Litera F nie kojarzy się zbyt dobrze, ale te auta to pewniaki i w dobrej cenie!

Przy szukaniu samochodu dość często kierujemy się stereotypami i opiniami zasłyszanymi od znajomych. Często dotyczą okresu słusznie minionego lub zwyczajnie mijają się z prawdą. Czasem jednak mają pokrycie w rzeczywistości. Niemniej, w niektórych przypadkach przełożyły się na szybką utratę wartości, co obecnie będzie brzmieć jak okazja. Gdzie da się złowić okazję?

Najłatwiej szukać w tam, gdzie najciemniej. By obalić niepochlebne opinie, warto się z nimi najpierw zmierzyć. Poszukać wśród marek, za którymi przez długie lata ciągnął się bagaż złych doświadczeń. Producenci często usuwali usterki, a dane samochody nie ustępowały awaryjnością bardziej uznanym konkurentom, ale to było zbyt późno na poprawienie wyników sprzedaży. Tym samym, dysponując kwotą rzędu 30-40 tysięcy złotych, możemy trafić na niezły egzemplarz z magazynów Fiata, Forda lub któregoś z francuskich producentów. Oto nasze propozycje.

Zobacz wideo Prawie potrącił pieszą z wózkiem na przejściu

F jak FCA

Do grupy FCA należy wiele marek, które przez lat cieszyły się przeciętną reputacją nad Wisłą. To między innymi Lancia, Alfa Romeo i Fiat. Zwłaszcza modele z lat 90. wygenerowały wiele nieprzychylnych przedmiotów do drwin. To przede wszystkim liche zabezpieczenie antykorozyjne i szwankująca elektronika w autach wyższych klas. Przełom nastąpił dwie dekady temu. Włosi poprawili właściwie wszystko i wskoczyli na wysokie miejsca w rankingach sprzedaży. Właśnie wtedy pojawiły się auta godne uwagi.

Rozglądając się na rodzinnym autem, nie możemy pominąć Fiata Freemonta. Pojawił się w 2011 i stał się flagowym autem w koncernie. W rzeczywistości jednak to wierna kopia Dodge’a Journey. Kabina pasażerska z łatwością mieści cztery dorosłe osoby i pokaźny bagaż. Awaryjnie dostępny jest trzeci rząd siedzeń z dwoma miejscami siedzącymi. Do napędu włoskiego crossovera przewidziano trwałe jednostki benzynowe 2.4 i 3.6 V6 o mocy 170 i 280 KM. 90 procent polskiej oferty to jednak dopracowany diesel 2.0 Multijet 140-170 KM. 40 tysięcy wystarczy na nieźle utrzymany egzemplarz z lat 2011-2013.

Pozostając we Włoszech, nie możemy zapominać o udanej konstrukcji kompaktowej – Bravo II - produkowany od 2007 do 2014. Auto oferowano tylko z pięciodrzwiowym nadwoziem, a bagażnik mieści zadowalające jak na segment C 400 litrów. Obłe nadwozie nie ma żadnych problemów z korozją i wyróżnia się atrakcyjnymi, obłymi kształtami, które wciąż uwodzą na ulicach europejskich miast. Fiat postawił na niewielkie jednostki napędowe. Po latach, zwłaszcza te z początkowego okresu produkcji, okazały się wyjątkowo trwałe i ochoczo współpracujące z instalacjami gazowymi. Bazowy wolnossący 1.4 generuje 90-95 KM. Znacznie lepszą dynamikę zapewniają turbodoładowane warianty 1.4 T-Jet o mocy 120, 140 i 150 KM. W alternatywie pozostają dobre diesle. Do wyboru mamy 1.9 JTD 120-150 KM, 1.6 MultiJet 90, 105 i 120 KM oraz flagowy 2.0 MultiJet 165 KM.

Konstrukcja Bravo stała się również bazą do budowy Lancii Delty oraz Alfy Romeo Giulietty (od 120 do 240 KM). Te kompaktowe auta są zdecydowanie warte uwagi. W naszym budżecie łapie się też Fiat 500L (produkcja od 2012), a także zwykła „pięćsetka" produkowana przez ponad dekadę w polskich zakładach koncernu. Szukając nuty sportu, polecamy Abartha 500 lub Grande Punto. Wykorzystują sprawdzony motor benzynowy 1.4 T-Jet. Każdy z tych modeli zadaje kłam stereotypom.

F jak Ford

Przez całe lata 90. krążyły rozmaite historie związane z trwałością wielu modeli Forda. Producent długo z nimi walczył i udało się częściowo je wyciszyć dopiero po wprowadzeniu Focusa pierwszej generacji w 1998. Poprawiono zabezpieczenie antykorozyjne, choć wciąż pozostawiało sporo do życzenia. Niemniej, kompakt dał się poznać od strony dobrych własności jezdnych i udanych motorów benzynowych, ale słabych diesli. Potem już było tylko lepiej.

Rozpatrujemy auta za 30-40 tysięcy zł, a w tym budżecie mieści się trzecia generacja bestsellerowego modelu. Focus wytwarzany był od 2010 do 2018 jako pięciodrzwiowy hatchback, sedan i kombi. Z gamy zniknęło cabrio. W stosunku do poprzednich dwóch generacji, Ford znacząco poprawił jakość zabezpieczenia antykorozyjnego. Bagażnik hatchbacka mieści od 363 do 1148, natomiast kombi od 490 do 1512 litrów.

Najniższe koszty użytkowania zapewniają bazowe benzyniaki. Wolnossący 1.6 znany z poprzednika, rozwija 85-125 KM. Zadowoli kierowców poruszających się głównie w ruchu miejskim. Jednostka okazuje się trwała i oszczędna. Bardzo rzadko na rynku trafia się wolnossący 2.0 o mocy 165 KM. Lwią część oferty stanowią silniki z rodziny Ecoboost korzystające z doładowania i bezpośredniego wtrysku paliwa. Do wyboru mamy 1.0 Ecoboost 100-125 KM, 1.5/1.6 Ecoboost 150-182 KM, 2.0 Ecoboost 250 KM (wersja ST) i topowy silnik z Focusa RS - 2.3 Ecoboost 350 KM. Motory okazują się wystarczająco dynamiczne i dość oszczędne przy spokojnej jeździe. Co jednak istotne, specjaliści nie zgłaszają poważnych bolączek. Zdarzają się problemy z układem chłodzenia i elektryczną żaluzją chłodnicy.

Wciąż dużą część ofert stanowią egzemplarze z dieslem pod maską. Ford nadal korzysta z dopracowanych konstrukcji koncernu PSA, słynących z niskiego spalania i trwałości. Do dyspozycji mamy czterocylindrowe 1.6 i 2.0 TDCI o mocy 95-120 KM i 140-185 KM. Później mniejszy diesel zastąpiono nowszą konstrukcją 1.5 TDCi generującą 95-120 KM. Poważnych bolączek brak. Powyżej 200 tysięcy kilometrów przebiegu, trzeba się przygotować na serwis osprzętu.

Co ciekawe, Focus ma całkiem korzystną relację ceny do jakości. Przy odrobinie szczęścia, za 35-40 tysięcy zł upolujemy dobrze utrzymany egzemplarz z lat 2016-2017.

F jak S-Max

Ford to nie tylko Focus. Wśród polecanych modeli nie możemy zapominać o S-Maxie pierwszej generacji z ostatnich trzech lat produkcji (2012-2014). Opracowano go z wykorzystaniem architektury Forda Mondeo trzeciej generacji. Po latach wciąż wygląda całkiem świeżo i ciekawie. Istotne, że to jeden z dwóch minivanów w historii, które zdobyły tytuł w prestiżowym plebiscycie na Samochód Roku. S-Max zgarnął statuetkę w 2007.

Wnętrze gwarantuje komfortowe warunki dla pięciu dorosłych osób wraz z bagażem. Awaryjnie mamy do dyspozycji dwa siedziska rozkładane w bagażniku. W takich warunkach pasażer przetrwa krótką podróż. Poza tym, po ich rozłożeniu bagażnik praktycznie znika. Przy dwóch rzędach, jego pojemność do dachu wynosi aż 855 litrów. Po ich złożeniu, możliwości przewozowe rosną do imponujących 2100 l.

W kwestii napędów, mechanicy zgodnie polecają dwie propozycje. Czterocylindrowa konstrukcja Forda 2.0 o mocy 145 KM to minimum do ciężkiego S-Maxa. Pochodzi jeszcze z drugiej generacji Mondeo. Jest bezproblemowa, dopóki nie postanowimy zamontować instalacji gazowej. Regularne wymiany oleju i napędu rozrządu wystarczą do zachowania pełnej sprawności przez długie lata. Ciekawą alternatywę stanowi pochodzący z Volvo pięciocylindrowy 2.5 Turbo o mocy 220 KM. Jest paliwożerny, odwdzięcza się jednak wytrzymałością i wzorowo współpracuje z LPG. Przy okazji liftingu w 2010, wprowadzono nowoczesną, doładowaną jednostkę 2.0 Ecoboost o mocy 203-240 KM korzystającą z bezpośredniego wtrysku paliwa. Dynamiczna i dość trwała, choć kosztowna w serwisie.

Wśród silników diesla, uwagę przykuwają opracowane przez PSA jednostki 2.0 i 2.2 TDCI o mocy 140-163 i 175-200 KM. Wyposażone we wtrysk bezpośredni common-rail i turbosprężarkę, zapewniają dobre osiągi i niskie zużycie oleju napędowego. Zależnie od rynku przeznaczenia, producent stosował także filtr cząstek stałych.

Ford S-Max IFord S-Max I fot. Ford

F jak Francja

Auta znad Sekwany przez całe lata 90. nie miały dobrej passy. Zmagały się z korozją i wadliwą elektroniką. Nie tylko Laguna uznawana była za „królową lawet". Dobrego słowa nie mogliśmy też powiedzieć o dieslach, ale w kolejnej dekadzie ktoś potrząsnął Francuzami i nastąpił przełom właściwie we wszystkich markach. Postęp jakościowy nie zmazał jednak do końca skazy, przez co dziś możemy kupić przyzwoite samochody w niezłej cenie. Należy do nich chociażby Laguna trzeciej generacji.

Tym razem, ku zaskoczeniu kierowców, Laguna okazuje się dopracowana i wytrzymała. Dostępny był liftback, kombi i stylowe coupe. Produkcja trwała od 2007 do 2015 roku. Niezależnie od roku produkcji, nadwozie nie wykazuje większych problemów z korozją, co wysoko stawia Lagunę w tej kategorii. Istotnie poprawiono również jakość powłoki lakierniczej.

Paletę silników benzynowych otwiera zdecydowanie za słaby 1.6 110 KM. Poza zbyt małą mocą, nie przejawia innych wad. Doskonale współpracuje z instalacją gazową LPG dzięki wielopunktowemu wtryskowi paliwa. Co ciekawe, czterocylindrowy i również wolnossący 2.0 to konstrukcja Nissana. Dysponuje wystarczającą mocą 140 KM, wielopunktowym wtryskiem paliwa i rozrządem napędzanym łańcuchem - jego ewentualna wymiana wiąże się z wydatkiem około 1500 złotych. Na szczycie wolnossącej gamy znajdziemy kolejny silnik Nissana – 3.5 V6 o mocy 238 KM. Znacznie lepsze wrażenia z jazdy, ze względu na niższą masę własną silnika, gwarantuje francuski, dopracowany 2.0 Turbo o mocy 170-204 KM.

Mechanicy polecają też diesla 2.0 dCi. Oferowany był w kilku wariantach mocy: 130, 150, 173 i 178 KM. Dysponuje bezpośrednim wtryskiem common-rail, turbosprężarką ze zmienną geometrią łopat, filtrem cząstek stałych, dwumasowym kołem zamachowym i rozrządem napędzanym istotnie bezobsługowym łańcuchem.

Istotne, że egzemplarze z ostatnich dwóch lat produkcji kupimy za niewiele ponad 30 tysięcy zł. W podobnej cenie dostępny jest także Latitude z tej samej stajni (od 2010 do 2015). Auta z pogranicza klasy średniej i wyższej było jednym z największych przedstawicielu gatunku. Karoseria mierzy 490 centymetrów długości, 183 szerokości i 148 wysokości.

Silniki są tożsame z tymi z Laguny III, choć szczyt gamy wysokoprężnej zarezerwowano dla 3.0 V6 dCi. Tej konstrukcji lepiej unikać z uwagi na wysokie koszty obsługi serwisowej. Otoczony dobrą opieką, odwdzięczy się jednak długowiecznością. W innych modelach koncernu, ta jednostka potrafi pokonać przebiegi rzędu 400-500 tysięcy kilometrów.

W Citroenie, warto zwrócić uwagę na C5 II i C6. Zwłaszcza druga propozycja wydaje się ciekawa z uwagi na pewną lokatę kapitału. Dobrze utrzymane auta już zaczęły drożeć (35-45 tysięcy zł). Niegdysiejsze auto prezydenta Francji produkowane było od 2005 do 2012. Co ciekawe, producent zastosował wklęsłą tylną szybę oraz drzwi pozbawione ramek. Obła sylwetka skrywa wnętrze przewidziane dla czterech dorosłych osób. Wykonane zostało z wysokiej jakości materiałów, choć niektóre tworzywa w centralnej części kokpitu nie przystają do limuzyny wycenianej dawniej na 250 tysięcy złotych.

Do wyboru mamy benzynowy silnik 3.0 V6 o mocy 211 KM oraz diesle. Czterocylindrowy 2.2 HDI o mocy 170 KM, a także 2.7 i 3.0 V6 HDI generujące 204 i 241 KM. To jedna z najbardziej oryginalnych propozycji i coraz bardziej pożądany, rzadki model.

W katalogu Peugeota warto natomiast zainteresować się średniej klasy 508. Model był produkowany od 2010 do 2018 jako sedan i kombi (515-560 litrów pojemności bagażnika). Auto zastąpiło nie tylko model 407, ale również w pewnym stopniu limuzynę segmentu E – 607. Pośród serca napędowego, mechanicy i użytkownicy kierują w stronę dopracowanych diesli z rodziny HDI. Do dyspozycji mamy 1.6, 2.0 i 2.2 HDI o mocy odpowiednio 112-115, 140-163 i 204 KM. Seryjnie współpracują z manualnymi, sześciobiegowymi przekładniami (wymiana dwumasowego koła zamachowego to wydatek 2000 złotych, nie wliczając kompletu sprzęgła – dodatkowy tysiąc zł). Za dopłatą oferowano sześciostopniowy, klasyczny automat japońskiej firmy Aisin. Pracuje płynnie, choć nie tak żwawo jak konkurencyjne konstrukcje dwusprzęglowe. W zamian, przy odpowiednim serwisowaniu, odwdzięcza się długowiecznością.

Benzynowe motory opracowane wraz z BMW mogą przysporzyć sporo nadprogramowych wydatków serwisowych. Lepiej sobie tego oszczędzić. Nie zmienia to faktu, że korzystnie przedstawia się relacja ceny do jakości, a nasz budżet wystarczy na samochody z lat 2012-2014.

Renault Laguna IIIRenault Laguna III fot. Renault

Propozycji jest znacznie więcej

Francuska i włoska motoryzacja sprzed dekady uchodzi za trwałą i stabilną, choć wciąż niedocenianą na rynku wtórnym. To samo możemy powiedzieć o Fordzie, którego auta z wysokoprężnym napędem od PSA lub doładowanymi silnikami autorskimi z rodziny EcoBoost, uchodzą za rozsądne i stosunkowo długowieczne. Trzeba tylko schować uprzedzenia w kieszeń i wybrać się na oględziny. Zadbane egzemplarze posłużą przez wiele lat.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.