Dziewięćsetjedenastka na szczudłach. Porsche 953 jest protoplastą nowego 911 Dakar

Mało brakowało, a Porsche 953 pozostałoby jedynie przypisem w grubej księdze historii marki z Zuffenhausen. Pokazany niedawno oficjalnie w Los Angeles nowy model 911 Dakar bardzo dosłownie nawiązuje do tego auta.

Pierwszy czynnik, który temu zapobiegł: pomogło w stworzeniu niesamowitego 959. Drugi: jego napęd na cztery koła stał się fundamentem układu montowanego w produkcyjnych egzemplarzach modelu 964 Carrera 4. Porsche przyzwyczaiło klientów (pod względem filozoficznym) do idei modelu 911 z napędem na wszystkie koła. Pokazany niedawno oficjalnie w Los Angeles nowy model 911 Dakar bardzo dosłownie nawiązuje do modelu 953, można go nawet zamówić w podobnej kolorystyce.

Więcej tekstów o historii sportów samochodowych przeczytasz na stronie Gazeta.pl

Prace badawczo-rozwojowe nad 959, samochodem, który naprawdę, a nie w przenośni, wyprzedzał swoją epokę, trwały dłużej niż się spodziewano. Działo się tak, bo wiele z elementów składowych tego wyjątkowego auta powstało po raz pierwszy w historii świata. Nie czekając na ukończenie prac nad autem, inżynierowie Porsche chcieli w sporcie wyczynowym wypróbować podzespoły nowego wozu, ale w innej karoserii. Takie samochody w żargonie przemysłu samochodowego nazywa się "mułami". Podrapawszy się w głowy, wymyślili, by napęd zamontować w przerobionych karoseriach modelu 911. Tylko gdzie nimi wystartować?

Tu pomógł im tytoniowy sponsor, koncern Rothmans. Zwolennikiem próby tego rodzaju był też kosmicznie wszechstronny belgijski kierowca, Jacky Ickx. Udało się zebrać budżet, by w morderczym rajdzie Paryż-Dakar prototypowe, przerobione dziewięćsetjedenastki przejechały 12 800 kilometrów, zbierając dane, dzięki którym pierwsze hiperauto Porsche miało uzyskać nadzwyczajną niezawodność. Zgłoszone do zawodów auta nazwano "953" (liczbami są i były oznaczane poszczególne projekty firmy Porsche, tak na przykład czołg VK4501 otrzymał numer 101, a samochód Porsche 356... numer 356).

Stanisław Czaykowski w Brooklands, 1932 r.Głowa Czaykowskiego osłonięta płócienną czapką trafiła w kamień. Pękła mu czaszka

Zaopatrzono je w 300-konne 6-cylindrowe silniki Carrera o pojemności 3,2 litra, oraz stały napęd na cztery koła z podziałem momentu obrotowego przód/tył w proporcji 31/69 proc., tudzież mechaniczną blokadę centralnego mechanizmu różnicowego. Z trudami afrykańskiego rajdu długodystansowego trzy prototypy poradziły sobie nadspodziewanie dobrze, bo Rene Metge wygrał zawody w klasyfikacji generalnej, zaś pozostałe dwa wozy dojechały na szóstym (mimo straty wielu godzin przez Ickxa wskutek awarii elektryki) i na 27. miejscu.

Cztery lata przed prezentacją modelu 911 Dakar, który mocno nawiązuje do legendy Porsche 953, miałem styczność z dakarowym bohaterem. W lipcu 2018 roku, jak zwykle, spędzałem czas na Festiwalu Prędkości w Goodwood. Impreza, która w przyszłym roku obchodzić będzie swoje trzydziestolecie, wiąże się dla kierowców ze sporym wyzwaniem, nie tylko ze względu na zdradliwy charakter pozornie prostej trasy, ale także dlatego, że nie da się na owej trasie poćwiczyć przed publicznym występem.

Porsche 953 w Goodwood z autorem tekstuPorsche 953 w Goodwood z autorem tekstu fot. Porsche

Wyjeżdza się ze strefy oczekiwania na trasę, pokonuje ostatni jej odcinek "pod prąd", zawraca i ustawia na starcie. Tyle. Podczas owej edycji Festiwalu miałem jechać kilkoma bezcennymi egzemplarzami BMW z BMW Group Classic, ale zostałem także poproszony przez Porsche Museum, abym pojechał po śliskiej, wąskiej trasie dakarowym 953. Odmowa nie wchodziła w rachubę.

Muzealne auto robiło wrażenie już przy pierwszym spojrzeniu. Wóz, znany także jako 911 SC 4x4, miał wyższe zawieszenie, niż pamiętałem, a w barwach marki Rothmans prezentował się imponująco. Patyna, zadrapania, wgniecenia i przytarcia świadczyły o ciężkiej, rajdowej przeszłości. Świeżo odremontowany silnik bulgotał wesołym barytonem pod czujnym okiem mechaników. Wsiadłem za kierownicę i ostrożnie, wśród maszerujących powoli tłumów widzów, poturlałem się na plac, gdzie zbierają się auta z grupy, która ma niebawem udać się na start.

Wszystkich sędziów i wspomagających ich ochotników od lat znam z widzenia, jakież więc było moje zdziwienie, gdy Angielka w białym kombinezonie zapytała, czy moje auto ma pisemne potwierdzenie badania technicznego tudzież numer startowy. Wzruszyłem ramionami, zakładałem bowiem, że liczna ekipa osób z Porsche, odzianych w odprasowane firmowe mundurki, wszystkie formalności załatwiła na początku czterodniowej imprezy.

Festiwal Prędkości w Goodwood 2022Festiwal Prędkości w Goodwood. Tym razem byłem widzem

Pani zarządzająca ruchem w strefie oczekiwania kazała mi zaparkować koło składziku materiałów pędnych i czekać na decyzje. Po chwili podszedł do auta główny steward i oznajmił, że samochód nie wystartuje. Jak to? Opisanie mojego stanu psychicznego w tamtym momencie, bez używania słów uważanych za nieprzyzwoite, jest niemożliwe.

Porsche 953 w Goodwood z autorem tekstu za kierownicąPorsche 953 w Goodwood z autorem tekstu za kierownicą fot. Porsche

Poddać się? Nigdy. Opanowawszy wściekłość, pobiegłem do przewodniczącego komisji technicznej i zacząłem błagać go, by zgodził się dokonać oględzin samochodu od ręki, na miejscu. Udało się. Potem wybłagałem u niego, by zechciał przekonać głównego stewarda. Uczynił to i znów byliśmy w grze, ja i dakarowe Porsche. Ku zdumieniu bardzo przyjaźnie nastawionych mechaników z Porsche Museum, nie minęło pięć minut, nim auto stało zaparkowane w kolejce wozów dopuszczonych do startu. Liczni pracownicy Porsche nadal gadali przez telefony komórkowe, nie zauważywszy, co się wydarzyło.

Jeśli kiedyś ktoś wam zaoferuje szansę na start mocnym i nieznanym samochodem w wyścigu górskim w Goodwood, musicie zdać sobie sprawę z faktu, że jedyny moment przed startem, gdy możliwe jest poczucie zachowania auta, to kilkaset metrów ze strefy oczekiwania do nawrotu za startem. To wszystko. Doświadczeni kierowcy właśnie tam próbują dowiedzieć się jak najwięcej o wozie, którym potem będą żwawo defilować przed co najmniej 50 tysiącami wybrednych widzów.

Peraves Ecomobile na podstawie projektu Jana AnderlegoCzeski film: historia kabinowych motocykli Jana Anderlego

Ja też to uczyniłem, jadąc zygzakiem przez kilka sekund. Od razu jasne było, że połączenie wysokiego zawieszenia o długim skoku, wysoko umieszczonego środka ciężkości oraz wysokiego profilu opon w sumie dawało groźny konglomerat, sprawiający, że na asfalcie najpierw uginają się kostki bieżnika opony, potem jej ścianka boczna, potem dopiero ugina się zawieszenie... każdy z tych elementów w odmienny sposób i w odmiennym tempie. Miałem świadomość, że szybka jazda dakarowym Porsche 953 zapowiada się bardzo interesująco.

Gdy zapaliło się zielone światło, ruszyłem chyżo z linii startu (zaznaczonej prawdziwymi cegłami z toru Indianapolis). Tylko króciutkie piśnięcie tylnych opon dało znać o tym, że czteronapędowe Porsche szuka trakcji. Silnik brzmiał rewelacyjnie, a jego leniwy, melancholijny baryton na wyższych obrotach przechodził we wrzask rozzłoszczonego podoficera. Pierwszy prawy zakręt przejechałem dość gładko, ale w drugim prawym zachowanie Porsche nieco mnie zaskoczyło. Na szczęście dostatecznie szybko założyłem kontrę, by opanować nadsterowne auto.

Porsche 953 w Goodwood z autorem tekstu za kierownicąPorsche 953 w Goodwood z autorem tekstu za kierownicą fot. Porsche

Gdy przyspieszałem na wyboistej prostej przed Goodwood House, pomyślałem sobie, że przy odpowiednim treningu potrafiłbym pojechać tym rzadkim samochodem znacznie szybciej. Cóż, trudno. Mijając mostek dla pieszych już szykowałem się psychicznie na wychylony w złą stronę zakręt Molecomb i zacząłem hamować bardzo wcześnie; mechanicy powiedzieli mi wcześniej, że w samochodzie zamontowane są nowe tarcze i okładziny hamulcowe, które muszą się dopiero stopniowo "ułożyć".

Mur z krzemienia, jeszcze dwa zakręty w lesie i dakarowy weteran stanął w górnym padoku. Ledwie zdążyłem wysiąść i odetchnąć, a już porządkowi zaczęli wzywać kierowców do powrotu do aut. Czas potoczyć się w dół wzgórza, naturalnie w mocno zredukowanym tempie. Przede mną stało, a potem jechało hybrydowe Porsche 919 Evo, które dopiero co zdobyło nowy rekord okrążenia Nurburgringu - czułem się, jakbym podążał za nim na szczudłach.

W drodze na dół spotyka mnie niespodzianka. Cała grupa samochodów Porsche, w której i ja się znalazłem, zostaje skierowana nie do miejsc postoju, ale na rozległy żwirowy podjazd przed Goodwood House. Jadę powoli, smakując chrzęst żwiru pod masywnymi oponami i z niedowierzaniem patrząc na wozy zaparkowane przed moim... wśród nich przepotężne Porsche 917/30 z wyścigów CanAm i wyścigowe 961 z Le Mans.

Na fasadę pałacu opadają flagi, upamiętniające 70-lecie Porsche, zaczyna grać orkiestra, chór śpiewa. Poruszająca chwila. Trudno o lepszy moment do zapamiętania na całe życie. Trudno? Hm. Natarczywa myśl wierci się w mojej głowie: fajnie byłoby tu grubym poślizgiem pojechać po tym żwirze, który armia ludzi codziennie równa grabkami... Oczywiście nigdy bym tego nie uczynił, ale taki prywatny żart podczas podniosłej uroczystości wpływa pozytywnie na zdrowie psychiczne. W przeciwieństwie do świadomości ile wart jest samochód, którym Rene Metge jako pierwszy dotarł do stolicy Senegalu w 1984 roku.

Porsche 953 w Goodwood z autorem tekstu za kierownicąPorsche 953 w Goodwood z autorem tekstu za kierownicą fot. Porsche

Więcej o: