Olej napędowy o złotówkę droższy od benzyny. Z czego wynika ta różnica? Odpowiedzią jedno słowo

Bartłomiej Pawlak
Cena oleju napędowego na stacjach paliw jest dziś nawet o złotówkę wyższa niż benzyny. Z czego wynika tak duża dysproporcja i dlaczego od kilku dni wciąż się powiększa? Odpowiedzią jest jedno słowo i jest nim popyt.
Zobacz wideo Były oficer GROM o bezpieczeństwie prezydenta Ukrainy

Od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę obserwujemy stały wzrost cen paliw na stacjach, które jeszcze przed wojną nie przekraczały 5,50 zł. Ostatnie dni to jednak absolutny rajd cen na stacjach, a w szczególności oleju napędowego, który w ciągu ostatniego tygodnia podrożał średnio o prawie 1,60 zł za litr. Dziś miejscami kosztuje już powyżej 8 zł za litr.

Powody rosnących cen ropy naftowej na rynku i dynamicznie zmieniających się kursów walut to temat na inną historię. W tym tekście warto odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego diesel drożeje znacznie szybciej i jest obecnie zdecydowanie droższy od benzyny. Dziś dysproporcja ta przekracza czasem 1 zł na litrze.

Dlaczego olej napędowy jest zdecydowanie droższy od benzyny? 

Zacznijmy od tego, że sytuacja, w której to olej napędowy na stacjach paliw jest droższy od benzyny, nie jest nowa. Od kilkunastu miesięcy właściciele samochodów z silnikami wysokoprężnymi muszą płacić więcej za każdy litr paliwa, choć do tej pory były to różnice najczęściej kilku lub kilkunastogroszowe.

Przyczyną takiego stanu rzeczy jest popyt, który na olej napędowy po prostu jest większy (przy czym wytwarzanie obu paliw w polskich rafineriach jest ze sobą powiązana, a niedobór jednego z paliw trzeba często uzupełniać zakupami zza granicy).

Silniki benzynowe dominują wśród prywatnych samochodów, a diesle są standardem we wszelakim transporcie. I mowa tu zarówno o mniejszych pojazdach typu busy i małe ciężarówki, większych autokarach, tirach czy pociągach, a nawet statkach, które też coraz częściej wykorzystują olej napędowy zamiast ciężkiego oleju opałowego (tzw. mazutu) ze względów ekologicznych. Oleje opałowe są też wykorzystywane w energetyce, przez co zimą (szczególnie gdy jest surowa) rośnie na nie popyt.

Gdy zaczynała się pandemia i wprowadzono pierwsze lockdowny, ruch na drogach niemalże ustał. O ile jednak kierowcy samochodów osobowych mogli - przynajmniej niektórzy - przejść na pracę zdalną i zrezygnować z wyjazdów, o tyle nie można było porzucić transportu towarów czy dostaw zaopatrzenia do sklepów. Ruch pojazdów napędzanych silnikami Diesla nawet podczas szczytu pandemii nie zmalał więc w tak znacznym stopniu, a gdzieniegdzie (np. przesyłki kurierskie) nawet wzrósł.

Oznacza to, że popyt na olej napędowy jest stale wysoki, co przekłada się potem na cenniki na stacjach paliw. Tymczasem podróże kierowców aut z silnikami benzynowymi wciąż nie są jednak tak częste jak wcześniej i popyt na benzynę nie jest wielki. Zresztą zima to okres, kiedy mniej podróżujemy samochodami prywatnymi, a popyt na benzynę tradycyjnie rośnie (a na oleje spada) wiosną i latem.

Wojna w Ukrainie wzmogła popyt na olej napędowy

W tym roku - choć ograniczenia pandemiczne zostały już niemal całkowicie zniesione - pojawił się dodatkowy czynnik, który wywrócił wszystko do góry nogami. Atak Rosji na Ukrainę sprawił, że zdecydowanie wzrosło zapotrzebowanie na olej napędowy. Wojna oznacza znaczne ruchy pojazdów wojskowych (zasilanych głównie olejem napędowym) i wszelkiego transportu, który im towarzyszy.

Ale wzrost popytu na olej napędowy można zobaczyć nawet lokalnie w Polsce. Wraz z pierwszymi uchodźcami z Ukrainy uciekającymi przed wojną, w ruch poszły dodatkowe autobusy, autokary czy ciężarówki przewożące pomoc. I w Europie i w Polsce wzrósł popyt na olej napędowy i niewiele da się z tym zrobić. Z kolei kierowcy prywatni (zużywający głównie benzynę) - w reakcji na rosnące ceny paliw - mogą i zazwyczaj ograniczają przemieszczanie się, co oczywiście powoduje spadek popytu na to paliwo.

Ceny benzyny i oleju napędowego znacznie się więc "rozjechały" i na razie - pomimo że idzie wiosna - najpewniej diesel wciąż będzie droższy. Oba paliwa będą najpewniej wciąż bardzo drogie. Przynajmniej dopóki Rosja będzie atakować Ukrainę, a sytuacja na rynkach będzie bardzo niepewna.

Więcej na temat sytuacji w Ukrainie oraz o cenach na stacjach paliw przeczytacie na Gazeta.pl

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.