Opinie Moto.pl: Volkswagen T6.1 California. Mobilny domek całoroczny

Święta to czas wspomnień, zadumy, ale i radości. Nie moglibyśmy zatem nie przypomnieć sobie o tygodniu spędzonym za sterami niemieckiego kampera. To najłatwiejszy sposób, by usiąść za sterami całorocznego domu mobilnego. Oparty jest na Multivanie 6.1, zatem długie podróże są wpisanego w jego DNA. Niektórym w mieście będą przeszkadzać gabaryty, ale w tym przypadku chodzi o przygodę.

Mimo, że na rynku pojawił się nowym Multivan, Niemcy nie rezygnują z produkcji wcześniejszej odmiany. O tym, jak ważny jest to model dla Volkswagena, wystarczy zajrzeć w park maszynowy większości globalnych firm. To właśnie tam znajdziemy najwięcej Transporterów wszelkiej maści. Producent przewidział też dziesiątki rozmaitych konfiguracji, zaczynając od wnętrza, a kończąc na rodzajach zabudowy specjalistycznej. Ponadto, pierwsza generacja z przełomu lat 50. i 60. osiąga astronomiczne ceny na rynku wtórnym. W Niemczech i Austrii, gdzie kult „Ogórka" zyskuje na znaczeniu, dobrze utrzymane egzemplarze kosztują około pół miliona złotych.

Zobacz wideo Kosztuje tyle co kawalerka? Być może. Ale kawalerką nie pojedziesz w siną dal. Sprawdzamy kultowego VW Californię

Najnowsza generacja trafia nie tylko do przedsiębiorców budowlanych, lecz również hoteli, firm transportowych, a także dużych rodzin. To dla tych ostatnich klientów zaprezentowano odmianę California. Auto ma napęd na cztery koła, a opcjonalnie karoserię można zamówić w dwukolorowym malowaniu. VW ma 490,5 centymetra długości, 190,5 szerokości i 199 wysokości. W odmianie po liftingu, mamy też do dyspozycji wysokiej klasy reflektory LED-owe. Ich zasięg to kilkaset metrów. Wariant wakacyjny poznamy też po opcjonalnej markizie. Reszta jest tożsama z Multivanem, a sporo egzemplarzy poruszających się po wakacyjnych kurortach, dysponuje dodatkowym tylnym bagażnikiem na rowery.

Volkswagen Multivan eHybrid Opinie Moto.pl: Volkswagen Multivan eHybrid. Same dobre emocje

Jak się jeździ blisko 5-metrowym kamperem?

Pod maską Californii pracuje najsłabszy dostępny diesel. To dwulitrowa, doładowana jednostka o mocy 150 KM i 340 Nm uzyskiwanych przy 1400 obr./min. Współpracuje z automatyczną, dwusprzęgłową, 7-stopniową skrzynią. Poszczególne przełożenia zmienia bez zwłoki, choć w trybie standardowym utrzymuje trochę za niskie obroty. Lepiej jeździć z uruchomionym modułem Sport, bo wtedy silnik gwarantuje lepszą dynamikę i nie stara się przyspieszać od 1200 obr./min, a niemiecki kamper to ciężkie auto – ponad 2600 kg.

VW przyspiesza do setki w około 14 sekund i rozpędza się do 182 km/h. Nie czuje większej liczby pasażerów na pokładzie, co ułatwia wszelkie dynamiczne manewry, zwłaszcza w trasie. Wyprzedzanie zestawu ciężarówek nie stanowi dla niego problemu. Ponadto, prowadzi się niczym znacznie mniejsze auto osobowe. Dość łatwo wyczuć gabaryty. Gorzej z parkowaniem w centrum dużego miasta. Znalezienie wolnej luki w tych rozmiarach będzie graniczyć z cudem.

Wyciszenie wnętrza zdaje egzamin do 120 km/h. Powyżej tej wartości robi się nieco głośniej. Przy 160 km/h trzeba podnieść głos, by swobodnie komunikować się z pasażerami zajmującymi miejsce w ostatnim rzędzie. Poza tym, powyżej setki daje o sobie znać boczna markiza. Dobrze za to wypada pewność prowadzenia. California sprawnie radzi sobie z pokonywaniem zakrętów, a przy prędkościach autostradowych skutecznie opiera się bocznym podmuchom wiatru. Gorzej z nierównościami. Dość sztywno zestrojony układ jezdny bywa głośny i mało przyjemny na poprzecznych przeszkodach. Korzystnie natomiast przedstawia się kalibracja wspomagania kierownicy, dając kierowcy w miarę dokładne informacje na temat aktualnego położenia kół.

Warto jeszcze wspomnieć o zużyciu paliwa. W mieście zawiera się w przedziale 11-14 litrów. Przy 140 km/h auto spala około 9,5 litra, a w spokojnej trasie można zejść do 7. W standardzie otrzymujemy 70-litrowy bak (10 l więcej za dopłatą), zatem podczas rodzinnej podróży powinniśmy pokonać 800-900 kilometrów.

Volkswagen T6.1 CaliforniaVolkswagen T6.1 California fot. Piotr Mokwiński

Volkswagen T6.1 CaliforniaVolkswagen T6.1 California fot. Piotr Mokwiński

Wiele możliwości aranżacji

California oferuje mnóstwo możliwości aranżacji wnętrza. Klasyczna, osobowa, ma kanapę przewidzianą dla trzech osób i dwa niezależne fotele. W wariancie Ocean z zabudową kuchenną, miejsca w kabinie wystarczy dla czterech pasażerów. Dodatkowo, fotele są obrotowe i zostały wyposażone dwa podłokietniki. Z uwagi na dodatkowe meble, drzwi przesuwne są z jednej strony i możemy nimi zawiadywać przyciskiem na desce rozdzielczej lub pilotem.

Na pokładzie nie brakuje pojemnych schowków. Skrytki zlokalizowane są również pod siedziskami. Cieszy obecność oświetlenia w podsufitce oraz odpornej na uszkodzenia i łatwo zmywalnej wykładziny podłogowej. Pasażerowie pierwszego rzędu docenią wysoką pozycję i szerokie pole widzenia. Fotel kierowcy wzbogacono elektryczną regulacją w kilku płaszczyznach z pamięcią ustawień.

Deska rozdzielcza nie różni się od tej znanej z Transportera. Model zadebiutował w 2019, a znaczna część przełączników pochodzi jeszcze z Golfa 7 generacji. Niemniej, całość jest bardzo przejrzysta, a poszczególne przyciski logicznie rozmieszczone. Większy zakres regulacji mogłaby mieć jedynie wielofunkcyjna i dobrze leżąca w dłoniach kierownica. Cyfrowe zegary są czytelne i mają zmienną grafikę. Niezłe noty zbiera też zestaw multimedialny z ekranem o przekątnej 9,2 cala. Klimatyzacja automatyczna regulowana w trzech strefach jest wydajna i szybko nagrzewa lub schładza wnętrze. Ergonomia stoi na wysokim poziomie, ale materiały wykończeniowe niekoniecznie. Zdecydowana większość tworzyw jest twarda, choć solidnie spasowana. Sytuację poprawiają srebrne wstawki i dekory przywodzące na myśl fortepianową fakturę. Kolejny ciekawy wyróżnik stanowi dwukolorowa skóra Nappa z ładnie poprowadzoną nicią.

Volkswagen T6.1 CaliforniaVolkswagen T6.1 California fot. VW

Volkswagen T6.1 CaliforniaVolkswagen T6.1 California fot. VW

Volkswagen T6.1 CaliforniaVolkswagen T6.1 California fot. VW

Tylko w Californii

Stawiając na wariant Ocean, otrzymujemy elementy wyposażenia, których próżno szukać w pozostałych Volkswagenach. To przede wszystkim zlew z zimną wodą i dość pojemna lodówka zdolna przechować produkty spożywcze nawet na kilka dni. Mieszczą się w niej chociażby 1,5-litrowe butelki. Docenimy też specjalistyczną zabudowę ze schowkami przypominającymi te na jachtach. W „jaskółkach" zmieścimy naczynia, garnki, sztućce i wszelkie inne akcesoria niezbędne do biwakowania. Kuchenka gazowa ma dwa palniki.

Poza tym, każde z okien ma swoją roletę. W chłodniejsze dni powinniśmy korzystać z ogrzewania postojowego – wodnego lub powietrznego. Sprawdzi się nawet w temperaturach ledwie przekraczających 0 stopni Celsjusza. By schłodzić się klimatyzacją, musimy niestety uruchomić silnik. Na zewnątrz możemy natomiast korzystać ze wspomnianej już markizy. Ma 2,5 metra szerokości, a jej rozwijanie zajmie kilkadziesiąt sekund. Kolejny plus za dwa krzesełka oraz stolik. Powyższe rozwiązanie zapewnia możliwość biwakowania w dowolnym miejscu. Pod warunkiem, że zostało dopuszczone do użytku regulacjami prawnymi. To trzeba sprawdzić, bowiem każdy kraj ma inne przepisy. Polska jest w tej kwestii dość liberalna, ale w Niemczech, we Włoszech lub Chorwacji, należy uważać na mandaty w wysokości kilkuset euro.

Na deser pozostawiliśmy łóżko. Dachowe ma w standardzie regulację manualną, a w opcji elektryczną. Sterowanie nim jest jedną z przyjemniejszych czynności na pokładzie Volkswagena. Musimy tylko pilnować, by tekstylne poszycie równomiernie się rozchodziło, a przy składaniu schodziło. Dlatego trzeba trzymać guzik do końca procesu. „Na piętrze", z powodzeniem zmieszczą się dwie osoby o wzroście około 185 cm. Podobną przestrzeń zapewnia legowisko na parterze, choć do jego rozłożenia potrzeba nieco więcej krzepy. Na złożonych siedziskach kładziemy materac, prześcieradło i miejsca wypoczynkowe gotowe. Istotne, że California jest prosta i intuicyjna w obsłudze. Przygotowanie auta do popołudniowej sielanki zajmie około 15 minut niezbyt doświadczonym osobom.

Volkswagen T6.1 CaliforniaVolkswagen T6.1 California fot. VW

Volkswagen T6.1 CaliforniaVolkswagen T6.1 California fot. VW

Wysoka cena mobilności

California Ocean daje niezależność i wysoki komfort dla czterech osób. Na co dzień, prowadzi się dość łatwo, ale gabaryty utrudniają poruszanie się po mieście. Wybierając się w długą trasę, przeszkadzać będzie przeciętna regulacja odcinka lędźwiowego. Warto tym samym co 2-3 godziny zrobić przerwę na krótką gimnastykę. Gabaryty i opcjonalny napęd na obie osie sprawiają natomiast, że nocowanie na dziko stanie się przyjemnością. Na kampingach możemy za to wpiąć się w lokalne źródło prądu i wody. By usiąść za sterami wszechstronnego Volkswagena, trzeba przygotować sporą sumę pieniędzy. Bazowy, 5-osobowy wariant Beach zaczyna się od 244 tysięcy zł brutto. Specyfikacja z zabudową startuje od 323 500 zł. Do tego warto zarezerwować 40-50 tys. na personalizację.

Więcej o: