Motoryzacyjny sukces po rosyjsku. Nie wszystkim jednak do śmiechu

Fabrycznie nowe samochody koreańskiej marki wciąż można kupić w Federacji Rosyjskiej. Jak to możliwe? Lokalna montownia KIA wreszcie uporała się z niedoborami części zamiennych. Kilka tysięcy aut trafia na wygłodniały rynek.

Montownia. Tym przez lata była Federacja Rosyjska na motoryzacyjnej mapie świata. W ciągu ostatnich kilkunastu lat w Rosji składano samochody wielu znanych marek. Od różnych modeli Forda po Mercedesy. W biznes montażu zainwestowali także Koreańczycy. Niewykluczone, że teraz tego żałują, gdyż dość nieoczekiwanie auta koncernu Hyundai Kia znów pojawiły się w rosyjskich salonach sprzedaży.

Zobacz wideo Brexit przyniósł motoryzacji jakieś korzyści? [AUTOPROMOCJA]

Jak to możliwe, że mimo embargo oraz wycofania się z rynku rosyjskiego w salonach można kupić samochody zmontowane w Rosji? Okazuje się, że w zakładach Avtotor w Kaliningradzie została spora partia niedokończonych samochodów. Na przyfabrycznych parkingach przechowywano ok. 7 tys. pojazdów (głównie niedrogiego crossovera Seltos oraz nielicznych egzemplarzy takich aut jak m.in. Hyundai Palisade), do których koncern Hyundai Kia nie dostarczył wszystkich potrzebnych części. Gdy Koreańczycy podjęli decyzję o wycofaniu z rosyjskiego rynku wstrzymano także dostawy komponentów do montowni w Kaliningradzie.

Kupić części. Oto jest wyzwanie

Jak pozyskano brakujące części? Tego Rosjanie nie zdradzili. Można jedynie spekulować, że handlowcy otrzymali wsparcie od chińskich kontrahentów oraz dostawców z tzw. zaprzyjaźnionych krajów. A tych nie brakuje w ramach niezwykle popularnego tzw. importu równoległego (sprowadzanie do Rosji towarów bez wiedzy i zgody ich producentów).

Sam montaż to nie wszystko. Otwartą kwestią pozostaje kto udzieli gwarancji na samochody, których oficjalnie już nie oferuje się w Federacji Rosyjskiej (zwykle nie są także objęte pakietem usług internetowych, które zdalnie wyłączono po rosyjskiej agresji na Ukrainę). Niewykluczone, że potencjalni nabywcy otrzymają ochronę udzielaną tylko przez określonych sprzedawców. Z pewnością nie będzie to tanie rozwiązanie. Na wygłodniałym rosyjskim rynku chętnych z pewnością jednak nie zabraknie.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.