Wyprawa Audi Q5 do Australii - na 2000-kilometrowej trasie Brisbane - Port Douglas SUV pokazał, co potrafi

Filip Trusz
Audi Q5 to najlepiej sprzedający się model Audi w Polsce. Mieliśmy okazję przetestować go w wyjątkowych okolicznościach - podczas pięciodniowej wyprawy do Australii. Audi Q5 musiało pokonać ponad 2000 km i zmierzyć się z drogami, na których jazda SUV-em nabiera sensu.

W Australii przed Audi Q5 stanęło nie lada wyzwanie. Przez pięć dni jazdy pokonaliśmy ponad 2000 km. Wyruszyliśmy z największego miasta Queenslandu, Brisbane, do Port Douglas, słynnego kurortu na północy kraju. Główną drogą stanu to prawie 1750 km, ale nie zawsze trzymaliśmy się autostrady, a z Port Douglas ostatniego dnia musieliśmy jeszcze cofnąć się na lotnisko w Cairns.

W sumie każde z pięciu aut naszej wyprawy pokonało więc ok. 2000 km.

W poprzednim materiale z Australii skupiliśmy się na samym kraju i motociekawostkach z drugiego końca świata.

Audi Q5 to najlepiej sprzedający się samochód z Ingolstadt na polskim rynku. Z długością 4663 mm i rozstawem osi 2819 mm idealnie wpisuje się w klasę średnią.

W Polsce dostępny jest z dwoma dwulitrowymi dieslami (163 lub 190 KM) i jedną benzyną 2.0 TFSI o mocy 252 KM. Standardem każdej wersji jest napęd quattro i 7-biegowa skrzynia S tronic. Ciekawostką jest wersja z wysokoprężną V-szóstką, oficjalnie niedostępna nad Wisłą, ale na specjalne zamówienie może zostać do kraju ściągnięta.

My jeździliśmy Audi Q5 40 TDI, czyli mocniejszym 2.0 TDI, a część grupy miała pod maską 252-konną benzynę.

Audi Q5 w AustraliiAudi Q5 w Australii fot. Filip Trusz

Australia to idealne miejsce do bicia rekordów zużycia paliwa. Na głównej autostradzie przez większość czasu obowiązuje ograniczenie prędkości do 100 km/h (czasem wzrasta do 110 km/h), a Australijczycy absolutnie nie łamią przepisów. Na nadgorliwych kierowców czeka czujna policja i wysokie mandaty. Przy takich prędkościach Audi Q5 praktycznie nic nie pali. Według australijskich norm średnie deklarowane zużycie to 5,7 l/100 km (u nas - 5,5 l/100 km).

Moje średnie zużycie podczas wyprawy to zwykle 5,8 l/100 km. Tylko jednego dnia, kiedy zapuściliśmy się na bardzo krętą, górską drogą Audi pokazało 6,1 l/100 km.

W parze z niskim spalaniem idą naprawdę dobre osiągi. 190-konne Audi Q5 rozpędza się do 100 km/h w 8,1 s, a prędkość maksymalna to 218 km/h.Jak przystało na europejskiego SUV-a klasy premium, Audi potrafi pokazać lekko sportowy charakter i zaskoczyć precyzyjnym prowadzeniem. Wspomniana górska trasa z układem kierowniczym w trybie Dynamic to czysta przyjemność.

Audi Q5 w AustraliiAudi Q5 w Australii fot. Filip Trusz

Odcinki, jakie trzeba pokonać w Australii, są długie (jednego dnia musieliśmy pokonać prawie 900 km), monotonne, a kilometry uciekają bardzo powoli. W takich warunkach człowiek zaczyna doceniać nowoczesne systemy wsparcia.

Na opustoszałych drogach Queenslandu wybawieniem okazuje się adaptacyjny tempomat (nigdy nie przepadałem za jazdą z tempomatem, ale szybko się z nim przeprosiłem). Przydatny okazuje się również asystent utrzymania pasa ruchu, który nie pozwala zjechać z pasa nawet jeśli się zagapimy.

W tak długiej trasie Audi Q5 udowadnia, że jest samochodem wyjątkowo wygodnym. Pozycja za kierownicą jest bliska ideału i nawet po kilkugodzinnej podróży z auta wychodzi się wypoczętym. O komfort jazdy dba także nienaganne wyciszenie, świetne nagłośnienie, wyświetlacz head-up (nie trzeba odrywać wzroku od drogi) i ergonomia kabiny, bo wszystko mamy w zasięgu ręki.

Audi Q5 w AustraliiAudi Q5 w Australii fot. Filip Trusz

Wielu kierowców przekonuje, że główną zaletą SUV-ów jest ich uniwersalność. I Audi Q5 podczas wyprawy udowodniło, że czuje się bardzo dobrze w każdych warunkach. Nie tylko w mieście i na trasie. W Australii wystarczy zjechać kilka kilometrów z autostrady, by wjechać na nieutwardzoną drogę. W niektórych miejscach trafiliśmy na znaki, które przestrzegają przed wjeżdżaniem samochodami bez 4x4. Q5 ze sporym prześwitem i napędem quattro ani razu nas nie zawiodło. A niektóre drogi były zalane i pokryte zdradliwym błotem.

Wyprawa Audi Q5 do AustraliiWyprawa Audi Q5 do Australii fot. Filip Trusz

W Polsce SUV-a klasy premium w lekki teren zabiera niewielki procent kierowców, ale klient płacący grubo ponad 200 tys. zł za SUV-a (Q5 35 TDI wyjściowo kosztuje 180 400 zł) chce mieć pewność, że może porwać się na lekką offroadową wycieczkę, nawet jeśli nigdy tego nie zrobi. Audi Q5 taką pewność daje.

Wyprawa Audi Q5 do AustraliiWyprawa Audi Q5 do Australii fot. Filip Trusz

Swoją uniwersalność Audi Q5 potwierdza także, jeżeli chodzi o walory praktyczne. To naprawdę spory SUV, który poradzi sobie jako rodzinne auto. Bagażnik pomieści 550 l (maksymalnie 1550 l), a z tyłu wygodnie usiądą dwie dorosłe osoby. Na pokładzie nie zabrakło także dużych kieszeni w drzwiach (te z przodu pomieszczą 1,5-litrowe butelki), sporego schowka w podłokietniku z przesuwną półeczką na telefon z możliwością indukcyjnego ładowania, uchwytów na kubki czy paru wejść USB.

Wykorzystane materiały i ich spasowanie to czołówka segmentu, ale to wiedzieliśmy już przed wyprawą.

Audi Q5 w AustraliiAudi Q5 w Australii fot. Filip Trusz

Wyprawa Audi Q5 do AustraliiWyprawa Audi Q5 do Australii fot. Filip Trusz

Wyprawa Audi Q5 do Australii - podsumowanie

SUV-y klasy średniej to samochody do wszystkiego. Nie porwą nikogo odważną stylistyką czy emocjami z jazdy. Tu na pierwszym miejscu stoi uniwersalność. Ma to być auto, którym można zawieźć dzieci do szkoły, pojechać całą rodziną na wakacje, złożyć siedzenia i przewieźć coś dużego, komfortowo jeździć po mieście, zjechać z utwardzonych dróg w trudniejszy teren, a w razie potrzeby - pojechać trochę szybciej.

Podczas naszej pięciodniowej, wymagającej dla auta, wyprawy Audi Q5 udowodniło, że z każdego z tych zadań potrafi się wywiązać na bardzo wysoką ocenę. Choć konkurenci niedawno odświeżyli swoje auta w tej klasie (BMW wypuściło nowe X3, a Volvo - XC60), to Audi wciąż jest jedną z najciekawszych propozycji tego segmentu.

Świetna sprzedaż i mocna pozycja nad Wisłą nie powinny więc nikogo dziwić.

Wyprawa Audi Q5 do AustraliiWyprawa Audi Q5 do Australii fot. Filip Trusz