Jechał z dzieckiem. Z trudem utrzymywał auto na drodze. Świadek wszystko nagrał

Czujnością i postawą godną naśladowania wykazał się mężczyzna, który zareagował na widok samochodu jadącego zygzakiem. Citroena prowadziła osoba pod wpływem alkoholu, która przewoziła w aucie dziecko.

Sytuacja przedstawiona na nagraniu miała miejsce we wtorek 23 stycznia po godzinie 21:00 w województwie dolnośląskim. Pod numer alarmowy wpłynęło zgłoszenie o kierowcy poruszającym się całą szerokością jezdni. Świadek dziwnego zachowania kierowcy auta marki Citroen jechał za nim, a pasażer wszystko utrwalił na filmie przekazanym policjantom. 

Świadek zabrał kluczyki kierowcy

Jak czytamy w komunikacie prasowym przygotowanym przez funkcjonariusza z Ząbkowic Śląskich, świadek zaniepokojony tym co wyprawia jadący przed nim kierowca, wykazał się obywatelską postawą. Kiedy zmotoryzowany zatrzymał pojazd, interweniujący zrobił to samo, podszedł do Citroena i wyciągnął kluczyki ze stacyjki. W ten sposób uniemożliwił dalszą jazdę mężczyźnie i ochronił przed nieszczęściem nie tylko jego, ale również tych, których mógł spotkać na swojej drodze.

Zobacz wideo Jechał z dzieckiem. Z trudem utrzymywał auto na drodze

59-latek miał ponad 2 promile alkoholu w organizmie

Przybyli na miejsce policjanci poddali kierowcę badaniu na stan trzeźwości. Wtedy wyszło na jaw, że 59-latek ma ponad 2 promile alkoholu w organizmie. Co więcej, zmotoryzowany znajdując się w takim stanie podróżował z pasażerem, którym było dziecko.

Nietrzeźwi kierujący stanowią poważne zagrożenie dla innych uczestników ruchu. Tacy ludzie decydując się na jazdę mimo spożytego alkoholu, muszą liczyć się z konsekwencjami finansowymi i prawnymi. Nietrzeźwy mieszkaniec powiatu ząbkowickiego teraz odpowie przed sądem za kierowanie pod wpływem alkoholu. Za popełnienie tego przestępstwa może zostać pozbawiony wolności, otrzyma wysoką grzywnę oraz zakaz prowadzenia podjazdów na kilka lub nawet kilkanaście lat. O niebezpiecznych sytuacjach na polskich drogach więcej piszemy na Gazeta.pl.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.