło odblaskowe barwy czerwonej o kształcie innym niż trójkąt z tyłu,
  • co najmniej jedno światło pozycyjne barwy czerwonej z tyłu (nieobowiązkowe w dzień).

Za brak któregokolwiek elementu policja może ukarać rowerzystę mandatem w wysokości 20 do nawet 500 złotych.

Po raz pierwszy tak surowe mandaty

Taryfikator mandatów dla rowerzystów nie ulegał w ostatnich latach szczególnym zmianom i mandaty za większość przewinień raczej nie są wysokie (żeby nie powiedzieć, że są śmiesznie niskie). Wysokość wszystkich kar wymienialiśmy w poniższym tekście, dlatego nie ma sensu ich teraz powtarzać.

Surowo karana jest jazda rowerem po spożyciu alkoholu (0,2-0,5 promila), bo obecnie wysokość mandatu wynosi 1000 zł, a za jazdę w stanie nietrzeźwości (powyżej 0,5 promila) aż 2500 zł. Jeśli policjant dopatrzy się jednak znamion zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym, rowerzysta może nawet stanąć przed sądem, gdzie maksymalna kara to 30 tys. zł.

Za jazdę rowerem po pijaku policja nie może już jednak zatrzymać prawa jazdy. Pozwalające na to przepisy zmieniono kilka lat temu. Za spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym można jednak w skrajnych przypadkach dostać sądowy zakaz prowadzenia pojazdów niemechanicznych lub trafić do więzienia.

Bardzo wysokie mandaty czekają też na trzeźwych rowerzystów. W styczniu zmienił się taryfikator i wysokość większości kar wzrosła przynajmniej kilkukrotnie. Świetny przykład to spowodowanie kolizji, które obecnie zagrożone jest mandatem w wysokości 1500 zł.

Warto pamiętać, że w przypadku wielu wykroczeń, policjant może wypisać więcej niż jeden mandat, a ich wysokość się łączy (miesiąc temu pijany rowerzysta wjechał w opla i otrzymał 4 tys. zł mandatu). Można też otrzymać kilka mandatów jednego dnia za to samo wykroczenie, tak jak 51-latek spod Legionowa, który dostał dwa mandaty za jazdę po pijaku na łączną kwotę 5 tys. zł.

Więcej na temat zasad ruchu drogowego znajdziecie na Gazeta.pl

O czym jeszcze powinien pamiętać rowerzysta? 

Warto pamiętać, że stan techniczny roweru po kilku miesiącach przechowywania w piwnicy nie jest już taki sam, jak rok temu. Wsiadając nań po raz pierwszy w tym sezonie, warto zatem (a raczej trzeba) sprawdzić stan swojego roweru. Zaczynając od hamulców, które muszą być w pełni sprawne. Korzystanie z tylko jednego działającego hamulca dopuszczają polskie przepisy, zdecydowanie bezpieczniej jest jednak zadbać o odpowiednią siłę hamowania każdego z kół.

Na pewno po zimowym przestoju konieczne będzie też dopompowanie opon do optymalnego ciśnienia (korzystając, chociażby z kompresora na stacji paliw). Warto to zrobić, bo odpowiednie ciśnienie w oponach nie tylko pozytywnie wpływa na bezpieczeństwo, ale zmniejsza też opory toczenia, a więc zmęczenie rowerzysty. Dopuszczalne zakresy ciśnienia wyrażone w barach lub PSI podane są zawsze na rancie opony.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.