Big Techy kontra samochodowe koncerny. Informatyczni giganci przejmują motoryzacyjny rynek [MOTO 2030]

Ostatnie tygodnie przyniosły kilka informacji świadczących o tym, że koncerny motoryzacyjne znalazły się w ślepym zaułku. Bez współpracy z Big Techami, czyli największymi koncernami technologicznymi świata, nie są w stanie skutecznie konkurować na rynku. Nawiązują więc tę współpracę, nie zawsze na partnerskich warunkach.

MOTO 2030 to copiątkowy cykl Gazeta.pl, w którym poruszamy najważniejsze tematy dotyczące przyszłości motoryzacji, transportu i technologii. Nie zabraknie tu także ciekawych historii konstruktorów oraz opisu dziejów firm, których przeszłość ma wpływ na to, jak będzie wyglądała motoryzacja przyszłości. Samochody, drogi i miasta na naszych oczach bardzo dynamicznie się zmieniają. Co piątek dziennikarze Moto.pl będą o tych zmianach pisać. Tutaj znajdują się wszystkie artykuły z cyklu MOTO 2030.

Motoryzacja doznała przez pandemię tak głębokiej zapaści, że ledwo zipie. Spadki sprzedaży w 2020 roku sięgnęły 25 proc., a na niektórych rynkach były nawet większe. Dodatkowo na motoryzacyjnych gigantach ciąży niewyobrażalna presja. Wszystkie koncerny muszą inwestować miliardy dolarów w elektromobilność, by nie przegrać w wyścigu o motoryzację przyszłości, która będzie zasilana prądem.

W tym samym czasie rośnie potęga technologicznych korporacji, ich kapitalizacja i wpływy. Takie firmy jak: Google, Apple, Facebook, Amazon i  Microsoft wspólnie określane mianem Big Techów (lub GAFAM od pierwszych liter ich nazw) zwiększyły swoje znaczenie i zaczęły szukać alternatywnych źródeł inwestowania. Wybór wielu padł na motoryzację.

Koncerny samochodowe nie radzą sobie z oprogramowaniem

Okazało się, że współczesne samochody elektryczne, choć opracowywane w koncernach motoryzacyjnych, potrzebują oprogramowania i technicznej infrastruktury na znacznie wyższym poziomie, niż są w stanie dostarczyć producenci.

Stąd kolejne ogłoszenia decyzji o współpracy. Chodzi o to, żeby kooperacja przyspieszyła technologiczny rozwój. Nie ma jednak niczego za darmo. Big Techy nie współpracują z koncernami motoryzacyjnymi dla ich dobra, ale dla własnych korzyści. I są na wygranej pozycji.

Na to nakłada się jeszcze wyścig o stworzenie pojazdu autonomicznego. Nie ma koncernu, który by nad takim nie pracował. Tyle tylko, że firmy motoryzacyjne są w stanie stworzyć takie pojazdy w dość konwencjonalny sposób.

Żeby był on wyjątkowy, potrzebują wsparcia. Ich własne inwestycje są bowiem spóźnione i musiałyby trwać latami. A i tak nie dogonią, a tym bardziej nie wyprzedzą Big Techów, których zyski i rezerwy finansowe pozwalają na niemal nieograniczone inwestycje.

Tesla CybertruckTesla Cybertruck fot. Tesla

Tesla idzie własną drogą. Zwykle na tym zyskuje

Wyjątkiem jest właściwie tylko jeden producent. Firma nieprzypadkowo ma siedzibę w środku Doliny Krzemowej. W temacie oprogramowania czuje się mocniejsza, niż w produkcji samochodów. Ponieważ Tesla rozwijała się w formule startupu (jak wszystkie przedsięwzięcia Elona Muska, który nie chce albo nie potrafi działać w inny sposób), rzadko szukała dostawców, czy producentów na zewnątrz.

Niemal wszystko od podstaw opracowuje sama. Dlatego ma własny software: system operacyjny oparty na Linuksie oraz sieć neuronową, która wykorzystuje dane zbierane przez właścicieli samochodów (i mimowolnych testerów) do analizy i rozwoju swojego systemu informatycznego.

Pozostali producenci nie mają takiego podejścia i możliwości. Być może też nie docenili wystarczająco rozwoju informatycznego motoryzacji i jego znaczenia dla własnej przyszłości. Teraz muszą szukać pomocy na zewnątrz. Z bardziej lub mniej udanym skutkiem.

Sojusz z Big Techem może pomóc albo... bardzo zaszkodzić

Dobrym przykładem próby sojuszu między motoryzacją i wielką technologią, który tym razem zakończył się niepowodzeniem, jest świeża sprawa Hyundaia (oraz Kii) i Apple’a. Apple od lat pracuje nad pojazdem autonomicznym, a w grudniu Reuters podał, że ma być gotowy do końca 2024 roku.

Media spekulowały, że Apple sam nie zajmie się autem, a jedynie jego oprogramowaniem. Potrzebuje więc podwykonawcy, którym mógłby być Hyundai. A jednak coś nie wyszło. "Nie prowadzimy rozmów z firmą Apple na temat rozwoju autonomicznych samochodów" – napisali przedstawiciele Hyundaia w wystosowanym naprędce oświadczeniu (a w ślad za nim Kia, spółka Hyundaia).

Efekt? Akcje Kii szybko spadły o prawie 15 proc., co jest najgorszym wynikiem od co najmniej 2001 roku. Wartość rynkowa Kii spadła o 5,4 miliarda dolarów. Akcje Hyundaia spadły o 6,2 proc. Firma straciła około 2,8 miliarda dolarów wartości.

Sam fakt ogłoszenia, że współpracy z Apple’em wbrew wcześniejszym plotkom nie będzie, wywołał trzęsienie ziemi w stabilnych i przyszłościowych spółkach. Jednych z największych w motoryzacji.

Nie znaczy to, że Hyundai z nikim nie współpracuje. Od jakiegoś czasu łączy siły z chińskim gigantem wyszukiwania Baidu i amerykańskim producentem chipów Nvidia. Chodzi o autonomiczną jazdę.

Ford Mustang Mach-EFord Mustang Mach-E fot. Ford/JAMES LIPMAN

Wszyscy szukają wsparcia Big Techów. Jeśli nie, to wkrótce będą

Tej współpracy jest znacznie więcej, a ostatnio wieloletnie umowy sypią się jak z rękawa. Ford i Google nawiązały współpracę na rzecz przyspieszenia innowacji w przemyśle motoryzacyjnym. Partnerstwo "zorientowane na tworzenie wyjątkowych usług i możliwości dla właścicieli samochodów Ford i Lincoln oraz przyspieszenie planu transformacji firmy Ford" - jak czytamy w komunikacie.

Ford wybrał Google Cloud, jako preferowanego dostawcę usług chmurowych, a miliony przyszłych pojazdów marek Ford i Lincoln wszystkich segmentów, będą korzystać z systemu Android z zainstalowanymi aplikacjami i usługami Google. Fordy z zainstalowanymi Asystentem Google’a, Mapami i innymi (w tym przyszłymi) usługami zaraz staną się faktem.

Analitycy błyskawicznie zareagowali i uznali, że na współpracy zyska głównie Google. Władze Forda musiały się odnieść do zarzutów i oświadczyć, że Ford nie stanie się "motoryzacyjną montownią Google’a". Jednak z analizy Berylls wynika, że to Google przez najbliższych 5 lat zwiększy swój udział w rynku (nowych produktów) o 17 proc.

Potrzeba matką nowych par: Google + Ford, Microsoft + Volkswagen

Kolejna współpraca została ogłoszona przez Volkswagena i Microsoft. Obie firmy będą pracowały wspólnie nad autonomicznymi samochodami. Należący do VW Car.Software Organisation wspólnie z Microsoftem stworzy funkcjonującą w oparciu o chmurę danych tzw. Automated Driving Platform (ADP). Sam Volkswagen nie byłby w stanie tego dokonać, musiał więc skorzystać z pomocy giganta Microsoftu.

„Car.Software Organisation zamierza skuteczniej wprowadzać systemy asystujące i funkcje zautomatyzowanej jazdy w samochodach osobowych marek należących do koncernu Volkswagen.

W ramach strategicznego partnerstwa Volkswagen i Microsoft już od 2018 roku budują Volkswagen Automotive Cloud, która będzie skupiała wszystkie usługi cyfrowe i oferty Volkswagena z zakresu mobilności” - czytamy w oficjalnym komunikacie.

I dalej VW przyznaje, że do stworzenia tych systemów, rozwiązań, przeprowadzenia prób, symulacji, w tym w warunkach drogowych, potrzeba jest moc obliczeniowa, której koncern nie ma, ale zamierza użyć, ponieważ jest ona w posiadaniu Microsoftu.

Volkswagen Showcar ID. CROZZVolkswagen Showcar ID. CROZZ fot. Volkswagen

Big Tech oznacza też duże pieniądze i takie same ambicje

Big Techy mają tak gigantyczne oszczędności, że działają na wielu frontach. W należącą do General Motors spółkę Cruise (od pojazdów autonomicznych) zainwestował Microsoft i to aż dwa miliardy dolarów. General Motors ogłosił, że stworzenie 30 pojazdów elektrycznych i autonomicznych potrwa do 2025 roku (samochód Apple’a - przypomnijmy - rzekomo ma być gotowy do 2024 roku).

Zupełnie odmiennym przykładem jest wejście na motoryzacyjny rynek innego technologicznego giganta - Amazona. Najbogatszy człowiek świata Jeff Bezos (w styczniu 2021 roku stracił ten tytuł na rzecz Elona Muska) potrzebował floty, bagatela, stu tysięcy elektrycznych samochodów dostawczych do rozwożenia swoich paczek.

Zamiast paktować na ten temat z jakimkolwiek koncernem motoryzacyjnym, zainwestował 700 milionów w amerykański startup Rivian, który buduje flotę gigantowi branży e-commerce. Tylko, że auta nie powstają pod marką Rivian, lecz Amazon. Na razie wyłącznie na potrzeby firmy Bezosa, ale kto wie, co będzie w przyszłości?

Amazon współpracuje też z Nissanem, a Toyota z Amazonem, Microsoft z GM i Volkswagenem. Z kim będzie współpracował Apple? Mówi się, że być może z Hondą, a być może z Geely, ale niewykluczone jest także to, że Apple wybierze kilka firm, które dostarczą pojazdy pod konkretne wymagania firmy. Ten ostatni przykład jasno pokazuje, kto rozdaje karty w tej współpracy. Nie są to motoryzacyjni giganci.

Elektryczny van AmazonElektryczny van Amazon fot. Amazon