Brytyjskie wojsko rezygnuje z pierwszych terenówek z dieslem. Przerobią je na elektryczne

Tradycyjny Land Rover Defender z dieslem pod maską przechodzi do historii w brytyjskiej armii. Ministerstwo Obrony (MOD) przyznało roczny kontrakt na przebudowę dotychczas używanych samochodów terenowych z silnikami wysokoprężnymi. Pierwsza próbna partia otrzyma elektryczne napędy przystosowane do użytku w niesprzyjających warunkach.

Międzynarodowa firma zbrojeniowa Babcock ma się czym chwalić. W ramach rocznego kontraktu podpisanego z brytyjskim Ministerstwem Obrony zajmie się przebudową pierwszej partii spalinowych terenówek Land Rover Defender. W miejsce tradycyjnego diesla pojawi się napęd elektryczny przystosowany do wojskowych wymagań.

Zobacz wideo Ukraińskie załogi w brytyjskich czołgach

Autorzy projektu przekonują, że konwersja terenówek na prąd oznacza znacznie lepsze osiągi pojazdów w terenie i tzw. niesprzyjających warunkach użytkowania (znamienne, że przemilczano kwestię zasięgu i ładowania). Póki co to tylko obietnice, które zostaną zweryfikowane podczas wojskowych testów na poligonach. Brytyjska armia sprawdzi nowe auta w ośrodku Armored Trials and Development Unit (ATDU). Przewidziano m.in. serię eksperymentów w ramach symulowanych scenariuszy bojowych, jazd w stromym terenie, brodzenia, holowania uzbrojenia. A to wszystko w różnych warunkach klimatycznych.

Demontaż napędu z Land Rover DefenderDemontaż napędu z Land Rover Defender Newspress

Diesel na złom. Elektryk pod maskę

Pierwsza przymiarka do przejścia brytyjskiej armii na elektromobilność nie będzie zbyt skomplikowana. Uznano bowiem, że modyfikacja Land Roverów odbędzie się z wykorzystaniem gotowych zestawów drop-in kit. Nie będzie zatem gruntownej przebudowy karoserii Defenderów, a jedynie instalacja nowych komponentów w miejsce zdemontowanego silnika wysokoprężnego oraz przekładni. Niestety nie zdradzono szczegółów technicznych silników, akumulatorów i na ile ograniczą nośność wojskowych terenówek.

Pomysłodawcy nie kryją nadziei na większy kontrakt (brytyjska armia planuje bowiem stopniową elektryfikację floty pojazdów od 2030 r.). Chris Spicer, odpowiedzialny w Babcock za inżynierię produkcji twierdzi, że zamiana diesla na silnik elektryczny może przedłużyć życie Land Roverów w brytyjskim wojsku. Podkreśla także (co akurat nie dziwi), iż diesel staje się przestarzały. Czego innego można zresztą oczekiwać od zwolennika elektromobilności? Otwartą kwestią pozostaje co na to żołnierze, którzy ruszą terenowym elektrykiem prosto na front. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.