Sześć sposobów na zrujnowanie samochodu. Uważaj, też możesz mieć te nawyki

O każdy, nawet słynący z bezawaryjności i niezawodności, samochód trzeba dbać. Złe nawyki kierowcy mogą zrujnować nawet najlepszy model. Niektóre z błędów możemy popełniać zupełnie nieświadomie.

Dwa samochody, jeden model. Ten sam przebieg. Jednym pojedziecie na drugi koniec Europy, drugi wygląda jak kompletny złom. To wcale nie przebieg ma największy wpływ na kondycję naszego auta, a sposób w jaki je użytkujemy. Każdego dnia na stronie głównej gazety.pl znajdziesz więcej porad dla kierowców.

Zobacz wideo Motocyklista uciekał przed policją. Na rondzie spadł z pojazdu i zaczął biec

Ostra eksploatacja może uszkodzić samochód

Ostra eksploatacja, czyli ostre przyspieszanie, hamowanie, pokonywanie zakrętów na granicy przyczepności, ignorowanie dziur w jezdni, atakowanie z dużą prędkością krawężników czy dróg o wyjątkowo kiepskiej nawierzchni kończy się przede wszystkim szybszym zużyciem elementów eksploatacyjnych (układu hamulcowego, zawieszenia, sprzęgła, opon), ale nie tylko. Ostra jazda oznacza przyspieszone zużycie układu przeniesienia napędu, może też doprowadzać do uszkodzeń poszczególnych podzespołów oraz różnego rodzaju wycieków. W niektórych typach silników może też dojść do uszkodzenia głowicy bądź gładzi słabiej chłodzonych cylindrów w wyniku przegrzania.

Przegazówka na zimno? Nie ma nic gorszego dla silnika. Po uruchomieniu silnik potrzebuje czasu, by olej dotarł do wszystkich jego części, a jeszcze lepiej, by choć wstępnie się nagrzał. Przez pierwszych kilka minut po uruchomieniu lepiej unikać wyższych partii obrotów i wysokich obciążeń. Inaczej silnik szybko się zużyje.

Niebezpieczeństwo: przyspieszone zużycie podzespołów samochodu i silnika, ryzyko uszkodzenia silnika.

Szef KNF: - Będziemy patrzeć czy towarzystwa ubezpieczeniowe dostosowują stawki ubezpieczenia OC do kosztów. Mamy wzrost kosztów napraw, wzrost kosztów części.Nadchodzą duże zmiany w ubezpieczeniach OC. Zapłacą za to kierowcy

Warto dbać o podwozie

Zużyte zawieszenie znacząco obniża poziom bezpieczeństwa i uniemożliwia uczciwe zaliczenie badania technicznego. Ale też ma wpływ na konstrukcję samochodu, wybijając mocowania wahaczy, amortyzatorów. Zwiększone drgania i duże siły działające na samochód powodują osłabienie jego konstrukcji, co może prowadzić do wystąpienia korozji szybciej niż w sprawnym aucie. Może też doprowadzić do uszkodzenia niektórych podzespołów.

Niebezpieczeństwo: przyspieszone zużycie nadwozia i niektórych podzespołów

Ręka na lewarku skrzyni biegów

Długotrwały nacisk na skrzynię jest dla niej szkodliwy. Co więcej, trzymając dłoń na lewarku nieświadomie cały czas nim lekko poruszamy. Przede wszystkim uszkodzić możemy wybierak, zacznie się zacinać, a wrzucenie biegu stanie się coraz trudniejsze.

Kolejny element narażony na szybsze zużycie i awarię to synchronizatory. Objawy? Coraz częstsze pojawianie się zgrzytania podczas próby zmiany biegu (nieważne czy auto jest rozgrzane, a my prawidłowo dokonujemy zmiany), a nawet wypadanie biegu podczas jazdy. Precyzyjne wrzucanie biegów utrudnić mogą także wytarte widełki zmiany biegów. W końcu będziemy musieli udać się do warsztatu i zostawić tam kilkaset złotych, a w niektórych przypadkach nawet więcej.

Niebezpieczeństwo: uszkodzone wybierak i synchronizatory.

Przegląd samochodu w Stacji Kontroli PojazdówPrzegląd samochodu w Stacji Kontroli Pojazdów Fot. Rafał Mądry

Trzymanie nogi na sprzęgle

Podobnym nawykiem jest trzymanie lewej nogi nie na podnóżku, a zostawianie jej nad sprzęgłem. Częsta jazda w ten sposób jest szkodliwa dla samochodu. Kierowca nigdy do końca nie wie na ile jego stopa lewituje nad pedałem, a na ile delikatnie go naciska. A już bardzo delikatny nacisk może sprawić, że sprzęgło pracuje - powstaje efekt podobny do jazdy na tzw. półsprzęgle. Skutki są łatwe do przewidzenia. Operowanie gazem w połączeniu z wciśniętym nawet delikatnie sprzęgłem oznacza uszkodzenie tego drugiego. Układ wysprzęglający może nie wytrzymać dłużej niż 10 czy 20 tys. km - wszystko zależy od tego, jak agresywny jest styl jazdy kierowcy.

Gdy kierowca trzyma nogę nad pedałem sprzęgła zamiast na podnóżku i uszkodzi w ten sposób sprzęgło, to czekają go spore wydatki. W gorszym przypadku naprawa może przekroczyć kilkaset zło. Komplet sprzęgła kosztuje od 350 do 1000 zł - kwota zależy od stopnia zaawansowania silnika. Do sumy często trzeba jednak doliczyć też wymianę koła dwumasowego (a sama część kosztuje od 800 do nawet 6500 zł) oraz zawsze cenę robocizny mechanika.

Zbyt niskie obroty. Zapomnij o kursie na prawo jazdy

Na kursach nauki jazdy wielu instruktorów zapomina o tym, że jazda na czwartym lub piątym biegu z prędkością rzędu 40-50 km/h, może być opłakana w skutkach. Wielu kierowców wciąż stosuje się do tych zasad nie zważając na konsekwencje. Już po przebiegu kilkudziesięciu tysięcy kilometrów pojawią się pierwsze niepokojące objawy i konieczność kosztownej wizyty u mechanika. Stosowanie się do zasad ecodrivingu ma sens, jeśli robimy to z głową.

Utrzymywanie silnika na niskich obrotach na najwyższych biegach ma sens, jeśli jedziemy po płaskim terenie ze stałą prędkością. Nie należy też zanadto przejmować się kontrolką sugerującą wrzucenie wyższego biegu. Warto słuchać jednostki napędowej i wychwytywać niepokojące drgania. To pierwsze symptomy pracy poniżej bezpiecznej szybkości obrotowej. Auto może faktycznie zużyje nieco mniej paliwa w określonych warunkach, ale późniejsze koszty wymian eksploatacyjnych elementów znacznie przewyższą oszczędności.

Niebezpieczeństwo: długa lista usterek silnika. Na zbyt niskie obroty wyczulone są m.in. układ korbowo-tłokowy, dwumasowe koło zamachowe czy łańcuch rozrządu.

Silnik VW"Wrzuć już czwórkę". Zapomnij o słowach instruktora. Zbyt niskie obroty uszkodzą silnik

Jazda na rezerwie. Nie zostawiaj tankowania na ostatnią chwilę

Jazda na rezerwie raz na jakiś czas jest nieszkodliwa, ale powinny to być wyjątki i sytuacje sporadyczne. Częsta jazda na rezerwie może się zakończyć awarią samochodu. Mechanicy sugerują, żeby w ogóle nie dopuszczać do zapalania się kontrolki sygnalizującej pusty bak. W myśl zasady, że lepiej zapobiegać niż leczyć.

Bez względu na rodzaj silnika i wiek auta należy unikać długotrwałej jazdy na rezerwie. Z uwagi na bezpieczeństwo elementów mechanicznych i ich trwałość warto tankować zbiornik do pełna już przy wskazaniu 20-25 proc. stanu. Unikniemy w ten sposób szeregu nieprzewidzianych usterek i sporych wydatków. Jeśli dojdzie do nagłego spadku jakości mieszanki paliwowo-powietrznej w jednostce z doładowaniem, to w skrajnym przypadku wysoka temperatura w komorze spalania może doprowadzić do wypalenia tłoka, co wiąże się z kosztownym remontem silnika.

Niebezpieczeństwo: rdza w zbiorniku, zanieczyszczenie układu paliwowego, awaria pompy paliwa.

Więcej o: