Przełom w sprawie szwedzkiego BMW z napisem "POMOCY". Policja znalazła właściciela

Policja odnalazła właściciela BMW ze szwedzkimi numerami rejestracyjnymi, który w sobotę jechał trasą S5, chociaż to nie było łatwe. Wiemy, dlaczego w oknie był napis "POMOCY". Okazało się, że ktoś zrobił głupi żart.

Wczoraj pisaliśmy o sprawie bmw, które jechało drogą ekspresową S5 z kartką umieszczoną za szybą. Był na niej niepokojący napis "POMOCY". Do naszej redakcji odezwała się st. asp. Daria Szydłowska z  trzebnickiej komendy policji. Poinformowała, że policjanci zajęli się zgłoszeniem autora filmu, który można obejrzeć na kanale YouTube Bandyta z kamerką. Właściciel szwedzkiego BMW został odnaleziony przez śledczych, chociaż wymagało to "wieloaspektowych działań funkcjonariuszy z Trzebnicy". Wszystko dlatego, że samochód był zarejestrowany poza granicami Polski.

Zobacz wideo

Więcej informacji na temat sytuacji na polskich drogach znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Policja z Trzebnicy zareagowała na zgłoszenie

Przypomnijmy, na czym polegała nietypowość zgłoszenia. Małżeństwo podróżujące w sobotę 8 lipca drogą ekspresową S5 z Wrocławia do Poznania zostało wyprzedzone przez bmw serii 5 touring ze szwedzkimi numerami rejestracyjnymi. Za tylną szybą była widoczna kartka z napisem "POMOCY", poza tym tylne okna samochodu były zasłonięte. Autora filmu to zaniepokoiło, dlatego najpierw próbował dogonić auto, a kiedy okazało się to niemożliwe, zgłosił sprawę na policję. I bardzo dobrze.

Z informacji przekazanych przez trzebnicką policję wynika, że niezwłocznie po zgłoszeniu na trasę S5 został skierowany patrol, jednak samochodu zgodnego z opisem nie udało się znaleźć ani w drodze, ani na żadnym z parkingów, które znajdowały się przy trasie. Poza tym ze względu na rejestrację z zagranicznymi numerami ustalenie właściciela pojazdu nie było proste.

Mimo to policji udało się to zrobić. Funkcjonariusze ustalili właściciela, a potem jego aktualne miejsce pobytu i udali się tam. Wówczas okazało się, że nikt z auta nie potrzebował pomocy, a kartka z napisem, który o nią prosił, była żartem. I to niezbyt mądrym, bo angażującym policję w działania, które okazały się niepotrzebne.

 

Historia szwedzkiego bmw jest pouczająca. Nie ignorujmy niepokojących sygnałów

Ponadto policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego KPP w Trzebnicy zajmują się kwestią przemieszczania obu pojazdów w ruchu w czasie zgłoszenia i bezpośrednio po nim. Będą oceniać, czy w trakcie doszło do złamania przepisów ruchu drogowego. Za to już można się cieszyć, że sprawa została rozwiązana i nikomu nie grozi niebezpieczeństwo.

Na koniec warto dodać, że to bardzo dobrze, iż małżeństwo zawiadomiło policję o swoich wątpliwościach. Często zastanawiamy się, czy warto to robić, ale odpowiedź zawsze będzie twierdząca. Tym razem okazało się, że to był fałszywy alarm, ale nigdy nie mamy pewności, czy ktoś naprawdę nie potrzebuje pomocy. Nie można być obojętnym, zawsze trzeba reagować.

Należy przede wszystkim zwrócić uwagę na prawidłowe zachowanie zgłaszającego, który zaniepokojony całą sytuacją, postąpił prawidłowo i poinformował odpowiednie służby. Każdy sygnał mający związek z sytuacją niebezpieczną bądź zagrożeniem, jest bowiem dla nas ważny i zostaje dogłębnie sprawdzany przez policjantów

- zauważyła st. asp. Daria Szydłowska, Specjalistka ds. Prasowo-Informacyjnych Komendy Powiatowej Policji w Trzebnicy

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.