Peugeot 1007 1,4 HDi

Jeśli jakiś samochód w ogóle można nazwać inteligentnym, to 1007 wśród modeli tej klasy ma najwyższe IQ. W granicach 1007. Ale to cała historia...

W 2005 r. naszej ery kronikarze odnotowali nowe motoryzacyjne zjawisko. Niewielkie zewnątrz, obszerne wewnątrz. Wystarczył jeden przycisk, by prowadzące do wnętrza odrzwia elektrycznie przesunęły się do tyłu zamiast otworzyły tradycyjnie na boki. Jak w Sezamie z "Baśni z tysiąca i jednej nocy". Ten samochód pochodził jednak z krainy tysiąca i siedmiu pomysłów. Zresztą nazywał się 1007. Na Starym Kontynencie był pierwszym, który pokonał ciasne parkingi i wąskie garaże. Ale po kolei...

AD 1007

Trzy statki z 160 osobami dobijają do brzegów Nowej Fundlandii. Zamożnemu Wikingowi Torfinowi Karlsefni udaje się skolonizować tę część Ameryki Północnej. W tym samym czasie kilkanaście tysięcy kilometrów na wschód w niemieckich "Rocznikach kwedlinburskich" po raz pierwszy pojawia się wzmianka o Litwie. W 1007 r. król Anglii Etelred II za cenę 36 tys. funtów w srebrze kupuje dwuletni pokój z Duńczykami.

Żadna z kronik z 1007 r. nie wspomina o 1007.

AD 1897

Powstaje Peugeot. Z istniejących dziś marek jedynie Rover może pochwalić się dłuższymi tradycjami.

AD 1929

Francuzi wprowadzają trzycyfrowe oznaczenie swoich modeli z zerem pośrodku. Zastrzegają je w sądzie - dlatego dziś Porsche produkuje model 911, a nie 901, jak pierwotnie planowało. Przez następne 75 lat każdy Peugeot będzie oznaczany w ten sposób. Bez wyjątków.

Aż do 2004 r.

AD 2004

Choć w kilku halach targów w Paryżu w świetle setek reflektorów pysznią się setki nowiutkich modeli, to do niewielu wozów ustawiają się takie kolejki jak do Peugeotów 1007. Mimo że na stoisku jest sporo tych aut, to i tak muszę odstać swoje. Ironiczne, ale do samochodu, którego konstrukcja ma ułatwiać wsiadanie, wsiąść niełatwo.

Nadchodzi moja kolej. Sięgam po srebrzystą klamkę, która wielkością mogłaby konkurować z uchwytem wagonu PKP. Czas na elektryczne hokus-pokus. Na trzech szynach przy akompaniamencie elektrycznych silniczków 92 cm blachy przesuwa się do tyłu. Kiedy zatrzymują się, są na tyle daleko, by nikt nie miał najmniejszych problemów z zajęciem miejsca. I na tyle blisko, by nie wystawać poza tylny obrys nadwozia.

Teraz wystarczy tylko nacisnąć przycisk na desce rozdzielczej, a silniki elektryczne ponownie wykonają swoje zadania. W odwrotnym porządku. Nigdy zamykanie drzwi w samochodzie nie wymagało tak małego nakładu siły. Działa jak zaklęcie: "Sezamie, zamknij się".

Francuski Sezam nie jest tak przestronny jak ten Ali Baby. Ale i tak jest na tyle duży, by zawstydzić połowę kompaktów.

Zamiast tylnej kanapy mamy dwa indywidualne fotele. Jeśli przesuniesz je maksymalnie do tyłu, nie zdziałasz może wiele na zakupach (bagażnik maleje do 178 l), ale za to miejsca na nogi nie zabraknie. Nawet jeśli mierzysz 190 cm, a przed tobą podróżuje równie wysoki pasażer. 1007 bije na głowę 206, i to dosłownie - w odróżnieniu od małego 206 w 1007 nie muszę pochylać czoła. Jeśli tak, to tylko przed sprytem konstruktorów 1007.

No właśnie, 1007. To pierwszy Peugeot z czterocyfrowym oznaczeniem. W przyszłości ma ono przysługiwać modelom niszowym, krewnym wielkoseryjnych modeli w stylu 407 czy przyszłego 207.

Peugeot nie jest pierwszym, który wprowadził do produkcji samochód z przesuwanymi drzwiami. Francuzów ubiegła Toyota, zaczynając w Japonii latem 2004 r. sprzedaż modelu Porte.

W Paryżu przekonuje się, że takie rozwiązanie ma też wady. Środkowy słupek przesunięto do tyłu, więc sięganie po pas wymaga talentów akrobatycznych albo nadmiernie rozwiniętych górnych kończyn. Kiedy chcę się wygodnie rozsiąść, z zażenowaniem stwierdzam, że łokieć trafia w próżnię - drzwi nie mają podłokietnika.

Same siedzenia nie wyróżniają się niczym szczególnym. Nie są ani obszerne, ani świetnie wyprofilowane. Ich atutem jest za to niezłe trzymanie boczne.

Tylko wnikliwe badanie tapicerki pozwala wykryć, że kolorowe części siedziska i oparcia trzymają się na suwakach. To kolejny pomysł podnoszący IQ Peugeota. Tekstylne wstawki to jedne z 18 elementów, które można wymieniać. Jeśli znudziły ci się stare wzory, przekręć w lewo okrągłe maskownice nawiewów, oderwij trzymające się na rzepach dywaniki podszybia i wymień je na nowe, podobnie jak obicia drzwi czy pokrywy tylnych schowków. W sumie masz aż tuzin różnych kitów kolorystycznych. Bez kitu - jeden zestaw naprawdę odmienia wnętrze. Szkoda tylko, że Francuzi liczą sobie za to tak słono. We Francji zestaw kosztuje 250 euro (równowartość około tysiąca złotych).

W desce rozdzielczej 1007 właściciele Citroëna C3 dostrzegą kilka znajomych szczegółów. Choć twarde plastiki nie są najwyższych lotów, to o ich dopasowaniu nie można powiedzieć złego słowa.

AD 2005

Jeszcze dekadę temu nie było to miejsce na pierwszą randkę. No, chyba że nie zależało ci na dalszej znajomości. Zaniedbana, obskurna i peryferyjna część Walencji w ciągu dziesięciu lat zmieniała się nie do poznania. Wszystko za sprawą futurystycznego kompleksu Miasto Nauk.

To tutaj odbywały się sesje zdjęciowe Fiata Stilo i Renault Megane. Tu tutaj stoi teraz rząd różnokolorowych tysiącsiódemek. I choć znajdują się niepokojąco blisko siebie, organizatorzy nie muszą drżeć o to, że jeden 1007 stuknie drzwiami drugiego. W końcu po to są przesuwane drzwi.

Dziś po raz pierwszy mam okazję zobaczyć, jak 1007 radzi sobie na drodze. Decyduję się na 1,4-litrowego diesla. Jednego z najpowszechniej występujących w dzisiejszej motoryzacji. Oprócz 1007 można spotkać go pod maską Fordów Fiesty i Fusion, Citroenów C1, C2 i C3, Peugeotów 107 i 206 oraz Toyoty Aygo. W 1007 diesel znalazł się pod jedną z najkrótszych masek na świecie. Tace w niektórych stołówkach bywają szersze.

Silnik nie należy do sprinterów. Rozpędza się niemal dostojnie, bez gwałtownych przypływów mocy. Wystarczająco dynamiczny w mieście, ale przy wyższej prędkości przydałoby się nieco więcej chęci do wyprzedzania. Z 1007 lepiej radzi sobie już 1,6-litrowy benzyniak. Także akustycznie. Choć jako tako wyciszony, diesel brzmi ciężko i przytłaczająco.

Przeciętne wrażenie robi także skrzynia biegów. Jej drążek porusza się lekko, acz średnio precyzyjnie. Na szczęście zamocowano go na tyle wysoko, że nie szukasz go wzrokiem, lecz intuicją.

W ogóle w 1007 kierowca łatwo znajdzie sobie miejsce. Zarówno fotel, jak i kolumnę kierownicy można precyzyjnie ustawiać. Precyzji brakuje jednak samemu układowi kierowniczemu. Kiedy wjeżdżam na niezliczone katalońskie ronda, wychodzi inna wada 1007 - słupki ustawiono tak, że przy ciaśniejszych skrętach ograniczają widoczność.

Katalońskie drogi są na tyle płaskie, że trudno oceniać, w jakim stopniu zawieszenie dozuje pasażerom informacje o nierównościach. Nieliczne dziury wskazują jednak na miękkie i łagodne traktowanie.

AD 2007

Peugeot przedstawia kolejny samochód oznaczony czterema cyframi. 2007 idzie jeszcze dalej niż 1007 - przednie drzwi przesuwane są do przodu, tylne do tyłu. Teraz dopiero dilerzy mogą zapraszać na dni otwartych drzwi.

Do 2007 dołącza terenowy 7008 i crossover 4007. Francuzi mają teraz o jeden okręt więcej niż Wikingowie Torfina Karlsefni w 1007 r. Czy uda im się odkryć nieznane ziemie i podbić serca nowych klientów?

1007 I CO DALEJ?

- Nie planujemy słabszych wersji silnikowych - słyszę od Martina Alloiteau, szefa komunikacji Peugeota na Europę Środkowo-Wschodnią. - Pod koniec roku wprowadzimy 16-zaworową wersję 1,4-litrowego benzyniaka. Nieco później - diesel 1,6. Rocznie ma powstawać nawet 130 tys. tysiącsiódemek (dla porównania w 2004 r. Opel sprzedał 193 tys. Merivy, Francuzi 515 tys. modelu 206*).

Co ze sportową wersją RC? - W każdej serii modelowej mamy jakieś atrakcje - odpowiada Alloiteau w sposób każący czytać między wierszami. - Nic nie jest niemożliwe - dodaje po chwili.

*dane Jato Dynamics

W POLSCE

Najwcześniej w czerwcu, najpóźniej wczesną jesienią

CENY

we Francji

od 13 750 euro (równowartość ok. 55,9 tys. zł)

w Polsce

nieustalona, ale nie niższa niż ok. 50 tys. zł

PEUGEOT 1007 1,4 HDi

KOMPENDIUM

INNE WERSJI SILNIKOWE

Dane 1,4 dla ręcznej, 1,6 dla zautomatyzowanej skrzyni biegów

Więcej o:
Copyright © Agora SA