Opinie Moto.pl: BMW X6 M60i. SUV coupe z V8. "Do tańca i do różańca"

Gra w tej samej klasie, co X5. Jest autem dla osób poszukujących indywidualnego stylu i niebanalnego nadwozia. X6 jest z nami już 15 lat. Kawał czasu, a kolejne wersje i wcielenia zyskują na popularności. Wariant M60i jest ostatnim przystankiem przed wyczynowym M. Po liftingu nieco zmodernizowany, a także wyposażony w układ miękkiej hybrydy. Ile w nim sportu, a ile komfortu?

To jeden z pierwszych przykładów klasy wyższej ze ściętą linią dachu. Gdy wchodził na rynek w 2008, wielu sceptyków wygłaszało tezy, że to nie ma sensu i na pewno rynek tego konceptu nie przyjmie. Rzeczywistość okazała się zgoła odmienna, choć klienci BMW częściej stawiają na klasyczne X5 i jeszcze bardziej luksusowe X7. Teraz mogą również wyrazić swą oryginalność w XM.

Zobacz wideo Goodwood Festival of Speed - wizyta na jednej z najlepszych imprez motoryzacyjnych na świecie [AUTOPROMOCJA]

X6 idzie własną drogą i zdaje się nie patrzeć na konkurencję, choć na rynku znajdziemy Porsche Cayenne Coupe, Mercedesa GLE Coupe oraz Audi Q8. Nikt nie składa broni, ale to Bawarczycy byli pierwsi. Niemiecki SUV wciąż wzbudza sporo kontrowersji, ale przyciąga też mnóstwo spojrzeń na drodze. To przede wszystkim zasługa nowego w gamie lakieru – Atlantis Metallic z palety Individual. Całości dopełniają 22-calowe obręcze, za które trzeba dopłacić 5600 zł. Pozostałe dodatki mogliśmy też spotkać przed liftem. To przyciemnione szyby, szereg wlotów nawiązujących do topowej „eMki", a także ciemne wykończenie listew ozdobnych wokół szyb. Dzięki wielu zabiegom, stylistom udało się przekuć potężne rozmiary w zgrabne opakowanie. Nie możemy zapominać, że X6 ma 496 cm długości, 200,5 szerokości i 170 wysokości. Prześwit bawarskiego auta wynosi 21,5, a rozstaw osi aż 297,5 cm. Tego w ogóle nie widać. Zorientujemy się w sytuacji, gdy zapragniemy umyć wóz na automatycznej myjni. Ten SUV ledwo mieści się w rynnach wyznaczających granicę dopuszczalnego rozstawu kół.

Czy warto postawić na X6 M60i?

Pod maską ma dobrze znane z innych aut koncernu 8-cylindrowe, benzynowe 4.4. Doładowany motor rozwija 530 KM i 750 Nm. Potrafi lekko zabulgotować i strzelić z wydechu, choć nie czyni tego w takim wymiarze, jak byśmy sobie tego życzyli. Poza tym, wrażenia akustyczne są wzmacniane przez system głośników. Względem „eMki, M60i jest grzeczniejsze, mocniej wyważone i trzyma się klasycznych manier. Funkcjonuje niczym przyczajony tygrys, ukryty smok. Automatyczna, 8-stopniowa skrzynia ma dwa oblicza. Jej działanie i szybkość wyostrza się po przełączeniu w tryb Sport i Sport Plus. Utrzymuje wyższe obroty, a przy hamowaniu wpina niższe przełożenia, by zachować gotowość do skoku. Układ wydechowy pozwala sobie na lekkie wystrzały, jednak trzyma grację. Nie jest nachalny i dyskretnie ogłasza otoczeniu, że ujarzmia pokaźne stado koni mechanicznych.

BMW X6 M60iBMW X6 M60i fot. Piotr Mokwiński

BMW X6 M60iBMW X6 M60i fot. Piotr Mokwiński

Po wybraniu komfortowego lub ekonomicznego ustawienia, sytuacja jest o niebo spokojniejsza. To te, które sprawdzą się podczas dojazdów do pracy, szkoły czy do marketu, ale również do sąsiedniego miasta. Między poszczególnymi modułami różnice są naprawdę duże. Dotyczy to czułości układu kierowniczego, reakcji na dociskanie gazu czy sztywności zawieszenia. W bazowych praktycznie nie słychać wydechu i trudno się zorientować, że mamy do czynienia z drugą od końca specyfikacją.

Siła BMW tkwi też w precyzji. Układ kierowniczy chętnie wykonuje polecenia kierowcy. Niezależnie od wybranego modułu, świetnie oddaje bieżące położenie kół i daje mnóstwo pewności podczas dynamicznych prób zmiany kierunku jazdy. W tej materii BMW ustępuje nieznacznie pola Porsche, jednak nie ma się czego wstydzić. Wysokie noty zbiera także zawieszenie osadzone na 22-calowych kołach. Pracuje stosunkowo cicho i dobrze zachowuje się na poprzecznych przeszkodach.

Mniej nerwowo, niż byśmy się mogli tego spodziewać. Osiągi? Te są dość spektakularne, jak na rodzinnego SUV-a. Z wykorzystaniem procedury startu, niemiecki wóz katapultuje się do setki w 4,3 sekundy. Wskazówka prędkościomierza oddaje się na spoczynek po osiągnięciu 250 km/h, chociaż gdyby nie elektroniczna blokada, z łatwością pokonałaby granicę trzech setek. Przy wysokich prędkościach, BMW jest wyjątkowo pewne i nie przejmuje się bocznymi podmuchami wiatru. Równie dobrze wypada w zakrętach, ale z uwagi na dwie tony masy własnej, praw fizyki nie oszukamy. Niemniej, X6 najprzyjemniej podróżuje się spokojnie, majestatycznie. Napęd pracuje płynnie, a miękka hybryda nie przeszkadza podczas zatrzymania i startu spod świateł. Jeśli włączymy sportowy moduł, silnik nie gaśnie i cały czas gotowy jest do tygrysiego skoku.

Warto jeszcze wspomnieć o zużyciu paliwa. W przypadku drogich i mocnych SUV-ów nie jest to szczególnie istotnie, ale w X6 musimy się przygotować na spore wydatki. W mieście trudno będzie zejść poniżej 15, a na krótkich odcinkach komputer wskaże około 18-23 litrów. BMW uspokaja się na autostradzie, gdzie zapotrzebowanie spada do 11-13 l. W spokojnej trasie powiatowymi ścieżkami da się zejść poniżej 10.

BMW X6 M60iBMW X6 M60i fot. Piotr Mokwiński

BMW X6 M60iBMW X6 M60i fot. Piotr Mokwiński

BMW X6 M60iBMW X6 M60i fot. Piotr Mokwiński

BMW X6 ugości czwórkę podróżnych

Po zgłębieniu się w komfortowe fotele X6, błyskawicznie poczujemy blask klasy premium. Niegdyś auta produkowane w Stanach Zjednoczonych miewały wpadki jakościowe. Widać, że Niemcy mocno kontrolują ten aspekt, bowiem w topowym SUV-ie trudno się do czegokolwiek doczepić. Materiały wykończeniowe to wysoka półka. Do tego dochodzą rozmaite zestawienia kolorystyczne. W testowym egzemplarzu dominują jednak ciemne barwy, ale w kontrze pozostają srebrne dekory oraz centralny panel przywodzący na myśl włókno węglowe. Przy okazji liftingu popracowano też nad oświetleniem nastrojowym. To zyskało nową formę i głębsze kolory.

W kategorii przestrzeni, X6 nie jest mistrzem w swojej klasie. Na tym polu lepiej wypada krótsze o 3,5 cm X5. Niemniej, cztery dorosłe osoby nie będą narzekać. Z przodu siedzi się przyjemnie, dość wysoko, a fotele skutecznie otulają ciało. Mają wszechstronną regulację elektryczną wraz z płynnym sterowaniem boczkami. W opcji pozostaje wielokonturowy masaż, również dla pasażera. Z tyłu dwie osoby mogą odbyć wygodną podróż na długim dystansie. Jeśli mają jednak około 190 cm, może im brakować miejsca przed kolanami i nad głowami. Z uwagi na podniesiony tył, dostęp do bagażnika nie jest najłatwiejszy przez stosunkowo wysoko umieszczony próg załadunku. Za to sam kufer okazuje się pojemny i praktyczny – od 580 do 1530 litrów.

Na pokładzie BMW będziemy też zadowoleni z elektronicznych rozwiązań. Fizyczne przyciski znajdziemy na kierownicy. Resztę zdominowały potężne wyświetlacze. Ten przed oczami kierowcy ma 12,25 cala, atrakcyjną oraz zmienną grafikę. Płynnie przechodzi w centralny ekran o przekątnej aż 14,9 cala. Całość przykryto wysokiej próby szkłem. Obsługa nie jest przesadnie skomplikowana, ale aklimatyzację utrudnia mnogość opcji. System dysponuje najnowszym oprogramowaniem bawarskiego producenta. Wyświetla aplikacje ze smartfonów opartych na Android Auto i Apple CarPlay, współpracuje z nawigacją analizującą natężenie ruchu i wysokiej jakości kamerą cofania o zasięgu 360 stopnie. Multimedialny kombajn obsłużymy dotykowo lub gestami.

BMW X6 M60i. Wyraźnie taniej od X6 M.

X6 trzeciej generacji pojawił się w 2019, zatem obecny lifting był już koniecznością, by odświeżyć multimedia i szereg elektronicznych dodatków. To wzmocni konkurencyjność Bawarczyka, ale i uprzyjemnia codzienne użytkowanie. Wielki SUV jest przyjemnym kompanem podczas trudów dnia powszedniego. W mieście mogą trochę przeszkadzać jego gabaryty, ale dość łatwo się do nich przyzwyczaić. Podczas rozmaitych manewrów pomaga tylna oś skrętna. Potężny zapas mocy zapewnia natomiast świetne osiągi przy zachowaniu odpowiedniego komfortu, nawet na 22-calowych obręczach. To ciekawa alternatywa dla bardziej radykalnego wersji X6 M. Tam trudno o zauważalne kompromisy.

Sporym argumentem jest też cena. O ile X6 M startuje od 730 tysięcy, o tyle M60i zaczyna się z pułapu 550 tysięcy. Zaoszczędzone pieniądze możemy przeznaczyć na personalizację. W tej kwestii BMW stanęło na wysokości zadania. Przy odrobinie szczęścia stworzymy jedyny w swoim rodzaju egzemplarz. Za ile? Górna granica ociera się o milion złotych, a auto widoczne na zdjęciach kosztuje około 630 tys. zł i przyznajemy, że niczego mu nie brakuje do wygodnego połykania setek kilometrów. Samochód został udostępniony w ramach testu przez BMW Group Polska. Firma nie miała wpływu ani wglądu do powyższej treści.

BMW X6 M60iBMW X6 M60i fot. Piotr Mokwiński

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.