Kierowca mustanga pojechał na tor. Próbował go rozbić aż do skutku [WIDEO]

Kierowca mustanga chciał pokazać szerokiej publiczności możliwości swojego auta. I pokazał. Tyle że nie wszystko poszło po jego myśli... Mustang, zamiast pojechać ślizgiem do przodu, z całym impetem skierował się w stronę bandy.

Ciekawostki o samochodach znajdziesz również w tekstach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

Tylny napęd i duża moc. To groźne połączenie podczas jazdy w zakręcie na śliskiej nawierzchni i w momencie, w którym kierowca ma zbyt ciężką nogę. Choć ten filmik pokazuje, że nie tylko. Bo taki samochód da się również rozbić na prostej, a do tego na suchej nawierzchni, zamkniętym torze i przy niskiej prędkości...

Zobacz wideo 21-latek jadąc BMW, przeciął rondo i uderzył w tył Forda

Kierowca mustanga chciał się pokazać. Z pewnością zostanie zapamiętany...

Filmik zamieszczony w serwisie TikTok przez użytkownika Andres Silveira pokazuje zmagania kierowcy czarnego mustanga piątej generacji. Sytuacja miała miejsce na torze wyścigowym prawdopodobnie w czasie wydarzenia typu track day. Kierujący fordem chciał ewidentnie pochwalić się przed publicznością swoimi umiejętnościami. Niestety to raczej się nie udało.

Najpierw, mocno "gazując" samochód, zakręcił "bączka" na prostej drodze. Gdy udało mu się ustawić samochód maską w dobrym kierunku, ponownie wcisnął gaz do dechy. Tak, aby zaprezentować efektowny poślizg na prostej. Manewr nie udał się i tym razem. Teraz jednak nie wyszedł bardziej. Bo samochód ślizgiem zjechał z asfaltu i wpadł przodem w bandę zabezpieczającą. W kadrze wyraźnie widać jak np. mężczyzna obserwujący przejazd z trybun kręci głową. To raczej nie wynik podziwu...

Kierowca mustanga miał więcej szczęścia, niż rozumu

Kierowca czarnego mustanga miał jednak więcej szczęścia niż rozumu. Po pierwsze dlatego, że uderzenie miało miejsce przy raczej niewielkiej prędkości. Po drugie dlatego, że banda nie była wykonana z twardego materiału. W dużej mierze odebrała siłę uderzenia. Jest zatem duża szansa na to, że samochód nie został mocno pokiereszowany. Może nawet nie odniósł żadnych obrażeń. A do tego całe szczęście w tym przypadku właściciel forda zachował zdrowy rozsądek i tyłem wyjechał z toru poza obrys bandy. Tak, aby nie tworzyć zagrożenia dla innych kierowców jadących po pętli.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.