W Arkansas niszczeje ponad 10 tys. aut. Czy to największe cmentarzysko klasyków na świecie?

Wszystko wskazuje na to, że tak. Tajemniczy Eddy, mieszkaniec Lincoln w USA od wielu lat gromadzi klasyczne auta na działce, która ma ponad osiem hektarów powierzchni. Liczba aut już przekroczyła 10 tys.

Działkę sfilmowaną przez autorów kanału YouTube "Heart of Texas Barn Finds and Classics" można by nazwać szrotem, gdyby nie to, że właściciel nie ma zamiaru zmieniać swojego hobby w biznes. Ostatnio jednak zdecydował się sprzedać część gromadzonych egzemplarzy starych samochodów z całego świata.

Więcej motoryzacyjnych ciekawostek znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Większość z nich to auta wyprodukowane przez tzw. Wielką Trójkę (trzy amerykańskie koncerny motoryzacyjne: Chrysler, Ford i General Motors) w latach 1940-1980, ale trafiają się też kąski z Europy. Na łące i w lesie stoją samochody marek: Chevrolet, Ford, Dodge, Volkswagen, Chrysler, Plymouth i wielu innych. Znajdą się nawet pojedyncze europejskie Opel i Audi.

Raczej nie ma wśród nich prawdziwych unikatów, ale jest mnóstwo interesujących modeli. Większość nie jest w najlepszym stanie, ale większości rdza nie zżera w szybkim tempie. Zawdzięczamy to suchemu, kontynentalnego klimatowi w Arkansas.

Mercedes 409 D kamperKamper z "kaczki" powstał za 5 tys. euro przy pomocy gwoździ, młotka i... serca

Jeśli chcecie obejrzeć całe wideo, musicie uzbroić się w cierpliwość, bo trwa prawie godzinę i 40 min. Pełnometrażowy film, który może mrozić krew w żyłach, ale tylko fanów Amcarów. Większość egzemplarzy nie nadaje się do renowacji, bo stoją w lesie i na łące od kilku dekad, niektóre od 30-40 lat.

Samochodów jest tak dużo, że do niektórych trudno dotrzeć. Zasłaniają je rosnące krzaki i inne auta. Stoi tam mnóstwo pikapów Forda z serii F (głównie F-150) oraz wyjątkowo dużo klasycznych mustangów. Znalazły się też Chevrolety Impala (nawet kilka SS) i Camaro pierwszej generacji. Stoi też sporo starych autobusów, a po terenie wala się mnóstwo samochodowych części.

 

"Eddie" może sprzedać niektóre auta, ale nie Chryslery, ani Fordy

Jaka jest motywacja właściciela terenu, który je zbiera od tak dawna? Trudno powiedzieć, bo nie pojawia się na filmie. Występuje tam tylko jego mało rozmowny znajomy, Dwyane. Na pewno nie chodzi o chęć zysku.

Dopiero ostatnio "Eddy" zdecydował się na ewentualną sprzedaż części aut, ale wyklucza pozbycie się jakichkolwiek aut koncernu Ford i spod znaku Mopar (dział części zamiennych koncernu Chrysler, a więc marek: Chrysler, Dodge, Jeep i Plymouth). Widocznie właściciel nie przepada z produktami koncernu GM.

Z nimi ewentualnie może się rozstać, a ceny podobno są atrakcyjne. Pytanie, czy są w stanie kogokolwiek skusić, bo większość egzemplarzy jest w strasznym stanie. Dlatego terenu nie można nazwać muzeum. Chyba najlepszym określeniem będzie cmentarzysko dla aut. Kto wie, być może właśnie chodziło o to, żeby zapewnić im spokojny wieczny odpoczynek po dekadach wytężonej pracy w służbie ludzkości?

Więcej o: