Nieludzkie warunki pracy na budowie Orlenu. To wstyd dla całej Polski

W Płocku powstaje nowoczesny kompleks rafineryjno-petrochemiczny Orlenu. Inwestycja o wartości 25 mld zł budzi ogromne kontrowersje. Głównym powodem ą skandaliczne warunki pracy zatrudnionych na budowie obcokrajowców.

Wyborcza.pl i program TVN "Uwaga" przeprowadziły wspólne śledztwo dziennikarskie dotyczące warunków pracy na budowie kompleksu Orlenu Olefiny III w Płocku. Trwało aż dwa miesiące. Wynika z niego, że kilka tysięcy pracujących tam Hindusów i Filipińczyków oraz mniejsza liczba emigrantów z Indonezji, Nepalu, Sri Lanki, Pakistanu i Turkmenistanu, żyje w nieludzkich warunkach.

Zobacz wideo Krzysztof Kwiatkowski: Daniel Obajtek będzie się musiał zjawić w prokuraturze

Z rozmowy przeprowadzonej przez Michała Żyłowskiego z Wyborczej.pl z biznesmenem Chandu Nallu wynika, że pracownicy budowy dostają wypłaty z opóźnieniem lub nie dostają ich wcale. Za każdy dzień nieobecności muszą płacić kary, a warunki bytowe zatrudnieni cudzoziemcy porównują do więzienia. Tak złe traktowanie zagranicznych pracowników niestety często się zdarza w przypadku małych firm, ale w tym przypadku mowa o wielkiej państwowej spółce, która realizuje wielomiliardową inwestycję. To sytuacja bez precedensu.

Emigranci pracujący na budowie Olefin III są rozgoryczeni. "Traktują nas jak zwierzęta"

Pracownicy z Azji w rozmowie z dziennikarzami opowiedzieli, że między innymi pracują w magazynie z niebezpiecznymi chemikaliami. Zostali wyposażeni w ubrania ochronne i maski, ale te ostatnie nie działały skutecznie. Jeden z bohaterów reportażu po kilku dniach pracy nabawił się silnego kaszlu. Na leczenie choroby we własnym zakresie wydał już kilkaset złotych i został stałym klientem aptek w Płocku. Podczas nieobecności w pracy wywołanej stanem jego zdrowia nie dostawał wypłaty. Wręcz przeciwnie: Hindus musiał płacić karę swojemu pracodawcy. Z opowieści wynika, że nie jest to odosobniony przypadek.

To dopiero początek złych wiadomości przekazywanych przez zagranicznych pracowników budowy Orlenu. Spędzają życie niemal jak więźniowie w bezustannym cyklu praca-sen-praca-sen. Nie mają czasu ani siły na nic innego. Przerwy w pracy spędza się w brudnych kontenerach, jedząc w kucki własne kanapki. W dodatku robotnicy przez miesiące czekają na zaległe umowy i wypłaty, których nie mogą się doprosić od koreańskiego szefa. Na ludzi, którzy emigrowali z dalekich krajów do Polski w nadziei na lepsze życie, czekały u nas tylko ciągłe upokorzenia. Wcześniej za możliwość pracy w Polsce zapłacili agencjom pośrednictwa pracy duże kwoty. Często były to wszystkie życiowe oszczędności, a teraz od ich zarobków zależą losy całych rodzin.

Szef potraktował nas jak psy. Ta praca to moja najgorsza życiowa decyzja

– mówi dziennikarzowi Wyborczej.pl Libin z indyjskiego stanu Kerala ze łzami w oczach.

Na terenie obozu z kontenerami mieszkalnymi dla pracowników obowiązuje "godzina policyjna"

Jak Libin odpoczywał po pracy? Mieszkał w Płocku razem z 70 innymi pracownikami z Indii i Filipin we wspólnym domu z jedną kuchnią i dwoma prysznicami. W dodatku jeden z nich nie działał, a do drugiego czekało się w długiej kolejce. To tylko jeden z wielu przykładów dramatycznych opowieści bohaterów reportażu. Część osób mieszka w specjalnym obozie przy budowie pełnym domów zbudowanych z kontenerów. Na jego terenie obowiązuje "godzina policyjna", która oznacza, że po 22 ochroniarze ze spółki "Orlen Ochrona" nie wpuszczają do środka mieszkańców.

Inny z ludzi zatrudnionych przy budowie kompleksu Orlenu opowiadał, że do tej pory pracował już w Omanie, Dubaju i Arabii Saudyjskiej, ale nigdzie nie spotkał się z równie złym traktowaniem i tak tragicznymi warunkami życia. Za projekt, zaopatrzenie i budowę rafineryjno-petrochemicznego kompleksu Orlenu Olefiny III odpowiada konsorcjum firm Hyundai Engineering i Tecnicas Reunidas. Azjatyccy robotnicy nie są zatrudnieni bezpośrednio przez Orlen. Struktura przypomina piramidę. Na jej samej górze jest gigantyczna spółka z udziałem Skarbu Państwa, a niżej koreańsko-hiszpańskie konsorcjum i mnóstwo podwykonawców: polskich i koreańskich spółek. Oni zatrudniają następne, jeszcze mniejsze firmy, które odpowiadają za zapewnienie taniej siły roboczej.

Kiedy rozgoryczeni i pozbawieni wypłat pracownicy zorganizowali strajk, został brutalnie stłumiony. Na nagraniach widać ludzi szamoczących się z innymi mężczyznami Z relacji poszkodowanych wynika, że wyrzucili ich rzeczy przed dom i zakazali powrotu. Niektórzy do dziś nie odzyskali zaległych pieniędzy. Emigranci żalą się, że pracodawcy potraktowali ich jak zwierzęta albo niewolników. Ich wstyd jest tak duży, że wielu nie potrafi opowiedzieć prawdy nawet swoim rodzinom.

Skandaliczne warunki pracy na budowie Orlenu mają być jednym z tematów komisji śledczej

Kompleks Olefiny III jest jedną z najważniejszych inwestycji Orlenu rozpoczętą za rządów koalicji Prawa i Sprawiedliwości. Kiedy w 2027 r. rozpocznie się w nim produkcja etylenu i propylenu, ma zagwarantować spółce dodatkowy miliard przychodu rocznie. Daniel Obajtek nazywał kompleks "największą inwestycją petrochemiczną w Europie". Ówczesny prezes Orlenu ogłaszał jej rozpoczęcie wraz z ministrem aktywów państwowych Jackiem Sasinem i przedstawicielami wykonawcy: międzynarodowego konsorcjum. Wkrótce Obajtek ma się z tego tłumaczyć przed sejmową komisją śledczą.

Zapytani o warunki pracy urągające człowieczeństwu przedstawiciele wszystkich zamieszanych w to spółek, na czele z biurem prasowym Orlenu, odpowiadają, że nie są odpowiedzialni za sytuację, nic o niej nie wiedzą albo po prostu unikają kontaktu. Każdy umywa ręce. To nie zmienia faktu, że sytuacja na budowie gigantycznego kompleksu powstającego na zlecenie jednej z najsłynniejszych polskich firm i największych spółek z udziałem Skarbu Państwa, nie jest problemem jej zwierzchników tylko całego kraju. Warunków pracy przy budowie Olefin III nie powinni się wstydzić zatrudnieni tam emigranci, tylko każdy Polak.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.