Rozsądne używane. Trzyletnie auta miejskie. Ile kosztują i na jakie warto postawić?

Kiedyś małe pojazdy kojarzyły się wyłącznie z miastem. Corsa lub Fiesta sprzed dwóch dekad z trudem mieściły na pokładzie cztery osoby. Teraz sytuacja się zmieniła. Te same modele nierzadko przekraczają 4 metry długości, a nowe kosztują tyle, co 10 lat temu Citroen C5 w bazowej wersji. Z pomocą przychodzi rynek wtórny. Postanowiliśmy prześwietlić trzylatki w godnych polecenia odmianach silnikowych.

By przekonać się, jakimi autami jeździ Europa, wystarczy spojrzeń na podsumowanie sprzedaży pierwszego półrocza 2023. W pierwszej 10. zameldowało się aż sześć samochodów przynależnych do segmentu B. Pierwsza trójka to Dacia Sandero (123 tysiące sztuk), Peugeot 208 (105 tysięcy) i Opel Corsa (105 tysięcy). Takie pojazdy świetnie sprawdzają się w zatłoczonych aglomeracjach i dość dobrze na drogach podmiejskich, zwłaszcza usportowione wersje. Nie zmienia to faktu, że wejście do tego świata w salonie oznacza wydatek na poziomie przynajmniej 70 tysięcy złotych. By nieco zaoszczędzić i jednocześnie móc eksploatować wciąż świeży wóz z przebiegiem rzędu 60-100 tysięcy km, zaglądamy do rocznika 2020. Oto nasze propozycje.

Zobacz wideo

Renault Clio V

Jeszcze kilka lat roczna sprzedaż Clio w Europie przekraczała 320-330 tysięcy sztuk. Nic zatem dziwnego, że konstruktorzy zdecydowali się na ewolucję zamiast rewolucji w przypadku piątej generacji (2019). Auto upodobniło się do kompaktowego Megane i zyskało wiele akcentów z wyższych segmentów. To między innymi mocno przebudowany przód z diodowymi reflektorami. Co ciekawe, dostępnymi w standardzie. Do tego dochodzą 16-17-calowe felgi, klamki tylnych drzwi ukryte w słupkach C, a także klosze zachodzące na pokrywę bagażnika.

Clio przekonuje nieźle uformowanym miejscem pracy kierowcy. Fotele okazują się wygodne i przyzwoicie wyprofilowane. Mają wszechstronną regulację, dzięki czemu łatwo przyjąć dogodną pozycję za sterem. Do dyspozycji mamy wiele przycisków, co w obecnie stosowanych kokpitach, nie jest sprawą oczywistą. Obsługa poszczególnych udogodnień jest intuicyjna. Sterowanie tempomatem wreszcie przeniesiono na kierownicę, a w miejscu analogowych wskaźników zadebiutował ich cyfrowy odpowiednik. W zależności od wariantu, może mieć 7 lub 10 cali. Dobre wrażenie robi też centralny ekran przebudowanego zestawu multimedialnego. Ma 9,2 cala.

Wnętrze Clio urosło. Na kanapie zmieszczą się dwie dorosłe osoby. Bagażnik o pojemności 391 litrów jest jednym z największych w segmencie B. Na dwie walizki wystarczy. Próg załadunkowy znajduje się na wysokości 78 centymetrów.

Clio pozostaje jednym z ostatnich modeli segmentu B, w którym znajdziemy diesla. To całkiem żwawy 1.5 dCi o mocy 90 lub 115 KM i 260 Nm. Na drugim biegunie są benzynowe jednostki będące w tej klasie najchętniej wybieranymi. Nic dziwnego, bowiem te auta najczęściej widzimy w mieście. Klienci oczekujący dobrej dynamiki mogą decydować się na 1.3 TCe. To jednostka, która trafia obecnie nie tylko do większych Renault i Dacii, lecz również Mercedesa Klasy A. Ma cztery cylindry i występuje w kilku wariantach mocy. Akurat w Clio nie mamy wyboru. Pozostaje tylko wersja o mocy 130 koni mechanicznych i 240 Nm dostępnych przy 1600 obr./min. To wystarcza, by do setki rozpędzić się w 9 sekund.

Podstawę oferty stanowi natomiast 3-cylindrowy silnik o pojemności jednego litra. W wersji wolnossącej generuje 65 KM. Doładowana ma 100 koni i 160 Nm. Łączy się z manualną, 5-stopniową skrzynią i występuje w fabrycznej wersji z LPG. Clio dobrze trzyma cenę, a egzemplarze z 2020 wyceniane są na 48-60 tysięcy zł.

Skoda Fabia III

Ten bestsellerowy model od lat utrzymuje się na wysokich miejscach w rankingach sprzedaży. W Polsce upodobały go sobie nie tylko firmy, lecz również osoby prywatne. To zasługa całkiem atrakcyjnej prezencji i dwóch odmian nadwoziowych. To rzadka sytuacja, bowiem w klasie B dominują hatchbacki. Fabię możemy natomiast kupić też w wersji kombi. Taki wariant ma blisko 426 centymetrów długości i 149 wysokości. Rozstaw osi wynosi przyzwoite 247 cm.

Rodzinna wersja ma foremny kształt i oferuje dobry dostęp do dwóch rzędów. Auto wyposażone w reflektory LED gwarantuje dobrą widoczność na przeciętnie oświetlonych drogach. Na uwagę zasługuje też dość nisko umieszczony próg załadunkowy o szerokości 96 cm, przez co pakowanie do bagażnika walizek nie sprawia problemów. Jego pojemność wynosi od 530 do 1395 litrów. Jeśli wybierzemy hatchbacka, kufer pochłonie od 330 do 1150 litrów.

Jako jedna z ostatnich w segmencie, Fabia wciąż oferowała przed trzema laty wolnossący silnik benzynowy. To 1.0 MPI o mocy 60 KM. Polecamy tylko do miasta. Żądni mocniejszych wrażeń mogą postawić na 1.0 TSI (95 lub 110 KM). Wszystkie jednostki występują z manualną skrzynią, a topowy wariant przyspiesza do setki w 9,7 sekundy. Zużycie paliwa najmocniejszej odmiany wynosi w cyklu średnim 5,6-6,2 litra na 100 kilometrów.

Fabia z 2020 to dość pożądany kąsek na rynku wtórnym, ale nie należy do tanich. Za auto z przebiegiem 70-100 tysięcy kilometrów, trzeba zapłacić od 45 do 53 tysięcy złotych. W 2021 zadebiutowało czwarte wcielenie tego modelu.

Nissan Micra V

Najnowsze, piąte wcielenie Micry zerwało z nudą i stanowi ciekawą propozycję dla miłośników indywidualnego stylu. Producent przewidział aż 125 możliwości konfiguracji. Dzięki temu można stworzyć jedyny w swoim rodzaju i niepowtarzalny egzemplarz. Do wyboru oferowano też 9 lakierów nadwozia, naklejki na karoserię, a także kolorowe akcenty wewnątrz. Auto zazwyczaj stoi na 16 lub 17-calowych obręczach ze stopów lekkich. Miłe urozmaicenie stanowią reflektory LED o przeciętnej wydajności.

Micra ma niespełna 400 centymetrów długości, dzięki czemu można nią żwawo poruszać się po mieście. Niestraszne jej ciasne miejsca parkingowe. Manewrowanie ułatwią czujniki parkowania, a także system kamer 360 stopni. Ten zestaw jednak znajdziemy w bogatych specyfikacjach. Nierzadko z niezłym nagłośnieniem Bose. Przed laty wymagało dopłaty rzędu 2 tysięcy zł.

Miejski Nissan okazuje się być nieprzesadnie dynamiczny. Do wyboru mamy trzy jednostki napędowe. Podstawowy, litrowy motor benzynowy generuje 71 koni mechanicznych. Dla bardziej wymagających kierowców przygotowano 3-cylindrowy silnik o pojemności 0.9 litra – 90 KM i 140 Nm. Zwolennicy oszczędnej jazdy mogą zdecydować się na wariant wysokoprężny – 1.5 o mocy 90 KM i 220 Nm przy 2000 obr./min. Ropniak to biały kruk pośród ogłoszeń.

Ile trzeba zapłacić za Japończyka? Auto, które zniknęło już z aktualnych cenników, dobrze trzyma cenę. Na 3-latka trzeba wysupłać od 52 do 65 tysięcy złotych. To jedna z najdroższych propozycji.

Nissan Micra VNissan Micra V fot. Nissan

Audi A1 I 2.0 TDI

Zbudowane na nowoczesnej platformie Audi A1 drugiej generacji wyraźnie urosło. Mierzy teraz 4,03 m długości, 1,74 m szerokości i 1,41 m wysokości. Dzięki dużemu rozstawowi osi i sprytnie poprowadzonej linii dachu w środku wygodnie będą mogli podróżować wysocy pasażerowie. Z przodu, bo na kanapie przestrzeni wystarczy dla nastolatków. Na fotelach nikt nie powinien natomiast narzekać na brak miejsca na głowę i nogi. Niemiecki mieszczuch oferuje wygodną pozycję za kierownicą.

Biorąc pod uwagę gabaryty, spory jest także bagażnik. Urósł aż o 65 l w porównaniu z poprzednim modelem i pomieści teraz 335 l. Po złożeniu tylnej kanapy przestrzeń bagażowa wzrośnie do 1090 l. Co ważne, krawędź ładunkowa znajduje się nisko, na wysokości 67 cm, co pomaga w wygodnym załadunku.

Już w standardzie A1 będzie uzbrojone w całą armię nowoczesnych systemów bezpieczeństwa i wsparcia kierowcy. Znajdziemy wśród nich system ostrzegający o zjeżdżaniu z pasa ruchu, Audi pre sense front (wykrywa zagrożenie kolizji z pojazdem, pieszym lub rowerzystą i ostrzega o nim kierowcę, a w razie potrzeby autonomicznie hamuje) czy ogranicznik prędkości.

Pod maską trzy benzynowe silniki do wyboru. Podstawowy, 1.0 TFSI rozwija 95 KM. Jego 116-konna wersja współpracuje z dwusprzęgłowym automatem lub 6-stopniową skrzynią ręczną i pozwala przyspieszyć do setki w 9,4 sekundy. Prędkość maksymalna wynosi 203 km/h. Na szczycie gamy znajduje się 1.5 TFSI. Ma 150 koni mechanicznych i gwarantuje osiągi na poziomie miejskich GTI. 7,7 sekundy do setki wystarczy, by nawiązać na światłach rywalizację ze znacznie mocniejszymi przedstawicieli wyższych segmentów.

O ile Micra jest droga, o tyle A1 w poważnym stopniu nadszarpnie domowy budżet. 3-latki kosztują od 80 do 120 tysięcy zł. Nie brakuje dobrze wyposażonych wariantów.

Dacia Sandero III

Sandero występuje w dwóch specyfikacjach. Klasyczna odmiana może pochwalić się sporymi gabarytami – 409 cm długości i 149 wysokości. W alternatywie pozostaje nieco uterenowiona wersja Stepway. W tym przypadku dostaniemy nadwozie dłuższe o centymetr i spory prześwit na poziomie blisko 17,5 cm. To parametry porównywalne z większymi i droższymi crossoverami. Dacia przekonuje też atrakcyjnym designem. Podniesioną odmianę możemy wyposażyć w ochronne panele na karoserii. Ciekawie też prezentuje się LED-owe oświetlenie.

W kwestii przestrzeni, Sandero nieźle prezentuje się na tle rywali z segmentu B. Oferuje sporo miejsca w dwóch rzędach, dzięki czemu cztery dorosłe osoby znajdą dość wygodną pozycję podczas podróży za dystansie 100-200 kilometrów. Bagażnik w hatchbacku mieści 328 litrów, co z powodzeniem wystarczy na weekendowy wyjazd. Materiały wykończeniowe są dobre, a projekt kokpitu prosty i czytelny.

Koncern Dacia/Renault słynie z produkcji dopracowanych, niewielkich silników benzynowych. Są trwałe i oszczędne. W Sandero ofertę otwiera wolnossący, trzycylindrowy motor o pojemności jednego litra. Ma 65 KM i zużywa w cyklu mieszanym około 5-6 litrów. Żądni lepszej dynamiki mogą postawić na doładowane jednostki z rodziny TCe. Baza jest ta sama, ale znacznie wyższa moc – 90 lub 100 KM. Najmocniejszy wariant występuje z fabryczną instalacją LPG, co skutecznie przyczyni się do obniżenia kosztów eksploatacji.

Sandero to prosty i niezbyt wyszukany model. Broni się przestrzenią, niezłym wyposażeniem i ceną. Najtańsze sztuki z 2020 kosztują około 36-37 tysięcy zł. Egzemplarze z początku 2021 to wydatek rzędu 40-50 tysięcy zł.

Fiat Panda III

W 2011 uruchomiono produkcję trzeciego wcielenia Pandy. Tym razem montownie ulokowano we włoskich zakładach marki. Ciekawie zaprojektowane nadwozie nie ma większych problemów z korozją. Ciekawostkę także i tym razem stanowią lekko uterenowione wersje z napędem na cztery koła. Zyskały ochronne nakładki na progach i zderzakach oraz nieznacznie zwiększony prześwit (16 cm). W standardowej wersji, włoski mieszczuch ma 365 centymetrów długości, 163 szerokości i 154 wysokości. Rozstaw osi wynosi 230 cm.

Wnętrze zaprojektowano równie ciekawie. Oczywiście, z uwagi na budżetowy charakter Pandy, zastosowane tworzywa są twarde, ale kolorystycznie zróżnicowane. Całość dobrze znosi wieloletnie, codzienne użytkowanie. Na płaskich fotelach komfortowe warunki znajdzie każdy podróżny, ale na niezbyt długim dystansie. Na kanapie wygodnie usiądą tylko najmłodsi. Wysokim osobom będzie brakować przestrzeni przed kolanami. Bagażnik mieści skromne 225 litrów. Po złożeniu oparcia drugiego rzędu, przewieziemy 870 litrów.

Pod maskę Pandy III trafiły już całkiem nowoczesne jednostki, z wyjątkiem podstawowego benzyniaka. Kierowcy planujący jazdę na LPG, stawiający na prostotę i możliwie niskie koszty serwisowe, wciąż mają do wyboru czterocylindrową jednostkę 1.2 o mocy 69 KM. Zapewnia mizerne osiągi, jednak ponadprzeciętną trwałość. W gamie znajdziemy także zaawansowany 0.9 TwinAir o mocy 65-85 KM. Dwucylindrowa jednostka korzysta z prostej turbosprężarki i bezpośredniego wtrysku paliwa. W młodszych rocznikach ofertę uzupełnił wariant hybrydowy 1.0 70 KM

Sporą popularnością cieszy się także odmiana wysokoprężna 1.3 MultiJet o mocy 75 lub 95 KM. Bezpośredni wtrysk typu common-rail, wespół z turbodoładowaniem, przekładają się na niskie zużycie oleju napędowego i zadowalającą elastyczność.

Panda jest jednym z najmniejszych i najstarszych przedstawicieli gatunku miejskiego. Niemniej, to wciąż ciekawa oferta dla osób spędzających większość czasu w aglomeracyjnych korkach. Stawiając na świeży wóz z 2020, musimy liczyć się z wydatkiem na poziomie 42-48 tysięcy zł.

Warto stawiać na mieszczuchy

Oferta małych samochodów wciąż jest szeroka, choć niektóre modele znikają z rynku. Taki los spotka za chwilę Forda Fiestę, a już dopadł Nissana Micrę. Z drugiej strony, 3-letnie mieszczuchy mają niewielkie przebiegi i trwałą mechanikę. Są dość tanie w bieżącym serwisie i mogą stać się przyjaznym pojazdem dla rodziny 2+1.

Fiat Panda IIIFiat Panda III fot. Fiat

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.