Czy e-TOLL działa, czy jest tylko straszakiem? Statystyki pokazują coś dziwnego

Albo polscy kierowcy są bardzo zdyscyplinowani, albo system kontroli na państwowych odcinkach autostrad nie działa tak, jak powinien. Okazuje się, że w ubiegłym roku tylko nieco ponad 1,5 tys. kierowców dostało kary za brak uiszczenia opłat za przejazd. To zaledwie ułamek... promila wszystkich przejazdów, jakie odbyły się w tym czasie.

Skasowanie bramek na państwowych odcinkach autostrad to bez wątpienia dobry ruch, który poprawił ich przepustowość i ułatwił życie kierowcom. I choć na początku elektroniczny system poboru opłat e-TOLL wywołał chaos, to aktualnie działa zgodnie z planami. Teraz kierowca sam dba o to, aby zapłacić za przejazd, a wyrywkowo sprawdzają to specjalne pojazdy wyposażone w czytniki tablic rejestracyjnych. Codziennie po płatnych odcinkach autostrad krąży ponad 100 takich aut. W teorii wszystko wygląda dobrze, kierowcy są zadowoleni, ale czy rząd też?

E-TOLL. Albo jesteśmy na wskroś uczciwi, albo coś tu nie działa?

Według ustaleń portalu Interia.pl w zeszłym roku operator systemu e-TOLL wystawił zaledwie 1517 wezwań do uiszczenia opłaty dodatkowej za brak wykupionego biletu. Warto zaznaczyć, że jest tu mowa wyłącznie o trasach zarządzanych przez państwo.

Mimo że odcinków jest mniej niż fragmentów obsługiwanych przez prywatnych operatorów, to i tak według wyliczeń Interii w zeszłym roku zarejestrowano na nich co najmniej 30 mln przejazdów. Biorąc to pod uwagę, tylko ułamek promila, a dokładnie 0,05 promila pojazdów skontrolowanych przez radiowozy nie uiściło odpowiedniej opłaty. Przynajmniej jeśli przyjmiemy, że liczba wystawionych wezwań równa się liczbie nieopłaconych przejazdów.

Codziennie na autostrady wyjeżdża 70 Fordów Transitów Connect i 32 Fordy Focusy z charakterystycznymi kamerami odczytującymi tablice rejestracyjne, które wyłapują zapominalskich. Tym bardziej trudno uwierzyć, że aż tak mało gapowiczów wpada w te sidła.

Oczywiście, nie można wykluczyć, że 99,9 proc. kierowców jednak dokonuje opłat. W innym przypadku tak mały odsetek wystawionych opłat dodatkowych może oznaczać nieprawidłowości w działaniu systemu kontroli. Która wersja jest prawdziwa, to już jest trudniejsze do ustalenia.

Zobacz wideo

Jak działa system e-TOLL na autostradach?

System zdalnej opłaty e-TOLL służy do poboru opłaty za przejazd po płatnych odcinkach autostrad zarządzanych przez GDDKiA. W przypadku ciężarówek nowy system zastąpił stosowany do niedawna viaTOLL. Nowym systemem objęta została cała sieć dróg płatnych dla pojazdów ciężkich (ok. 3 700 km), ale także korzystają z niego kierowcy aut osobowych na dwóch płatnych odcinkach autostrad A2 (Konin-Stryków) i A4 (Wrocław – Sośnica). 

Do zdalnego płacenia za przejazd fragmentami autostrady A2 i A4 konieczna jest aplikacja e-TOLL (dostępna w sklepach Google Play i App Store). Kierowca musi założyć swój profil, dodać do niego pojazd (wprowadzić numer rejestracyjny) i uruchomić w telefonie lokalizację. To na jej podstawie pobierana będzie płatność. Jeżeli chodzi o metodę płatności, dostępna jest jedna forma – konto przedpłacone. Kierowca musi wpłacić na nie środki (kartą, przelewem lub BLIK), z których pobierane będą opłaty. 

Alternatywą jest zakup jednorazowego biletu na stacjach Orlen i Lotos lub skorzystanie z aplikacji: Autopay, mPay, aplikacje Orlen Vitay, Pay i mFlota, IKO, Spark czy SkyCash. Co ważne za pomocą m.in. Autopey, czy SkyCash można też uiszczać opłaty za przejazd autostradami zarządzanymi przez koncesonariuszy.

Kara za brak opłaty e-TOLL to 500 zł

Kara za przejazd odcinkiem A2 między Koninem i Strykowem oraz A4 między Wrocławiem i Sośnicą bez wniesienia elektronicznej opłaty jest niemała. W przypadku samochodów osobowych sięga 500 zł, a ciężarowych czy autobusów aż 1500 zł.

Na opłacenie nałożonej przez Krajową Administrację Skarbową opłaty dodatkowej kierowca ma 14 dni od daty jej wystawienia. Jeśli jednak zapłaci ją przed upływem 7 dni, wtedy dostaje rabat w wysokości 100 zł – czyli kara wynosi wtedy 400 zł.

Nie zapłaciłeś za przejazd? e-TOLL wygeneruje karę

Tego, czy kierowcy opłacili przejazd, pilnują wspomniane wcześniej radiowozy z zamontowanymi kamerami. Numer rejestracyjny odczytany przez system jest następnie sprawdzany w bazie. Na tej podstawie weryfikowana jest płatność. Gdy auto pojawiło się na A2 lub A4, ale w bazie KAS nie została odnotowana wpłata, automatycznie generowany jest list z informacją o przyznanej karze. Korespondencję taką przesyła się bezpośrednio do właściciela pojazdu. Co ważne, czasami system KAS czeka z wydrukowaniem informacji o karze. Przepisy w przypadku np. braku środków na koncie przedpłaconym lub awarii aplikacji dają kierowcy na uregulowanie płatności nawet 3 dni po pokonaniu płatnego odcinka.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.