Niemiec kupi auto elektryczne taniej. Państwo już nie dopłaci. Kto inny poniesie koszt

Koniec z dotowaniem zakupu samochodów elektrycznych w Niemczech? Nie do końca. Choć rządowe wsparcie wstrzymano w połowie grudnia, to koncerny motoryzacyjne próbują ratować sytuacje. Oto odpowiedź branży nie tylko z Niemiec.

Tylko do 17 grudnia 2023 r. obowiązywało rządowe wsparcie do zakupu samochodów elektrycznych w Niemczech. Po precedensowym orzeczeniu Federalnego Trybunału Konstytucyjnego w sprawie 60 mld euro Fundusz Klimatu i Transformacji (KTF) przestał finansować program wsparcia, który pierwotnie zaplanowano aż do końca 2024 r. To jeden z przejawów nowej polityki zaciskania pasa u naszych zachodnich sąsiadów (według szacunków resortu finansów w przyszłorocznym federalnym budżecie brakuje obecnie ok. 17 mld euro).

Zobacz wideo Znaleziono zdekompletowane Audi skradzione na terenie Niemiec

Dla zainteresowanych zakupem pojazdu zasilanego prądem oznacza to brak dofinansowania w wysokości nawet do 6750 tys. euro łącznie (wysokość dopłaty była uzależniona od wartości pojazdu, a wydatki ponosił producent oraz państwo). Według szacunków branżowego niemieckiego stowarzyszenia Zentralverbands Deutsches Kraftfahrzeuggewerbe (ZDK) nagłe wstrzymanie programu może dotknąć ok 60 tys. klientów. Nie dziwi zatem, że w niemieckich mediach wieszczono ogromny kryzys na rynku aut elektrycznych oraz cios wymierzony m.in. w krajowy przemysł motoryzacyjny. Na odpowiedź branży nie trzeba było długo czekać. Udział w finansowaniu zakupu pojazdu zadeklarowali m.in. Audi, Mercedes, grupa Stellantis oraz Volkswagen.

Stellantis pierwszy. Chińczycy też dopłacą

Jako pierwszy zareagował Stellantis. To oznacza dobre wiadomości dla nabywców aut takich marek jak m.in. Abarth, Citroen, DS, Fiat, Jeep, Opel czy Peugeot. Firma pokryje pełny koszt cofniętej rządowej dotacji (6750 euro) w przypadku samochodów zarejestrowanych do 31 grudnia. Zmniejszone wsparcie finansowe (4,5 tys. euro) zaplanowano także na przyszły rok. Na atrakcyjniejszy zakup mogą zatem liczyć nabywcy, którzy zamówią i zarejestrują swoje samochody nie później niż do końca lutego 2024 r.

Na 6,75 tys. euro mogą również liczyć klienci koncernu Kia jeszcze w tym roku. Na 2024 r. firma deklaruje wsparcie w wysokości do 4,5 tys. euro (dla aut w cenie katalogowej do 45 tys. euro). Podobne rozwiązania zastosują Hyundai, Mazda (według firmowych szacunków dotacja może sięgnąć nawet 7,1 tys. euro w 2023 r. i 4,7 tys. euro w 2024 r.), Subaru i Toyota (razem z Lexusem). W tym gronie nie zabrakło również Tesli. 

Własny program przygotował chiński BYD. Firma wypłaci 4,5 tys. euro w przypadku samochodów zamówionych przed 17 grudnia i zarejestrowanych do końca stycznia 2024 r. Po tym czasie dotacja zostanie obniżona do 3 tys. euro i będzie obowiązywać w przypadku klientów, którzy zamówią samochód do końca 2023 r. i zarejestrują do końca marca przyszłego roku.

Jak klientów wspiera Audi, Cupra, Mercedes czy Volkswagen?

A co z producentami z Niemiec? Klienci Volkswagena mogą liczyć na wsparcie w wysokości 4,5 tys. euro. Warunkiem jest dokonanie rejestracji w okresie od 1 stycznia 2024 r. do 31 marca 2024 r. W przypadku Audi podobne wsparcie obejmie klientów, którzy zamówili samochody przed 16 grudnia 2023 r. i odbiorą jeszcze w tym roku. W ramach grupy podobne rozwiązania będą obowiązywać także w markach Cupra, Seat i Skoda.

Mercedes obiecał zaś udział w finansowaniu pojazdów zamówionych i dostarczonych pod koniec grudnia 2023 r. (18-31 grudnia). Według Auto Bild podobne rozwiązanie rozważa BMW, ale wciąż brak oficjalnego potwierdzenia.

Otwartą kwestią pozostaje co dalej. W niemieckich mediach wspomina się o czasowym kryzysie na rynku samochodów elektrycznych i większym ożywieniu w przypadku nowych aut z napędami spalinowymi. Nie jest bowiem tajemnicą, że jednym z kluczowych elementów jest cena pojazdu, a przystępnych cenowo aut BEV przeznaczonych na rynek masowy wciąż jest niewiele. Tę lukę próbują zagospodarować nie tylko chińskie marki, ale i francuskie. Nie dziwią zatem doniesienia, że Grupa Volkswagena rozważa podjęcie współpracy z Renault, by wspólnie zaoferować elektryki w cenie ok. 20 tys. euro. Wbrew pozorom są na to spore szanse.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.