Pojechałem elektrycznym BYD Seal do Berlina. Humor zepsuli mi dopiero piłkarze

Może być coś gorszego niż długa trasa elektrykiem autostradą, kiedy człowiek się spieszy na mecz? BYD Seal udowodnił mi, że może i to wiele rzeczy, bo jazda z Warszawy do Berlina nie zrobiła na nim większego wrażenia.

Jako europejski patriota (moje motoryzacyjne serce zdecydowanie bije dla francuskich marek) piszę tę krótką relację trochę ze smutkiem... Bardzo chciałbym ponarzekać na chińskiego BYD Seal i wytknąć mu masę wad, ale to trudne. Zwłaszcza, kiedy spojrzymy na jego aktualne ceny. Wersja 313-konna kosztuje 207 000 złotych, a ta topowa, mająca aż 530 KM, startuje od 234 000 złotych. Zobaczymy, jak na ceny wpłyną zapowiedziane przez Unię cła, ale tu i teraz to oferta wręcz przerażająca. Narzekać mogą tylko fanatycy Tesli, ale oni narzekają na wszystko, co nie jest Teslą. Sam Teslę lubię (bardzo!) i szanuję, ale nie mam klapek na oczach. Samochody takie jak Seal mogą nieźle namieszać.

Zobacz wideo Nowa Tesla Model 3 - jest lepsza, niż myślałem, ale nie jest idealna [MATERIAŁ WYDAWCY MOTO.PL]

Liczy się produkt i cena. Nie znaczek na masce

Trzeba pamiętać, że autami mogę fascynować się ja i pewnie część z was, ale dla znakomitej większości kierowców są to narzędzia do jazdy z punktu A do B. Takie osoby nie patrzą na markę, nie interesuje ich wciskana przez marketing ideologia ani najnowsze technologie, których wcale nie potrzebują. Oni chcą dobrego samochodu za dobre pieniądze, który będzie sprawdzał się w codziennej jeździe. I ja to rozumiem.

Sam kiedyś nie miałem nadmiaru pieniędzy, a musiałem zmienić telefon. Postawiłem na relację ceny do tego, co mi zaoferowano i zamiast Galaxy czy iPhone'a wybrałem Huaweia P30. Do dzisiaj uważam go za jeden z najlepszych telefonów, jakie kiedykolwiek miałem, a kosztował sporo mniej od porównywalnych modeli konkurencji. Wcale mi nie przeszkadzało, że robię świetne zdjęcia smartfonem o mniej uznanej wtedy marce. Jako konsument byłem zachwycony. Dokładnie tak samo ludzie podchodzą do samochodów.

BYD Seal. Poznałem go z teoretycznie najgorszej strony

Elektryki mają wiele zalet, o których piszemy na Moto.pl regularnie, ale długie odcinki autostradami do nich nie należą. Jakbyśmy nie zaklinali rzeczywistości, to największa wada samochodów elektrycznych. Dlatego trochę zdziwiło mnie, że dostałem kluczyki do Seala wcale nie tak wcześnie rano, a miałem do Berlina dojechać na mecz Polaków z Austrią o 18. W planie było jeszcze oddanie samochodów w hotelu i lunch. Okazało się jednak, że akurat ja nie muszę się niczym przejmować.

BYD Seal na wieść, że jedziemy do Berlina w ogóle się nie przejął. Zapomnijcie o relacjach grozy i wielkim planowaniu. Trasę pokonaliśmy cały czas, jadąc zgodnie z ograniczeniami prędkości. W Polsce na A2 utrzymywaliśmy 140 km/h, w Niemczech zalecane 130 km/h. Zero zwalniania, wyłączania klimatyzacji, włączania trybu Eco albo czajenia się za tirami. Normalna trasa z maksymalną dozwoloną prędkością. Mimo że jechaliśmy tą mocniejszą wersją Seala, która ma ponad 500 KM i setkę robi w 3,8 sekundy, to wystarczyło jedno ładowanie na szybkiej ładowarce IONITY pod Poznaniem.

BYD Seal i Seal U w trasie Warszawa - Berlin na meczBYD Seal i Seal U w trasie Warszawa - Berlin na mecz fot. Filip Trusz

Ile przejedzie elektryk z Chin po polskiej autostradzie?

Koledzy, którzy jechali zwykłym Sealem już w ogóle nie musieli zerkać na komputer pokładowy, ponieważ mieli jeszcze większy zapas kilometrów. Nasz "sportowy" BYD zużywał więcej. Producent podaje, że zasięg Seala w cyklu WLTP znacznie przekracza 500 km. Nasza trasa pokazała, że akumulator o pojemności 82,5 kWh naprawdę może zapewnić duży zasięg, nawet na trasach szybkiego ruchu. Jeszcze niedawno zrobienie Warszawa - Poznań przy prędkości 140 km/h było dla większości elektryków nieosiągalne. Nowe BEV powoli przestają mieć z tym problem. Ostatnio za wyniki na drodze szybkiego ruchu bardzo chwaliłem VW ID.7. Teraz muszę pochwalić BYD-a Seal.

A jak długo czekaliśmy aż samochód naładuje się na IONITY? Producent podaje, że Seala można naładować od 30 do 80 proc. w 26 minut prądem stałym o mocy 150 kW. My oczywiście musieliśmy poczekać dłużej, ponieważ na stację dojechaliśmy z akumulatorem z prawie 10 proc. naładowania. Ładowarka rzeczywiście zaczęła podawać ponad 140 kW, potem moc spadła do około 70-80 kW. Na stacji spędziliśmy pewnie z 45 minut. Dużo dłużej niż w samochodzie spalinowym, ale taka przerwa na trasie Warszawa - Berlin nie jest złym wynikiem.

A jak jeździ się chińskim elektrykiem?

BYD Seal to spory elektryczny sedan (aż 4,8 m długości) postrzegany jako rywal Tesli Model 3. To dość młoda konstrukcja (auto pokazano w 2022 r.) z elegancko stylizowanym nadwoziem (na żywo wygląda bardzo dobrze; nie dziwi, że samochód uhonorowano prestiżową nagrodą iF Design Award 2023) i futurystycznym wnętrzem wykonanym zadziwiająco porządnie i z przyjemnych w dotyku materiałów (tworzywa nie wydzielają nieprzyjemnego zapachu). Najciekawszy gadżet to automatycznie obracany ekran w konsoli

- pisał redaktor Tomasz w swojej relacji ze statycznej prezentacji Seala i muszę mu przyznać rację. BYD Seal wygląda naprawdę bardzo dobrze. Podoba mi się dużo bardziej niż amerykańska czy europejska konkurencja.

Zaskoczyło mnie także wnętrze. Z początku sprawiło lekkie plastikowe wrażenie, ale to szybko minęło. Czekam na dłuższy test, wtedy zabiorę Seala na drogi, które znam, ale siedziało mi się w nim po prostu... dobrze. Szybko się w nim odnalazłem i okazało się, że jest wygodnym i komfortowym samochodem. Po długiej trasie wysiadłem wypoczęty i pełen zapału przed meczem Polaków. Na duży plus zasługuje wyciszenie. Wracaliśmy do Polski SUV-em Seal U i tam też było zaskakująco cicho, biorąc pod uwagę, że mieliśmy na liczniku 140 km/h. W wielu uznanych modelach przy takiej prędkości jest już głośno. Oba Seale pod tym względem porównałbym z niemieckimi samochodami, które projektuje się z myślą o szybkiej jeździe autostradami.

BYD Seal i Seal U w trasie Warszawa - Berlin na meczBYD Seal i Seal U w trasie Warszawa - Berlin na mecz fot. Filip Trusz

Na pewno projektanci BYD-a muszą trochę popracować nad ergonomią wnętrza. Kiedy ekran jest w orientacji poziomej, to kierownica i prawa ręka zasłaniają najważniejsze wskazania np. nawigacji. Nie podoba mi się też, że z Porsche podpatrzono akurat brak manualnej regulacji nawiewów. Może na zdjęciach wygląda to bajerancko, ale sterowanie kierunkiem nawiewu z poziomu systemu multimedialnego to zło.

Z kolei pochwalić muszę, że BYD nie poszedł drogą wielu europejskich producentów i, mimo dużych ekranów, mamy na pokładzie sporo wygodnie rozmieszczonych fizycznych przycisków i przełączników. Za to zawsze ogromny plus. Fanatycy Tesli mogą nam wmawiać, że umieszczenie wszystkiego na ekranie jest nowoczesne, ale wcale takie nie jest. Jest tanie dla producenta i dlatego wszyscy to promują. Jednak z punktu widzenia kierowcy połączenie przycisków plus ekran to najwygodniejsze rozwiązanie. Cieszy, że Chińczycy o tym wiedzą, a także, że i Europejczycy otrząsnęli się już chyba z tego ekranowego szału i przywracają najważniejsze przełączniki w formie fizycznej.

 

I tak człowiek by chciał ponarzekać, ale mu trudno

Nie traktujcie tego jako mojej opinii czy recenzji BYD-a Seal, a raczej wstępne wrażenia. Ostateczne zdanie wyrobię sobie, kiedy Seal przyjedzie do redakcji na kilka dni, no ale... pierwsze wrażenie robi się tylko raz, a Seal zrobił je na mnie wyjątkowo dobre. Cały czas trzeba mieć na uwadze, że mówimy o elektryku za 200, a nie 300-400 tysięcy złotych. Ciekawe, jak będzie wyglądał cennik po cłach, ale i tak pewnie dość korzystnie.

Czy wybrałbym Seala zamiast Tesli, z którą tak często jest zestawiany? Nie wiem. Nie wydaje mi się, żeby te dwa samochody ze sobą bezpośrednio konkurowały, ponieważ Tesla gra we własnej lidze. Wiele osób po prostu chce mieć Teslę i nie rozważa innego elektryka. Jednak, kiedy miałbym zestawiać BYD-a z konkurencją z Europy i Azji, to... Jechało mi się BYD-em Seal zaskakująco dobrze! Moje europejskie serce jest rozdarte i płacze. Gdyby nie bardzo słaba postawa Polaków w meczu, to nie miałbym na co narzekać w miniony weekend. Wyjazd na pierwsze jazdy testowe został sfinansowany przez BYD. Firma nie miała wglądu i wpływu na treść przygotowanej publikacji.

BYD Seal i Seal U w trasie Warszawa - Berlin na meczBYD Seal i Seal U w trasie Warszawa - Berlin na mecz fot. Filip Trusz

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.