Redaktor Piotr widział ID.7 GTX Tourer. "Takiego kombi w gamie VW nie było nigdy"

To najmocniejszy Variant, a obecnie Tourer, w historii. Pierwszy raz w wydaniu elektrycznym, choć w przeszłości Niemcy pozwalali sobie na odrobinę fantazji. W pierwszej generacji Touarega mogliśmy zmierzyć się z 5-litrowym dieslem V10. W Passacie B5 FL widniał benzynowy motor W8 o mocy 275 KM. We wcieleniu B6 oferowano wariant R36 - 300 KM i 350 Nm. Teraz idzie nowe. GTX wychodzi przed szereg i pokazuje, że funkcjonalna, rodzinna elektromobilność może mieć odrobinę sportu.

ID.7 zdążyliśmy poznać dwukrotnie. Podczas prezentacji statycznej, a później przy okazji pierwszych jazd. Model zrobił na nas niezłe wrażenie. Przede wszystkim komfortem i wyciszeniem wnętrza. Wielokonturowym masażem i stosunkowo niskim zapotrzebowaniem na energię. Przy okazji solidnymi osiągami i przestronnym przedziałem pasażerskim. Tourer oferuje jeszcze więcej. Tym bardziej, jeśli postawimy na specyfikację GTX.

VW ID.7 GTX Tourer - wymiary. Niemal pięć metrów przestrzeni

ID.7 Tourer należy do największych przedstawicieli gatunku. Weźmy to pod uwagę, jeśli zamierzamy poruszać się po zatłoczonym mieście. Karoseria mierzy 496 cm długości, 186 szerokości i 153,5 wysokości. Rozstaw osi ustalono na poziomie 297 cm. Więcej od nowego Passata o 13 cm! Niemcy nastawiają się na klientów ceniących komfort i szukających alternatywy dla dalekobieżnych kombi. Komfort i relaks na pierwszym planie.

Do tego, w subiektywnej ocenie, Tourer jest bardziej wyrazisty od liftbacka. Na żywo wygląda obiecująco. Zwłaszcza, jeśli spojrzymy na przód z adaptacyjnymi reflektorami LED Matrix. Ciekawie też prezentuje się tył z podświetlonym emblematem i czerwoną, diodową listwą. Przywodzi na myśl Tiguana i Touarega. W standardzie auto osadzono na 20-calowych kołach. Za dopłatą dostępne jest rozmiar 21. Czarne elementy karoserii zyskały wykończenie na wysoki połysk. Nieźle to koreluje z czerwonym lakierem. Z białym nieco bardziej dyskretnie.

Zobacz wideo Jeździłem nowym Volkswagenem ID.7 - jest oszczędniejszy niż Passat w Dieslu [MATERIAŁ WYDAWCY MOTO.PL]

ID.7 GTX Tourer - bagażnik zmieści do 1714 litrów bagażu

Kto miał sposobność obcowania z innymi przedstawicielami rodziny ID, odnajdzie się w nowym VW bez problemu. Najważniejsze, że auto zapewnia mnóstwo przestrzeni w dwóch rzędach. Z tyłu bez trudu założymy nogę na nogę. Byłoby jednak nieco wygodniej, gdyby konstruktorzy umieścili siedzisko trochę niżej. Z przodu wrażenie robi na nowo opracowany masaż. Jest wielokonturowy i po raz pierwszy w samochodzie z Wolfsburga potrafi się zaopiekować okolicami miednicy. Jakkolwiek by to nie brzmiało, efekt jest nad wyraz satysfakcjonujący.

Względem bazowych odmian, tutaj możemy liczyć na bardziej efektowne fotele z materiałowym wypełnieniem. Ręczna regulacja dotyczy podstawowego wyposażenia. Za dopłatą otrzymamy skórę, elektrykę i panoramiczny dach z możliwością zawiadywania przejrzystością. W kategorii dodatków, możemy się delektować czerwoną nicią i nielicznymi dekorami utrzymanymi w tym samym odcieniu. Skromnie.

VW ID.7 GTX TourerVW ID.7 GTX Tourer fot. VW

VW ID.7 GTX TourerVW ID.7 GTX Tourer fot. VW

Docenimy natomiast okazały bagażnik, który w standardowej konfiguracji pochłonie 605 litrów. Po złożeniu asymetrycznego oparcia drugiego rzędu, możliwości przewozowe rosną do 1714 l. Dodatkową korzyść stanowi instalacja haka holowniczego i możliwość ciągnięcia przyczepy o masie 1000 kilogramów. Niezbyt imponujący wynik.

Niemcy mierzą wysoko, co potwierdza lista udogodnień. ID.7 zakrawa o kategorię premium. Tutaj nie ma miejsca na oszczędności, czy wyposażeniowe braki. Auto możemy swobodnie personalizować. VW przygotował liczne gadżety z zakresu komfortu i bezpieczeństwa. Na pierwszy plan wybija się duży ekran dotykowy (15 cali) obsługujący nawigację analizującą bieżące natężenie ruchu, zestaw kamer 360 stopni, a także wydajne nagłośnienie sygnowane przez firmę Harman Kardon. Kombajn multimedialny zyskał nowe menu, którego poznanie zajmie dłuższą chwilę. Nie jest przesadnie intuicyjny, co wynika z przeładowanego menu. Mamy też przezierny wyświetlacz z rozszerzoną rzeczywistością czy automatyczną klimatyzację regulowaną w trzech strefach. Na pokładzie VW próżno szukać fizycznych przełączników. Jest za to sztuczna inteligencja zastępująca nam rozmówców gatunku homo sapiens. ID.7 potrafi też odtworzyć poprzednie parkowanie w zakresie 50 metrów (Park Assist Plus).

ID.7 GTX Tourer - akumulator, zasięg. 77 lub 86 kWh

Decydując się na ID.7, mamy do wyboru dwie pojemności baterii. W momencie debiutu, akumulator oferuje 77 kWh netto. Wkrótce dołączy 86 kWh netto. Większą baterię ma w standardzie GTX. Litowo-jonowa bateria pozwala przejechać w teorii około 600 kilometrów (brak danych homologacyjnych). Prędkość maksymalną słabszych specyfikacji ograniczono elektronicznie do 180 km/h, a usportowiony wariant osiągnie zapewne 200 km/h, by bardziej rozpalić wyobraźnie klienta przemierzającego niemieckie autostrady.

286-konny ID.7 przyspiesza do setki w 6,5 sekundy. GTX oferuje 326 KM i elektryczny napęd 4Motion, co ma korzystnie wpłynąć na trakcję i zryw na mokrej i szutrowej nawierzchni. Nie znamy oficjalnych parametrów, ale możemy podejrzewać, że sprint do 100 km/h zajmie około 6 sekund. Pamiętajmy, że mamy do czynienia z samochodem o masie przekraczającej 2 tony.

ID.7 GTX ma też funkcję, której próżno szukać w innych autach z rodziny. To prędkość ładowania. O ile przy użyciu domowej instalacji ten parametr jest marginalny, o tyle maksymalny transfer na poziomie 200 kW ma potężne znaczenie na publicznych, najmocniejszych stacjach. Takich jest w Polsce zaledwie kilka (Ionity). Jeśli jednak na taką trafimy podczas wakacyjnej podróży, uzupełnimy energię od 10 do 80 procent w niecałe pół godziny. Pod warunkiem optymalnych warunków temperaturowych i infrastrukturalnych. Wartości nominalne nadzwyczaj często rozmijają się z praktyką, co nie sprzyja elektromobilnemu PR-owi.

VW ID.7 GTX TourerVW ID.7 GTX Tourer fot. Piotr Mokwiński

ID.7 GTX Tourer - premiera, cena. Oby do wiosny albo do wakacji

Rodzina GTX-ów rośnie w szybkim tempie. Zaczęło się od ID.4 i ID.5. Teraz do usportowionych wariantów dołączył ID.3 i ID.7 oferowany jako liftback oraz kombi. To zapewne nie jest ostatnie słowo. Niemniej, najmocniejszy Variant/Tourer w historii Volkswagena nam się podoba. Jeździliśmy słabszą odmianą, która przekonuje wieloma aspektami. To przede wszystkim komfort, wyciszenie kabiny, zużycie energii i prowadzenie. Tutaj dostaniemy jeszcze lepsze osiągi i elektrycznie zawiadywany 4Motion. Ceny poznamy za kilka tygodni, gdy ruszy przedsprzedaż modelu. Jesteśmy ciekawi, jak zareaguje rynek. Materiał powstał podczas wyjazdu sfinansowanego przez Volkswagen Group Polska. Nikt nie miał wglądu w treść artykułu przed publikacją.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.