Porsche Cayman firmy Panek przed i po. Do zapłacenia dwa rachunki - jeden niski, drugi wysoki

Wyjątkowe Porsche Cayman firmy Panek CarSharing zostało udostępnione klientom 11 grudnia 2020 roku. Nie przetrwało nawet doby. Mamy nowe informacje o kierowcy. Dobra wiadomość jest taka, że rachunek za jazdę nie będzie wysoki. Za to może zapłacić za naprawę auta.

Firma Panek CarSharing lubi wzbogacać swoją ofertę samochodów do wynajmu "na minuty" o wyjątkowe modele. Zdarzają się amerykańskie klasyki, auta z PRL, samochody terenowe i sportowe. Do tych ostatnich należy Porsche Cayman - jedno z najlepiej ocenianych sportowych aut na świecie.

Wszyscy chwalą Caymana za osiągi precyzje prowadzenia. Pewnie dlatego Panek CarSharing umieścił ten samochód w swojej ofercie. Budzi zainteresowanie i emocje, jak się okazało, zbyt duże. Porsche Cayman pierwszej generacji, które trafiło do wypożyczalni ma umieszczony centralnie sześciocylindrowy silnik w układzie boxer i poj. 2,7 l. Moc 245 KM pozwala na rozpędzenie się do 100 km/h w 6,1 sekundy i osiagnięcie prędkości 258 km/h.

Egzemplarz Panek CarSharing miał zablokowaną możliwość wyłączenie układu ESP, ale jak widać, to nie wystarczyło. To auto drogie w użytkowaniu, nawet jeśli mowa o wynajmie na minuty. Bazowa stawka za wypożyczenie Porsche Cayman w Panek wynosiła 3,99 zł za każdą minutę jazdy oraz 4,99 zł za przejechany kilometr. 

Dodatkowo kierowcy, który chciał skorzystać z tej usługi musiał wcześniej wydać co najmniej 2 tys. zł na wypożyczenie innych aut Panek CarSharing. Tym razem jednak koszt użytkowania nie był wysoki, bo i jazda nie trwała długo. Taki mechanizm miał ograniczyć ryzyko uszkodzenia i zachęcić do korzystania z usług firmy, ale pierwsza część planu się nie powiodła. Porsche Cayman przetrwało nieco ponad 12 godzin. 12 grudnia 2020 roku o godz. 2:52 już było rozbite.

Porsche Cayman Panek CarSharingPorsche Cayman Panek CarSharing fot. Facebook/Panek CarSharing

Kierowca Porsche nie był sprawcą, ale miał alkohol we krwi

Kolizja miała miejsce na ul. Twardej w Warszawie. Na szczęście nikt w jej wyniku nie ucierpiał, ale po przyjeździe na miejsce patrolu policji okazało się, że kierowca był pod wpływem alkoholu. Taka sytuacja komplikuje kwestię pokrycia kosztów naprawy samochodu. Teoretycznie kierowca Porsche nie był sprawcą, bo inny uczestnik ruchu wymusił na Porsche pierwszeństwo.

Jeśli okazuje się, że poszkodowany jest pod wpływem alkoholu albo środków odurzających, automatycznie staje się współsprawcą wypadku. Do zbadania również pozostaje kwestia prędkości z jaką się poruszało Porsche przed zderzeniem. Jeśli kierowca znacznie przekraczał dozwoloną w tym miejscu prędkość, również może być częściowo obarczony winą.

To oznacza, że sprawa ewentualnej wypłaty odszkodowania przez ubezpieczyciela jest zagmatwana, określenie zakresu odpowiedzialność może zająć dużo czasu. Dlatego pewnie nieprędko zobaczymy znów Porsche Cayman firmy Panek CarSharing na drogach. Jeśli w ogóle, bo równie dobrze rzeczoznawca może uznać, że koszty naprawy przekraczają wartość samochodu.

Wtedy będziemy mieli do czynienia ze szkodą całkowitą i nie wiadomo, czy Panek CarSharing zdecyduje się na ponowny zakup takiego samochodu do swojej floty. W końcu po raz kolejny kierowcy próbują przekonać jej przedstawicieli, że nie zasługują na fajne rzeczy.

Więcej o: