Znowu wszyscy straszą, że Unia zabierze ci prawo jazdy. Nie musisz się bać

Temat zabierania prawa jazd znowu powrócił i powróci pewnie jeszcze nie raz w tym roku. Skąd takie nagłówki i tytuły grozy? W Brukseli toczą się rozmowy na temat zmian w przepisach, a pomysłów jest mnóstwo.

O nowych europejskich przepisach będziemy teraz słuchać często, ponieważ w Unii Europejskiej toczy się debata nad ich zmianą. Przepisy dopiero się klarują, padają nowe, często bardzo restrykcyjne propozycje, potem są torpedowane, zmieniane, wypowiadają się kolejni eksperci... Trwa dyskusja, a więc taki szum informacyjny jest jak najbardziej zrozumiały. Trzeba tylko pamiętać, że nie każdy taki pomysł rzeczywiście przeistoczy się w prawdziwy przepis. Nikt nie ma też na celu masowo zabierać nikomu prawa jazdy.

Na podstawie tej dyskusji możemy jednak już teraz zobaczyć, w którym kierunku europejskie przepisy podążają. Co ciekawe, wiele z tych pomysłów wcale nie będzie w Polsce nowością, ponieważ już teraz je znamy i nad Wisłą je wdrożono. Nie ma więc powodów do paniki.

Zobacz wideo Pościg policji za pijaną kobietą. Kilkukrotnie niemal doprowadziła do czołowego zderzenia

Wszystko przez "Wizję Zero", bardzo ambitny projekt Unii

W Europie jeździmy po najbezpieczniejszych drogach na całym świecie. Z polskiej perspektywy może to brzmieć dziwnie, ale to wskazują statystyki. Nawet nasz rejon Unii Europejskiej wyróżnia się globalnie. Na zachodzie jest znacznie lepiej. Nawet w znacznie większych krajach, jak Francja czy Niemcy, zdarzają się dni, że na drogach nie dochodzi do ani jednego śmiertelnego wypadku.

To cel całej Europy. Ambitny i dalekosiężny, ale zbliżamy się do niego konsekwentnie. Na przeróżne sposoby. To rozbudowa i poprawa drogowej infrastruktury, wymagania dotyczące samochodów (coraz bardziej wymagające testy zderzeniowe i obowiązkowe systemy bezpieczeństwa) oraz ostrzejsze przepisy. Ważne dla  poprawy bezpieczeństwa jest też kwestia prawa jazdy. Europejska Rada Bezpieczeństwa w Transporcie (ETSC) zwraca uwagę, że aktualnie problemem jest dość duża różnorodność przepisów w krajach UE.

Obowiązkowe badania. To o nich teraz jest najgłośniej

Jedną z najczęściej omawianych zmian jest wprowadzenie obowiązkowych badań dla kierowców. Jedne do zdrowia kierowców podchodzą w sposób luźny, inne wprowadzają bardzo restrykcyjne przepisy. Polska plasuje się gdzieś w środku stawki. Starszych kierowców nie badamy, ale mamy obowiązkowe badanie lekarskie przy wymianie dokumentu.

Wcześniej mówiono, że Unia Europejska wprowadzi obowiązkowe badania dla starszych kierowców, ale najnowsze ustalenia mówią o obowiązkowych badaniach dla wszystkich kierowców co minimum 15 lat. Co ciekawe, polskie przepisy wyprzedziły tu ogólnoeuropejskie. Już od dłuższego czasu nad Wisłą nie wydaje się bezterminowych praw jazdy, a kierowcy muszą się stawić u lekarza przy wymianie dokumentu co właśnie 15 lat. Jeśli lekarz stwierdzi, że ktoś ma kłopoty ze zdrowiem to może ten czas skrócić np. do pięciu lat.

Tu pojawia się jednak pewna kontrowersja. Urzędnicy wskazują, że badania lekarskie miałyby objąć wszystkich kierowców. Także tych z bezterminowym prawej jazdy. To ciekawa sprawa. W Polsce wymianę bezterminowych dokumentów zaplanowano na lata 2028-2033. W myśl zasady, że prawo nie działa wstecz kierowcy będą wymieniać sam dokument, ale w ich przypadku wizyta u lekarza nie będzie obowiązkowa. Uprawnienia otrzymali w końcu bezterminowo, ważność traci tylko dokument.

Pomysłów jest znacznie więcej.  Nowa kategoria na prawo jazdy? B z plusem

Teraz głośno jest też o wprowadzeniu na terenie całej Europy przepisu, który zakładałby automatyczne zabieranie kierowcy prawa jazdy za przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym. Znamy go doskonale z naszych dróg, a także wielu innych państw Wspólnoty. W Polsce prawko traci się za ponad 50 km/h powyżej obowiązującego limitu. Ostatnio coraz częściej dyskutuje się, by miało to być 30 km/h. Stąd nagłówki o masowym zabieraniu praw jazdy. Jednak przecież nie dotyczą one wszystkich kierowców. Większość z nas nie pędzi po mieście 30-50 km/h za szybko.

Pojawiła się też inna propozycja, która zmroziła w ostatnich tygodniach kierowców. Podczas debaty przewija się także pomysł wprowadzenia nowej kategorii prawa jazdy i znacznego ograniczenia uprawnień na najpopularniejszą kat. B. Aktualna propozycja jest bardzo radykalna i zapewne w trakcie prac zostanie złagodzona (m.in. z powodu coraz cięższych samochodów), ale dobrze pokazuje, w jakim kierunku podążają przepisy. ETSC chciałoby podzielić prawo jazdy kategorii B na:

  • prawo jazdy kategorii B, które uprawniałoby do kierowania pojazdami o dopuszczalnej masie całkowitej wynoszącej maksymalnie 1800 kg.
  • prawo jazdy kategorii B+, które uprawniałoby do kierowania pojazdami o dopuszczalnej masie całkowitej wynoszącej od 1800 do 3500 kg. Choć jest koncepcja mówiąca o tym, że byłoby to prawo jazdy tylko na samochód dostawczy.

Jeszcze inni proponują, by młody kierowca zaczynał od B i po jakimś stażu mógł dopiero uzyskać uprawnienia kat. B+, które odpowiadałaby dzisiejszemu prawu jazdy.

Myśli się też o nowych testach podczas egzaminu na prawo jazdy

Szkolenie młodych kierowców to kolejny klucz w pokaźnym pęku, który można wykorzystać do poprawy bezpieczeństwa. Kolejny pomysł to pójście wzorem Niderlandów, Belgii czy Wielkiej Brytanii i wprowadzeniu obowiązkowego testu percepcji zagrożeń podczas egzaminu na prawo jazdy. To jeden z apeli Komisji Europejskiej, której bardzo zależy na ujednoliceniu przepisów.

Zdać egzamin na prawo jazdy będzie trudniej, ale dopuszczeni do uzyskania uprawnień do kierowania pojazdami kierowcy mają być znacznie lepiej przebadani i przygotowani na jazdę po publicznych drogach. Na czym taki test polega? Tu bardzo przejrzysty film jednej ze szkół jazdy z Anglii:

 

Podsumowując, nie ma powodów do paniki, a kierowcy powinni się przygotować na więcej mrożących krew w żyłach wiadomości. Nowych pomysłów padnie jeszcze wiele, bo debata trwa. Kiedy poznamy finalną formę przepisów? Urzędnicy celują jeszcze w ten rok, ale nie ma sztywnej daty. I dobrze. Ważne, żeby nowe regulacje były dobre i dopracowane, a nie wprowadzone na szybko.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.