Ograniczanie emisji szkodliwych związków w miastach. Pomocne są połączenia samochodów z infrastrukturą miejską

Miasta od lat walczą z zanieczyszczeniem powietrza powodowanym przez transport. Okazuje się, że skuteczne w tej kwestii są nie tylko ograniczenia ruchu i wprowadzanie wyższych opłat za parkowanie, ale także nowe technologie. W tym, samochody komunikujące się z miejską infrastrukturą.

Niestety z roku na rok sytuacja związana z zanieczyszczeniem powietrza w miastach i jego okolicach jest coraz gorsza. Potwierdza to choćby występowanie smogu.

Włodarze miast za wszelką cenę próbują walczyć z tym problemem, organizując dotacje do wymiany starych piecy grzewczych, tzw. „kopciuchów”, czy snując wizje o wprowadzeniu limitów na wjazd do centrów miast.

Zobacz wideo Test Forda Kuga PHEV - recenzuje Zuzanna Krzyczkowska

Największe szanse w kwestii wprowadzenia limitów ma Kraków. W ostatnim czasie władze grodu Kraka zapowiedziały, iż rozważany jest pomysł wprowadzenia ograniczeń wjazdu dla samochodów z silnikami Diesla niespełniających normy Euro 6 oraz dla aut z jednostkami benzynowymi od Euro 4.

Nie wiadomo jednak czy to się uda i czy pomysł zostanie w ogóle zrealizowany.

Nie ma co ukrywać, tego typu działania zapewne się sprawdzą. W końcu czy może być lepszy sposób na zmniejszenie ruchu w miastach, a tym samym samej emisji, jak zakazanie ruchu wybranych grup pojazdów? Raczej nie. Dodatkowym bonusem dla kasy miasta jest ewentualny mandat za złamanie tego przepisu.

Szacuje się, że wskaźnik zanieczyszczenia powietrza przez transport kołowy w centrach dużych polskich miast osiąga nawet 80 proc., przy czym jego szkodliwość jest groźniejsza od pozostałych zanieczyszczeń miejskich. Nie dziwią zatem wszelkiego rodzaju przedsięwzięcia i inicjatywy, które mają być remedium na ten powszechny na całym świecie problem.

– komentuje Mikołaj Krupiński, Rzecznik Prasowy Instytutu Transportu Samochodowego.

Opłaty parkingowe

Innym skutecznym sposobem na ograniczenie ruchu pojazdów w wybranych, miejskich strefach może być znaczące podniesienie kosztów parkowania. Radni Krakowa mają rozważyć pomysł podniesienia stawki do 7 zł za godzinę postoju w ścisłum centrum. Podobne założenia zrobiła Warszawa, jednak jak na razie jest to tylko koncepcja.

Mówiąc o parkowaniu nie da się też ukryć faktu abonamentów dla mieszkańców płatnych stref. Przytaczany Kraków chce podnieść opłaty o 1000 proc.

Jak ograniczyć emisję bez podwyższania kosztów?

Pomysłów na ograniczenie emisji szkodliwych cząstek w miastach jest na świecie sporo. Brytyjczycy apelowali o zlikwidowanie progów zwalniających.

„Włodarze miast powinni skupić się na poprawie układu dróg i skrzyżowań – tak, by zoptymalizować płynność jazdy. Warto rozważyć usunięcie progów zwalniających” – powiedział Michael Gove, brytyjski sekretarz ds. ochrony środowiska.

Rzeczywiście jakby się nad tym dobrze zastanowić progi zwalniające mimo swojego celu ograniczenia prędkości, w dość mocny sposób zaburzają płynność ruchu, wymuszając dodatkowe hamowanie oraz przyspieszanie pojazdu.

Jak łatwo się domyślić każde naciśnięcie hamulca powoduje emisję pyłów m.in. z klocków hamulcowych oraz wytwarzanie dodatkowego ciepła. Z kolei przyspieszanie wpływa na chwilowe zwiększenie emisji. Ich eliminacja (ale przy innym sposobie wymuszenia zachowania stosownej prędkości jazdy) mogłaby przyczynić się do zmniejszenia średniej emisji substancji szkodliwych spalin.

Z kolejnym ciekawym rozwiązaniem przychodzą sami producenci pojazdów. W dobie coraz większego zaangażowania w opracowanie technologii autonomicznej, pojawiają się rozwiązania, które mogą przyczynić się do poprawy płynności jazdy.

Taką technologią może poszczycić się Audi, które zaoferowało takie rozwiązanie w modelu A3. Chodzi dokładniej o połączenie auta z infrastrukturą. System pokładowy pojazdu wie m.in. za ile zmieni się światło na sygnalizatorze. Dzięki temu jest w stanie przekazać (wizualnie) kierowcy sugerowaną prędkość, aby ten nie musiał się zatrzymywać na np. skrzyżowaniu.

Takie działanie z pewnością przełożą się na mniejszą emisję substancji szkodliwych spalin, która jest nadmierna podczas przyspieszeń. Co więcej, w sytuacji, kiedy nie będzie możliwości przejechania przez światła bez zatrzymania, system poinformuje o tym kierowcę, aby ten mógł rozpocząć proces hamowania, np. wykorzystując hamowanie silnikiem, ograniczając tym samym udział układu hamulcowego, a tym samym zmniejszając emisję pyłów.

Skomunikowanie: car-to-X korzysta z inteligencji rozproszonej floty Audi. Przy odpowiedniej miejscowej infrastrukturze, komputery pomagają znaleźć wolne miejsca parkingowe przy ulicy albo dzięki połączeniu z centralnym komputerem miejskim pozwalają korzystać z zielonej fali. Informacje o przełączaniu się sygnalizacji świetlnej są wyświetlane w kokpicie cyfrowym. W ten sposób kierowca może prospektywnie dopasować prędkość, co zwiększa wydajność i korzystnie wpływa na płynność ruchu ulicznego. Dodatkowo, dzięki tej funkcji możemy po obszarze miejskim poruszać się w sposób bardziej ekonomiczny. Pokładowa kamera i czujniki pojazdu rozpoznają również niebezpieczne punkty na drodze oraz ograniczenia prędkości i przekazują informacje o nich do odpowiednio wyposażonych pojazdów. Komunikacja odbywa się z wykorzystaniem sieci telefonii komórkowej.

– komentuje Jadwiga Borowińska, PR Manager Audi

Podobne rozwiązania w swoim portfolio ma marka Seat. Poza połączeniem z infrastrukturą (na kształt tego co wprowadziło Audi), nowe samochody hiszpańskiej marki będą się łączyć również ze sobą. To przyspieszy proces określania korków, warunkach pogodowych, pracach remontowych czy wypadkach. To nie tylko wpłynie na płynność jazdy, ale też poprawę bezpieczeństwa, która jest tak istotna w Europie i na świecie.

Cel jest jeden, ale dróg do niego kilka

Przedstawione działania to tylko niektóre z możliwości jakie są w przypadku sposobów ograniczania emisji z pojazdów, w szczególności w arteriach miejskich. Połączenie aut z infrastrukturą jest ciekawym pomysłem, który tak de facto ma więcej niż jedno zastosowanie. Poza wspominanym ograniczeniem emisji z pojazdów przez zachowanie ich jak największej płynności jazdy, można też dołączyć kolejny krok w rozwoju technologii autonomiczności. W końcu pojazdy samojezdne nie będą dobrze funkcjonować bez połączenia ich do chmury danych wysyłanych przez infrastrukturę miejską.

W opisywanych rozwiązaniach widać zdecydowane zalety. Oczywiście aby zupełnie ograniczyć emisję z pojazdów należałoby wykorzystywać tylko auta elektryczne. Wtedy z samego samochodu usunięto by problem emisyjności, a przeniesiono by go na fabryki, które często są za miastem. Jednak jak spekulują eksperci auta zasilane z gniazdka będą docelowo stanowiły maksymalnie 1/3 światowego parku samochodów. Z tego względu trzeba szukać rozwiązań, które przyczynią się do obniżenia emisji z pojazdów już teraz, a nie czekać jak użytkownicy zamienią swoje cztery kółka na nowsze i ekologiczniejsze.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.