Opinie Moto.pl: Ford E-Transit. Tak wygląda Ford, który zrewolucjonizuje nasze drogi

Auta pokroju E-Transita i mniejszego E-Transita Custom odegrają kluczową rolę w elektryfikacji naszych ulic. Pracują przecież na nich każdego dnia. Mieliśmy okazję spędzić kilka dni z większym z elektrycznych Fordów.

We wrześniu Ford pokazał dwa modele. Obydwa bardzo ważne. Światła reflektorów skradł oczywiście nowy Ford Mustang. Wciąż z wolnossącą V-ósemką 5.0 pod maską. Równie ważna, o ile nie ważniejsza w perspektywie następnych lat, jest jednak premiera elektrycznego E-Transita Custom. Najpopularniejszy dostawczak Europy z bezemisyjnym napędem. Nasze wrażenia z pierwszej prezentacji możecie przeczytać poniżej. Dalej skupimy się na jego większym bracie, którym mieliśmy okazję pojeździć i sprawdzić, jak wygląda przyszłość samochodów dostawczych.

Ford E-Transit - moc i moment obrotowy

Ford E-Transit to elektryczny dostawczak z umieszczonym pod podłogą akumulatorem o pojemności użytkowej 67 kWh. Wersje silnikowe są dwie: o mocy 184 KM albo 269 KM. W obu przypadkach maksymalny moment obrotowy wynosi 430 Nm, a napęd przekazywany jest na tylne koła. Biały E-Transit to ten mocniejszy wariant.

To zdecydowanie najszybszy dostawczak, jaki kiedykolwiek odwiedził Moto.pl. Po co aż taka moc? Po pierwsze, ze względów czysto użytkowych, ale do liczb jeszcze przejdziemy. Po drugie, E-Transit będzie wykorzystywany jako krótko- i średniodystansowy samochód dostawczy, a więc będzie poruszał się głównie po miastach. Dzięki aż takiej mocy i momentowy jest zaskakująco sprawnym "miejskim" modelem.

Znamy te zalety z osobowych elektryków - błyskawiczna reakcja na gaz to czysta przyjemność i nieoceniona pomoc przy codziennych manewrach. Zmiana pasa czy włączenie się do ruchu to za kierownicą E-Transita czysta przyjemność.

Ważniejsze liczby. Ile E-Transit może przewieźć?

To zależy. Ford podkreśla, że E-Transit użytkowo nie będzie się niczym różnił od zwykłego Transita z napędem na tylną oś. I można go równie mocno dostosować do swoich potrzeb.

W Polsce Ford E-Transit jest dostępny w trzech rodzajach nadwozia - van, van brygadowy oraz podwozie z pojedynczą kabiną. Do tego dochodzą trzy warianty długości i dwa wysokości. W sumie można go zamówić w ponad 20 odmianach, choć to liczba dość umowna. Jeśli doliczymy do niej przeróżne zabudowy, jakie można do E-Transita zamontować, to znacznie wzrośnie. Dopuszczalne jest bowiem wykonanie każdego rodzaju typowej zabudowy. Nie ma tym samym konieczności projektowania i produkcji elementów specyficznych dla wersji elektrycznej, a tym samym cena zabudów będzie zbliżona do tych z samochodów spalinowych.

A liczby? W zależności od wersji przestrzeń ładunkowa wynosi od 9,5 do 15,1 metra sześciennego. Najbardziej imponująca odmiana zabierze do 1725 kg ładunku. Z kolei podwozie ma ładowność do nawet 2015 kg. Wszystko zależy od wybranej wersji. Tak samo jak cena - najniższa kwota w aktualnym cenniku to 256 900 zł. Można ją obniżyć za sprawą rządowych dopłat, które sięgają nawet 70 000 zł.

Nie znam się na dostawczakach. Poszukałem więc ciekawych rozwiązań, które na pewno przydadzą się podczas codziennej pracy:

Ale jako kierowca osobówek znalazłem też coś dla siebie

Najważniejsze dane technicznie mamy już za sobą. Poszukajmy więc w E-Transicie ciekawostek, które zainteresują także osoby, które na co dzień dostawczakami się nie zajmują. Tak jak ja. W wyglądzie nie ma szału. Ot, niebieskie listwy na grillu i umieszczona pod znaczkiem.

Znacznie bardziej spodobało mi się wnętrze, które jest zaskakująco... osobowe. To pewnie zasługa dużego, aż 12-calowego ekranu systemu multimedialnego SYNC w najnowszej wersji z cyfrą 4. Jest podobno dwukrotnie szybszy od trójki i oferuje mnóstwo funkcji z bezprzewodowymi aktualizacjami na czele. Za to w manewrach pomoże kamera 360.

Byłem kiedyś na polskiej prezentacji E-Transita. Wiem więc, o czym jeszcze warto wspomnieć

Jako dostawczy laik muszę się zdać na wspomnienia sprzed paru miesięcy. Sporą część prezentacji poświęcono wtedy Syncowi 4, ale nie funkcjom, jakimi zwykle się na Moto.pl zajmujemy, a takimi do zarządzania flotą. System pozwala zaplanować harmonogram ładowań na konkretne dni tygodnia. Można też ustawić określoną temperaturę w kabinie podczas ładowania, co oznacza że energia do ogrzania kabiny pobierana jest z sieci, więc bateria będzie w 100 proc. naładowana w momencie rozpoczęcia pracy.

Menedżerowie, którzy zarządzają większą liczbą samochodów ucieszą się z FordPass Pro, zaawansowanego rozwiązaniem, które dzięki aplikacji pozwala mieć kontrolę nad nawet 12 pojazdami, a 5 monitorować na bieżąco. Aplikacja wysyła w czasie rzeczywistym alerty dotyczące samochodów, a także zawiera szczegółowe informacje o ich statusie. Za jej pomocą można także zdalnie otwierać i zamykać pojazd, a nawet aktywować pojazd.

Wcale nie zapomniałem. Ile taki elektryczny Transit przejedzie?

To też zależy. Zasięgowy prymus w rodzinie Forda E-Transit poradzi sobie bez gniazdka przez nawet 309 km. A inne wersje? Wypisałem kilka popularnych konfiguracji:

  • 350 L2H2 260 km
  • 350 L3H2 257 km
  • 350 L4H3 240 km
  • 425 L3H2 308 km
  • 425 L4H3 288 km

Czas ładowania samochodu od 0 do 100 proc. prądem zmiennym o mocy 11,3 kW wynosi 8,2 godziny. Z szybkiej ładowarki prądem stałym o mocy 115 kW naładujemy E-Transita od 15 do 80 proc. trwa 34 minuty.

Opinie Moto.pl: Ford E-Transit - podsumowanie.

Ford Transit jest gotowy do służby w nowej erze. Ma sprawny bezemisyjny napęd i nic nie stracił ze swoich walorów praktycznych. Sprawdzi się jako dostawczak ostatniej mili, ale także i na średnim dystansie, dzięki naprawdę przyzwoitemu zasięgowi. Niedługo widok takich aut na zielonych tablicach stanie się powszechny, a E-Transit może się okazać jednym z liderów segmentu.

Zobacz wideo A na koniec mamy film z jego młodszym i mniejszym bratem o dłuższej nazwie:
Więcej o: