Gasnące światełko wodoru? Niekoniecznie

Pojęcie napędów alternatywnych kojarzy się głównie z pojazdami elektrycznymi. Wśród technologii, które mają potencjał zastąpić konwencjonalne napędy są m.in. ogniwa wodorowe. Powstaje jednak pytanie, czy szanse na wykorzystanie wodoru w układach napędowcyh nie zostały zaprzepaszczone?

Rozważania dotyczące wykorzystania wodoru do zasilaniu pojazdów trwają już od długiego czasu. Dla wielu jest to technologia przyszłości. Największymi jej zwolennikami są przedsiębiorstwa zlokalizowane w Japonii.

To właśnie tam jeszcze jakiś czas temu twierdzono, że wodoryzacja jest kluczem do rozwiązania wielu problemów i to nie tylko transportowych. Ogniwa paliwowe miały stanowić generatory do zasilania domów, czy szpitali. Wydaje się, że ten głos zaczyna słabnąć, a Japończycy swoje zainteresowanie kierują bardziej ku pojazdom elektrycznym zasilanym prądem z baterii. Nie oznacza to jednak, że porzucili prace nad technologią wykorzystującą do zasilania wodór.

Zobacz wideo "Samochód tankuje się wodorem w ciągu 2,5 minuty. Może przejechać 600 km, a Polska ma tego gazu pod dostatkiem."

Europejczycy kładą nacisk na rozwój samochodów elektrycznych zasilanych prądem z baterii

W Europie głównym kierunkiem rozwoju są technologie wspierające pojazdy zasilane prądem z baterii. Unia Europejska za wszelką cenę chce promować auta ładowane z gniazdka twierdząc, że jest to droga do zmniejszenia wpływu transportu drogowego na zanieczyszczenie powietrza.

W pewnym sensie można się do tej tezy przychylić. W końcu sam pojazd nie jest emiterem zanieczyszczeń. Jest nim elektrownia, która musi wygenerować prąd do jego zasilania oraz fabryka, w której jest on budowany.

Remedium na to stanowią OZE (odnawialne źródła energii), czyli pozyskiwanie energii ze źródeł odnawialnych. W niektórych krajach Starego Kontynentu pozyskiwanie „zielonej” energii zaczyna być coraz bardziej powszechne, dzięki czemu samochody napędzane prądem stają się bardziej ekologiczne.

Co więcej, w Europie skoncentrowano się na budowie infrastruktury ładowania pojazdów elektrycznych. Gorzej sytuacja wygląda w przypadku punktów tankowania wodoru. Na całym globie jest ich 432. Tylko w tylu miejscach na świecie zatankujemy do samochodów wodór pod ciśnieniem 700 bar.

Z tej puli 330 stacji jest publicznie dostępnych, a 177 jest zlokalizowanych w Europie (m.in. we Francji jest ich 26 (w planach są kolejne 34 punkty), w Szwajcarii działają 4 stacje (kolejne 6 jest planowanych)).

Nie jest to powalający wynik w porównaniu do ponad 144 tys. punktów ładowania baterii samochodów elektrycznych (według danych ACEA, stan na lipiec 2019 r.).

Mimo to plany są. Przykładem są choćby Niemcy, które zakładają, że do 2025 roku wybudują 400 stacji tankowania wodoru. Również w Polsce planowana jest ich budowa, choć jak na razie mowa o dwóch takich lokalizacjach, a dodatkowo w ustawie o elektromobilności i paliwach alternatywnych znalazły się zapisy dotyczące wodoru i ulg z nimi związanych.

Wielki potencjał wodorowy w Polsce?

Do pozyskiwania wodoru wykorzystuje się m.in. elektrolizę wody. Jak łatwo się domyślić do tego celu konieczna jest energia elektryczna, która nie zawsze jest wytwarzana przez OZE – przynajmniej na razie.

Ale Polska ma wielki potencjał w kwestii wytwarzania wodoru. Według raportu „wodorowa Alternatywa”, który został opracowany przez platformę 300Gospodarka wynika, że roczna produkcja wodoru w Polsce wynosi mniej więcej około miliona ton.

Jest to 14 proc. całej europejskiej produkcji. pozwoliłoby to zasilić ok. 5 mln samochodów. Jest to duży potencjał, zwłaszcza że w Polsce zarejestrowanych jest ok. 28 mln aut.

Już dzisiaj Polska jest ogromnym producentem wodoru, tylko że jeszcze z technologii węglowych. Chcielibyśmy rozwinąć technologię z odnawialnych źródeł tak, żeby ten wodór był po prostu zielony.

– podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Innowacje Ireneusz Zyska, wiceminister klimatu i pełnomocnik rządu ds. odnawialnych źródeł energii i dodaje:

Polską interesują się globalni gracze. Musimy stworzyć dobre warunki prawne do zlokalizowania tego biznesu. Wierzę w to, że to się uda, na pewno zarówno premier, jak też minister klimatu uczynią wszystko, aby zmaterializował się ten wielki projekt gospodarczy, można nawet powiedzieć – cywilizacyjny.

Inne kraje europejskie też mają plany związane z wodorem. W czerwcu 2018 roku we Francji ogłoszono inwestycję 100 mln euro w technologię energetyki wodorowej. Co więcej, region Owernia-Rodan-Alpy przeznaczył 200 mln euro na zakup tysiąca pojazdów napędzanych wodorem i 15 elektrolizerów.

Producencka nisza

Szkoda tylko, że wraz z potencjałem rozwoju tej technologii nie idą w parze działania producentów pojazdów. Jedynie nieliczna grupa cały czas wierzy i próbuje rozwijać tę technologię. Wśród nich jest Toyota, BMW oraz Honda. Jeszcze jakiś czas temu w tej grupie znajdował się Mercedes-Benz, ale ostatnio ogłosił zamknięcie projektu dla aut osobowych.

 BMW Group wierzy w siłę wyboru. Każdy klient i każdy rynek ma inne potrzeby i inne warunki. Spodziewamy się, że różne zespoły napędowe będą współistnieć przez długi czas, ponieważ nikt nie jest już w stanie udzielić solidnych odpowiedzi na następujące pytania dla różnych regionów świata: jak szybko rozpocznie się e-mobilność i gdzie? Jaki rodzaj układu napędowego ustali się i gdzie?

– powiedział Klaus Fröhlich, członek zarządu BMW AG.

Według Klausa Fröhlicha tylko otwartość na różne technologie może zapewnić niezbędną elastyczność, której potrzebujemy, ponieważ koncentrujemy się na zrównoważonej mobilności na całym świecie.

Podkreśla też, że ogniwa wodorowe mogą stać się czwartym filarem układów napędowych niemieckiej marki w perspektywie długoterminowej.

Uważam, że napęd wodorowy ma długoterminowy potencjał dla naszych większych modeli, dlatego kontynuujemy współpracę z Toyota nad rozwojem tej technologii. Obecnie nie istnieją jeszcze odpowiednie warunki, aby zaoferować klientom BMW model, który wykorzystuje ogniwa wodorowe. Dotyczy to infrastruktury tankowania wodoru i całego systemu energetycznego - który musi wytwarzać zielony wodór w odpowiednich ilościach i po przystępnych kosztach, aby mógł być wykorzystany do indywidualnej mobilności.

– podkreśla Fröhlich.

W okresie krótkoterminowym królować będą pojazdy elektryczne zasilane prądem z baterii. Fröhlich nadmienił, że w tym okresie marka łatwiej może dostarczyć zieloną energię na drogi właśnie dzięki pojazdom elektrycznym.

Ten komunikat jasno daje do zrozumienia, że w okresie krótkoterminowym – prawdopodobnie do 2030 roku – większość koncernów skoncentruje się na autach ładowanych z gniazdka. Jednak w dalszym etapie jest szansa na zasilanie aut paliwem wodorowym.

Można więc zakładać, że choć od lat prowadzone są prace badawcze dotyczące samochodów z ogniwami paliwowymi zasilanymi wodorem to ich rozwój oraz masowa produkcja dopiero przed nami.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.