Straż Graniczna zatrzymała Polaków, bo jechali bez opon. Chwilę później zaczęła się bijatyka

Podejrzenia funkcjonariuszy podlaskiego oddziału Straży Granicznej wzbudziły dwie rzeczy. Po pierwsze BMW serii 3 jechało wężykiem, po drugie na jego kołach nie było opon. Wkrótce potem sytuacja stała się naprawdę groźna.

To nie był zwykły dzień w pracy dla funkcjonariuszy pionu operacyjno-śledczego Straży Granicznej. 25 kwietnia po godzinie 16  jechali w kierunku Hajnówki. W pewnym momencie zobaczyli zbliżające się z przeciwka BMW na polskich numerach rejestracyjnych.

Więcej wiadomości na temat sytuacji na polskich drogach znajdziesz na stronie Gazeta.pl

Samochód nie był do końca sprawny i jechał zygzakiem. Zajmował całą szerokość jezdni, a kiedy mijał się z radiowozem, zmusił funkcjonariuszy do zjazdu na pobocze. To był jedyny sposób, żeby uniknąć kolizji. Przy okazji strażnicy zobaczyli, że niemiecki sedan ma mocno uszkodzony bok, a na obu lewych kołach brakuje opon. Wtedy przystąpili do zatrzymania podejrzanego pojazdu.

Zawrócili, włączyli sygnały dźwiękowe i świetlne, ale kierowca BMW nie miał zamiaru się poddać. Zamiast tego rozpoczął ucieczkę. Po kilkuset metrach udało się go dogonić i zmusić do postoju. Wtedy potwierdziły się najgorsze podejrzenia pracowników formacji mundurowej, która dba o bezpieczeństwo naszych granic. Zarówno kierowca, jak i pasażer BMW byli pod wpływem alkoholu, a prawdopodobnie również środków odurzających. To był dopiero początek kłopotów.

 

Pijani Polacy w BMW bez opon pod Hajnówką. Podczas zatrzymania trzeba było użyć broni palnej

Mężczyźni byli bardzo agresywni. Stawiali czynny opór, nie wykonywali poleceń strażników, a jeden z nich zaatakował funkcjonariusza. Wtedy druga osoba z patrolu zdecydowała się użyć broni służbowej i oddała strzały ostrzegawcze w powietrze. Mniej więcej w tym czasie do interweniujących funkcjonariuszy Straży Granicznej dołączył kolejny, jadący tą samą drogą pracownik placówki w Białowieży. Wspólnie udało im się obezwładnić agresywnych napastników.

Później na miejsce przybyła policja z Hajnówki. Po przeprowadzonym badaniu obecności alkoholu w wydychanym powietrzu w przypadku kierowcy alkomat pokazał 2,8 promila alkoholu. Następnie mężczyznami zajęła się policja, która prowadzi dalsze czynności w tej sprawie. Od obu zatrzymanych została pobrana krew po to, aby potwierdzić czy byli również pod wpływem środków odurzających. Polacy odpowiedzą przed sądem za znieważenie i czynną napaść na funkcjonariuszy, a kierowca dodatkowo za prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu.

Za czynną napaść na funkcjonariusza publicznego grozi nawet 10-letni pobyt w więzieniu.  Prowadzenie w stanie nietrzeźwości (w przypadku stężenia wyższego niż 0,5 promila alkoholu we krwi lub powyżej 0,25 mg alkoholu na 1 dm3 wydychanego powietrza) również jest przestępstwem, za które grożą następujące sankcje: kara grzywny w wysokości ustalonej przez sąd w zależności od stanu majątkowego sprawcy, ograniczenie wolności do dwóch lat, 15 punktów karnych oraz bezwzględny zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych nawet do 15 lat. Dodatkowo w niektórych przypadkach sąd może zdecydować o karze pieniężnej do 60 tys. zł na rzecz funduszu pomocy pokrzywdzonym i pomocy postpenitencjarnej.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.