Te marki zarabiają najwięcej na sprzedaży samochodów. Szokuje zwłaszcza kwota Ferrari i Porsche

Raport gospodarczo-rynkowy ACEA pokazuje, że globalna sprzedaż nowych samochodów wzrosła o prawie 10 procent po utrzymaniu się na stabilnym poziomie w 2022 roku. Natomiast produkcja samochodów w ubiegłym roku osiągnęła poziom 76 milionów sztuk. Wiemy, ile koncerny zarobiły za sprzedaż każdej sztuki samochodu. Niekwestionowanym liderem statystyk jest Ferrari.

Największy zysk producenci osiągają ze sprzedaży samochodów luksusowych. Choć od kilku lat koncerny samochodowe narzekają niską rentowność produkcji nowych pojazdów, 2023 rok tylko w Europie przyniósł wzrost sprzedaży na poziomie 14 procent. Raport przedstawiony przez serwis Car Industry Analysis pokazuje, które marki nieźle na tym zarabiają.

Zobacz wideo Maciej Gis: Rynek używanych samochodów elektrycznych będzie rosnąć

Ferrari niekwestionowanym liderem

Produkcja pojazdów silnikowych i części przyspieszyła w pierwszej połowie roku, głównie ze względu na złagodzenie zakłóceń w łańcuchu dostaw i nadrabianie zaległości w produkcji oczekujących zamówień. W zestawieniu przygotowanym przez portal Car Industry Analysis zdecydowane miejsce na podium w zeszłym roku osiągnęła marka Ferrari. Na każdym sprzedanym pojeździe włoski koncern zarobił średnio 117 927 euro, co w przeliczeniu po aktualnym kursie złotego daje kwotę bagatela 505 tys. złotych.

Drugie miejsce w zestawieniu zdobyło Porsche, które zdecydowanie odbiega od lidera składki. Niemiecki producent średnio, za każdy sprzedany samochód osiągnął kwotę w wysokości 22 747 euro, w przeliczeniu niemalże 100 tys. złotych. Trzecim najbardziej dochodowym magnatem okazał się Jaguar Land Rover, który za każdy sprzedaży samochód zgarnął kwotę 8 511 euro.

Prognozy na przyszłość

Największe koncerny samochodowe na świecie nadal notują wysokie zyski. Zgodnie z raportem gospodarczo-rynkowym ACEA produkcja samochodów jest stale zwiększana. Według danych wynikających z raportu globalna sprzedaż nowych samochodów wzrosła o prawie 10%, w samej tylko Uni Europejskiej wzrosła o prawie 14 procent, osiągając 10,5 miliona sztuk. Również sprzedaż nowych samochodów elektrycznych na baterie wzrosła o 37 procent, osiągając udział w rynku na poziomie 14,6 procent. W ubiegłym roku globalna produkcja osiągnęła poziom 76 milionów sztuk nowych pojazdów. Jednak zapowiadany jest odwrót dobrej koniunktury przed końcem 2024 roku. Po realizacji zaległych zamówień, z okresu niedoboru chipów, producenci będą musieli zmierzyć się z realiami osłabionej gospodarki, spadającego popytu, presji cenowej i nadwyżek mocy produkcyjnych. W konsekwencji trudniej będzie można narzucać wysokie ceny i wycofywać się z korzystnych dla klientów rabatów.

Kolejnym zagrożeniem dla branży motoryzacyjnej może okazać się wojna cenowa zapoczątkowana przez koncern Tesli. W tym roku producent już kilkukrotnie ogłosił obniżki cen wszystkich oferowanych modeli na kluczowych rynkach sprzedaży. Niektóre z dostępnym modeli są nawet o ok. 30 proc. tańsze niż z początkiem roku. Zabieg ten miał na celu zwiększenie popytu, który znacząco przekłada się na rosnącą sprzedaż, choć zarazem spada rentowność całego koncernu. Spółka jednak dała jasno do zrozumienia, że jej priorytetem jest sprzedaż, a nie marża. 

Czy zaplanowany na 2035 rok zakaz rejestracji nowych samochodów spalinowych zostanie zniesiony?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.