Opinie Moto.pl: e-Partner i e-Berlingo. Czy elektryk w małym dostawczaku ma sens?

Stellantis mocno pracuje nad obniżeniem średniej emisji CO2. Po wielu modelach osobowych i średniej wielkości autach użytkowych, nadszedł czas na najmniejsze dostawczaki z powodzeniem funkcjonujące w tkance miejskiej. To bliźniaki spod znaku Peugeota i Citroena. Tu nie chodzi o aspekt wizualny, a możliwości transportowe. Czy elektryczne wersje są w stanie sprostać rywalizacji ze znanymi od lat, spalinowymi?

Więcej testów najnowszych samochodów znajdziesz na stronie głównej gazety.pl

W autach dostawczych najważniejsze są walory użytkowe. Wobec tego, trudno w tym przypadku liczyć na wymyślne kształty i bogate zdobienia. Francuzi zrobili swoje i wyposażyli popularne modele w ekologiczny napęd. Przede wszystkim po to, by bezkarnie poruszać po strefach przeznaczonych tylko dla pojazdów bezemisyjnych, korzystać z buspasów i bezpłatnie parkować w centrum większości miast. To najważniejsze bonusy, choć jest jeszcze jeden – finansowe wsparcie od rządu. Wyliczenia zostawiamy jednak na koniec.

Zobacz wideo Nowy Citroen C3 w Studiu Biznes. Co zmieniło się w miejskim bestsellerze?

Peugeot e-Partner i Citroen e-Berlingo - opinie

Oba auta występują w dwóch rozmiarach. Krótszy ma 4,4, natomiast dłuższy 4,75 metra długości. Standardowa zmieści na pokładzie trzech pasażerów. Jeśli szukamy małej brygadówki, możemy zdecydować się na furgon (XL) z pięcioma niezależnymi siedziskami. Dzięki umieszczeniu akumulatorów w podłodze, korzystnie przedstawia się rozkład masy i co najważniejsze, nie ucierpiała na tym pakowność. W zależności od wybranej specyfikacji, podłoga przedziału pasażerskiego ma 3,09 lub 3,44 metra. Dodatkowo, trzyosobowa odmiana zyskała otwór w przegrodzie umożliwiający przewożenie długich przedmiotów.

Konsola auta elektrycznego nie odbiega od tej z wersji spalinowych, ale sporym ułatwieniem jest brak klasycznego hamulca ręcznego. Dzięki temu, udało się konstruktorom poszerzyć środkowe siedzisko. Ponadto, składając oparcie, zyskujemy praktyczny stolik. Z jego perspektywy, łatwe będzie korzystanie z laptopa lub notatnika. Nie możemy też zapominać drobiazgach. Przewidziano na nie schowki o łącznej pojemności 113 litrów.

A może z przyczepą?

Francuzi mają duże doświadczenie w tym segmencie, dlatego kubatura przestrzeni ładunkowej okaże się wystarczającą dla większości zainteresowanych. Krótsza wersja pochłonie 3,8, natomiast dłuższa 4,4 metra sześciennego. To taki sam wynik, jakim mogą się pochwalić alternatywne, spalinowe odmiany. Duży plus za ładowność – do 800 kilogramów. Jeśli mierzymy się z większym wyzwaniem logistycznym, możemy do haka przytwierdzić przyczepę z hamulcem najazdowym o masie 750 kg.

Lepsze prowadzenie

Mimo wyraźnie większej masy względem wersji spalinowych, francuski elektryk prowadzi się znacznie lepiej. To zasługa niżej umieszczonego środka ciężkości. Auto nieco mniej wychyla się w zakrętach i pozwala pewniej poczuć się za mocno wspomaganym układem kierowniczym. Jego precyzja jest wystarczająca do wykonywania licznych manewrów na ciasnych uliczkach wielkich miast. Odpowiednio sprężyste zawieszenie nieźle radzi sobie z filtrowaniem ubytków w asfalcie. Na progach zwalniających trzyma auto w ryzach, choć lekki tył lubi czasem podskoczyć. Wystarczy jednak wypełnić towarem przestrzeń bagażową, by zminimalizować tę niedogodność.

E-Berlingo ma silnik o mocy 136 KM i 260 Nm dostępnych już od 300 obr./min. Tym samym maksymalny potencjał otrzymujemy już na starcie. Niezłą dynamikę potwierdzają liczby – 11,2 sekundy trwa sprint do 100 km/h, a w 8,9 s rozpędzimy się od 80 do 120 km/h. Dzięki zastosowaniu rekuperacji, przewidywanie sytuacji na drodze (czerwone światło, korek, wzniesienia) będzie skutkować ograniczoną koniecznością korzystania z hamulców i zapewni odzyskiwanie energii trafiającej wprost do akumulatorów. Nauka takiego stylu jazdy odbywa się dosłownie w ciągu pierwszych kilkunastu kilometrów. Potem wszelkie słuszne reakcje następują intuicyjnie.

Co ciekawe, kierowcy oddano trzy tryby jazdy. Ten najmocniejszy wykorzystujący pełny potencjał jednostki, nosi nazwę Power. By oszczędzać energię, warto korzystać z dwóch pozostałych. Standardowy wariant przekazuje na koła przedniej osi 80 kW i 210 Nm. Jeśli akurat przemieszczamy się pustym samochodem, warto zejść do poziomu Eco – 60 kW i 190 Nm. Zwłaszcza w sytuacji, gdy przemierzamy miejskie arterie. Na obwodnicach i autostradach, musimy pogodzić się z prędkością maksymalną ograniczoną do 130 km/h. Trzeba też pamiętać, że w takich warunkach zapotrzebowanie na prąd rośnie geometrycznie.

Peugeot e-PartnerPeugeot e-Partner fot. Piotr Mokwiński

Ile „pali" Peugeot?

Dostawczak z akumulatorem litowo-jonowym o pojemności 50 kWh pokrywa się z potrzebami większości przedsiębiorców. Według danych PSA, dzienny kilometraż takiego pojazdu nie przekracza 200 kilometrów. Jak to się ma do drogowych realiów? W średnim rozrachunku e-Berlingo zużywa 16,8 kWh na 100 km. To oznacza, że w cyklu mieszanym przejedziemy około 300 km. Zużycie rośnie do 20-22 kWh na odcinkach pozamiejskich.

Korzystanie z ładowarki prądu stałego o mocy 100 kWh uzupełni prąd do 80 procent w 30 minut. Ładować możemy też z domowego gniazda, gdzie koszt jednego kW zaczyna się od 35. To przekłada się na wyjątkowo niskie koszty przejechania 100 kilometrów – 7-9 złotych. Jeśli zdecydujemy się na montaż paneli fotowoltaicznych, energia słoneczna może sprowadzić wydatki eksploatacyjne do minimum. Jeżeli wybierzemy opcję transferu z garażowego źródła o mocy 1,6-2 kW, ładowanie do pełna zajmie 30 godzin.

Ile kosztują dostawczaki na prąd?

E-Partner wiąże w specyfikacji Furgon Standard wiąże się z wydatkiem 113 tysięcy zł netto. 11 tysięcy musimy dopłacić do wersji długiej. Względem najmocniejszych odmian spalinowych (1.2 PureTech 130 KM), elektryk okazuje się droższy o ponad 30 tysięcy zł. Sporo, ale receptą na zniwelowanie różnicy może stać się rządowy program dopłat do aut użytkowych. Według zapowiedzi, ma ruszyć w czwartym kwartale bieżącego roku. Jeśli dorówna bonifikatom przewidzianym dla samochodów osobowych (do 27 tysięcy z kartą Dużej Rodziny), kupno elektrycznego Peugeota lub Citroena stanie się bardziej opłacalne.

Peugeot e-PartnerPeugeot e-Partner fot. Peugeot

Peugeot e-Partner i Citroen e-Berlingo - opinie Moto.pl

Elektryczne dostawczaki to odpowiedź Francuzów na zmieniające się regulacje dotyczące dopuszczalnej emisji CO2 przez każdego z producentów. Niemniej, dla osób spędzających większość czasu w mieście, takie rozwiązanie ma sens. Tym bardziej, że dostęp do ładowarek jest coraz większy, a na parkingu firmy możemy wygospodarować miejsce na urządzenie ścienne o mocy 7,4 kW. E-Berlingo przekonuje też niezłym wyposażeniem z zakresu komfortu i bezpieczeństwa. Ma zestaw wirtualnych wskaźników, dotykowy ekran wymagający przyzwyczajenia, a także kamerę cofania w miejscu lusterka wstecznego i ładowarkę indukcyjną do smartfonów. Zestaw uzupełnia przezierny wyświetlacz. To wystarczy, by wygodnie mierzyć się z codziennymi wyzwaniami logistycznymi.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.