Opinie Moto.pl: Range Rover Sport. Lubi prąd i daje dużo komfortu

Jest drogi, elegancki i wysmakowany. Waży blisko trzy tony, nie ma ochoty opuszczać lewego pasa na autostradzie, a pneumatyczne zawieszenie zapewnia iście królewskie warunki podróżowania. Nic dziwnego, że na Wyspach i w Stanach Zjednoczonych cieszy się tak dużą popularnością. Zazwyczaj widzimy w nim celebrytów, piłkarzy, a także brytyjską rodzinę królewską. A jak się spisuje w wariancie hybrydowym ładowanym z gniazdka?

Trzecia generacja Range Rovera Sporta została zaprezentowana w maju bieżącego roku. Stylizację Brytyjczyka możemy określić mianem ewolucji. Najwięcej zmian zaszło w tylnej części. Wygładzono ją i mocniej ścięto. Charakterystyczny jest także lekko opadający dach z wydatną płetwą. Do tego musimy doliczyć niezwykle szeroką paletę lakierów. Ten widoczny na zdjęciach to metalik wpadający w matowy odcień. Carpathian Grey wymaga dopłaty niespełna 13 tysięcy zł i nie jest najdroższy w gamie. Za lodową biel z wykończeniem satynowym zapłacimy ponad 64 tysiące zł.

Kolejny element stanowią felgi. Standardowo Range stoi na dwudziestkach, ale jeśli ktoś sobie zażyczy więcej, może wyłożyć na stół 20 tysięcy zł i umieścić w nadkolach koła w rozmiarze 22 lub 23 cali. Limity określa jedynie zasobność portfela.

Zobacz wideo Range Rover - auto ze szlacheckimi korzeniami? Sprawdzamy!

Poza tym, Sport jest jednym z największych przedstawicieli gatunku. Gra w tej samej orkiestrze, co Porsche Cayenne, BMW X5 czy Audi Q7. Ma 495 cm długości, zatem jest dłuższy od rywali o kilka centymetrów. Wrażenie robi też szerokość (205 cm) i rozstaw osi – niespełna 300 cm. Ostatni parametr tylko nieznacznie odbiega od wartości z Mercedesa Klasy S. Mimo obfitych gabarytów, konstruktorom udało się nadać sylwetce odrobinę lekkości, przez co nie przytłacza. Nie zapominajmy też, że mamy do czynienia z zawodnikiem wagi ciężkiej. Klasyczna, benzynowa odmiana waży około 2,3 tony.

Z uwagi na spory akumulator litowo-jonowy, w plug-inie dopisujemy dodatkowe 350 kilogramów. Zabierając na pokład trzy osoby i trochę bagażu, z łatwością przekroczy pułap trzech ton.

Niewzruszony stanem dróg

Range Sport to inny wymiar SUV-a. Niewiele ma wspólnego z niemiecką konkurencją. Nie prowadzi się jak szwajcarski scyzoryk i nie próbuje udowadniać w ciasnych zakrętach, że potrafi być niczym sport w jego nazwie. To auto na wskroś komfortowe. Wyposażono je w pneumatyczne, adaptacyjne zawieszenie w trybie ciągłym monitorujące drogę. Opiera się o dane nawigacji i stara się dopasować do wiraży, by optymalizować trakcję i komfort. Trzeba przyznać, że robi to naprawdę skutecznie.

Na 22-calowych kołach dosłownie przelatuje nad większością ubytków. Te większe czuć, ale jakby były gdzieś za mgłą. Jeśli jednak zapragniemy poszaleć w ciasnych łukach, szybko sobie odpuścimy. Range Rover daje sporo pewności, ale nie czuje się w takich warunkach najlepiej. Nadwozie lekko się przechyla sugerując, byśmy trochę odpuścili i jednak delektowali się majestatycznie połykanymi kilometrami.

Range Rover SportRange Rover Sport fot. Piotr Mokwiński

Range Rover SportRange Rover Sport fot. Piotr Mokwiński


Na prostej i podczas gwałtownego hamowania, mamy jeszcze więcej spokoju. Proste odcinki to żywioł Range Rovera. Przy prędkościach autostradowych imponuje wyciszeniem kabiny. Jadąc 140-150 km/h mamy wrażenie, że obcujemy z Fordem Mondeo ze wskazówką licznika opartą o 80 km/h. Brytyjczyk przenosi do innego świata i potrafi pokazać pazura.

Hybrydowy zestaw bazuje w tej generacji na 3-litrowej benzynie R6. Wsparcie jednostki elektrycznej skutkuje mocą na poziomie 440 KM i momentem obrotowym równym 620 Nm. Między skrzyżowaniami utrzemy nosa niejednemu amatorowi wyścigów. Sprint do setki zajmuje 5,4 sekundy. Potężny SUV przyspiesza płynnie, a przełączanie między poszczególnymi napędami jest niemal niezauważalne, aksamitne. I tak aż do prędkości maksymalnej – 225 km/h.

Możemy też jeździć tylko na prądzie. Brytyjczycy zainstalowali wielki akumulator, jak na plug-ina. Ma 38 kWh brutto (31,8 netto) i pozwala przejechać około 90 kilometrów. W praktyce, realny wynik to nawet 75 km. Elektryczny motor ma 142 KM i nie najgorzej radzi sobie z 2,8-tonowym kolosem. Korzystnie też wpływa na zużycie paliwa. Regularnie uzupełniając energię z domowego gniazdka lub publicznego słupka (nawet 50 kW), średnie zużycie wyniesie około 3-4 l. Jazda z rozładowaną baterią nie ma sensu, bo wyniki zbliżają się do klasycznego, 400-konnego benzyniaka. Wówczas, bez trudu osiągniemy 15-18 l w mieście i 11-12 na ekspresówkach. W spokojnej trasie trzeba odrobiny samozaparcia, by komputer pokładowy wskazał 8 litrów. Na szczęście zbiornik paliwa ma ponad 71 l. Na stacje będziemy zaglądać stosunkowo rzadko.

Range ma jeszcze jedno oblicze. O ile Cayenne i X5 świetnie czują się na asfalcie, o tyle Brytyjczyk lubi się taplać w błocie niczym hipopotam. Z pneumatycznym zawieszeniem pozwalającym na zmianę prześwitu w zakresie 10 cm, może brodzić w wodzie o głębokości 90 cm. To parametry niespotykane w tej klasie. Do tego otrzymujemy adaptacyjny tempomat z funkcją off-road i możemy ruszać w nieznane. Z drugiej strony, szkoda byłoby lakieru za 13, 25 lub 60 tysięcy zł.

Range Rover SportRange Rover Sport fot. Piotr Mokwiński

Range Rover SportRange Rover Sport fot. Piotr Mokwiński

Range Rover SportRange Rover Sport fot. Piotr Mokwiński



Rozpieszcza komfortem

Brytyjczycy potrafią projektować nie tylko ponadczasowe karoserie, lecz również wytworne wnętrza. W Sporcie zderza się królewski minimalizm z technologiami z najwyższej półki. Alcantara może zagościć na słupkach oraz podsufitce. Fotele wyposażono w funkcję masażu, podgrzewania i wentylacji. Z uwagi na rozstaw osi na poziomie niespełna 300 cm, miejsca w dwóch rzędach jest mnóstwo. Ponadto, pneumatyka na postoju zmniejsza prześwit, co ułatwia wsiadanie. Z drugiej strony, przydałby się trochę większy otwór drzwiowy w drugim rzędzie. Sporych rozmiarów jest też bagażnik. Ma 765 litrów pojemności do linii dachu, ale tylko 450 do okien. Rekompensuje za to krzywdy praktycznymi haczykami i siatkami pomagającymi zabezpieczyć mały i duży ładunek. Pokrywa unosi się elektrycznie po wykonaniu ruchu nogą pod zderzakiem.

W kokpit w udany sposób wkomponowano dwa ogromne ekrany. Centralny ma 13,1 cala. Cechują się wysokim nasyceniem kolorów, rozdzielczością HD i zaawansowanym menu, które po kilku minutach opanuje każdy. Gładziki pojawiły się też na kierownicy. Zawiadują multimediami, a także aktywnym tempomatem. Co ciekawe, przezierny wyświetlacz przekazuje kierowcy informacje na temat kąta przechyłu, a także kierunku, w którym podąża auto (kompas).

Istotne, że system multimedialny ma duże ikony ułatwiające orientację. Całkiem żwawo reaguje na komendy i pozwala się personalizować. Będzie też służyć za asystenta podpowiadającego, jak konfigurować poszczególne układy elektroniczne, by łatwiej pokonać terenowe przeszkody. W tej kwestii w sukurs idą wydajne kamery o zasięgu 360 stopni. Przekazują wysokiej jakości obraz i docenimy je także podczas parkingowych manewrów.

Range Rover SportRange Rover Sport fot. Piotr Mokwiński

Range Rover SportRange Rover Sport fot. Piotr Mokwiński

Range Rover SportRange Rover Sport fot. Piotr Mokwiński

Wysoka cena brytyjskiej arystokracji

Druga generacja Sporta była trochę niczym słoń w składzie porcelany. Przy trzeciej zatrudniono inżyniera maczającego wcześniej palce chociażby w Lotusie. Pomogło, bowiem Brytyjczyk zyskał na precyzji prowadzenia i większej przyjemności z jazdy. Nie stracił natomiast na komforcie i możliwościach off-roadowych. W tej kategorii nie ma sobie równych w klasie luksusowych SUV-ów. Ma unikatowy styl i zapewnia solidny zastrzyk wygody, które pozwalają przymknąć oko na dźwięk wysuwanych klamek, czy miejscami przekombinowane sterowanie niektórych funkcjami.

Powinniśmy również przełknąć cenę, choć Range Rover nigdy nie należał do przystępnych cenowo samochodów. Podstawowy PHEV został wyceniony na 519 tysięcy zł. Za egzemplarz widoczny na zdjęciach trzeba przeznaczyć ponad 655 tysięcy, a to wcale nie musi oznaczać finiszu. Dobicie do 800 tysięcy zł nie będzie stanowić większego problemu. Spektrum personalizacji sprawia, że być może uda nam się stworzyć jedyny w swoim rodzaju egzemplarz.

Range Rover SportRange Rover Sport fot. Piotr Mokwiński

Range Rover SportRange Rover Sport fot. Piotr Mokwiński

Range Rover SportRange Rover Sport fot. Piotr Mokwiński

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.