Długotrwała jazda na rezerwie może oznaczać remont silnika. Dlaczego? Jakich kosztów się spodziewać?

Jazda na rezerwie jest bardzo niebezpieczna dla naszego samochodu. Zbyt późne uzupełnianie poziomu paliwa przysporzyć może wysokich kosztów. Notoryczne podróżowanie na rezerwie wiąże się nie tylko z ryzykiem przymusowego postoju na poboczu, ale również z wystąpieniem serii poważnych usterek.

Jazda na rezerwie - czy można jeździć na rezerwie?

Relatywnie niewielu kierowców regularnie uzupełnia poziom paliwa w baku do pełna. W zdecydowanej większości użytkownicy tankują paliwo o wartości kilkudziesięciu złotych. Zmotoryzowani doskonale wiedzą, ile kilometrów są w stanie przejechać jeszcze na rezerwie, odraczając wizytę na stacji. Istotnie, pojemność rezerwy niejednokrotnie pozwala na przejechanie 100, a nawet 150 kilometrów ze względnym spokojem. O ile kilkukrotnie uda się „bezpiecznie” dojechać do celu, o tyle kolejne próby mogą zakończyć się wystąpieniem jednej z typowych awarii. Mechnicy zgodnie sugerują, aby nie dopuszczać do zapalania się kontrolki sygnalizującej niski stan paliwa.

Uwaga na metalowe zbiorniki

Jednym z elementów, które cierpią przez niski poziom paliwa jest sam zbiornik. Dotyczy to oczywiście tylko samochodów wyposażonych w metalowy bak – wykonany z plastiku staje się coraz popularniejszym rozwiązaniem. Rzecz jasna ze względów na warunki eksploatacji korozja może atakować również zewnętrzne poszycie zbiornika. Uderzenia kamieni, oddziaływanie soli i błota pośniegowego w zupełności wystarczą do jej zapoczątkowania.

Notoryczne podróżowanie z niskim stanem paliwa sprzyja kondensowaniu się wilgoci na wewnętrznych ściankach zbiornika, co w dłuższej perspektywie prowadzi do ich korozji i dostawaniu się rdzawych zanieczyszczeń do paliwa i dalej do układu wtryskowego. Wilgoć w przewodach może wywołać również korozję w dalszych częściach układu paliwowego. Po kilku latach rozwoju rdzy w baku, czy osadzania się zabrudzeń, dojdzie do zatkania przewodów paliwowych. W pewnym momencie nie będziemy mogli uruchomić jednostki napędowej lub w czasie jazdy pojawi się efekt szarpania i odczuwalny spadek mocy. W skrajnych przypadkach rdza zacznie rozwijać się nawet na wewnętrznych elementach wtryskiwaczy – zmuszając użytkownika do ich wymiany lub regeneracji (zależnie od modelu oznacza to wydatek 500-1000 złotych za sztukę).

Jedynym sposobem na rozwiązanie problemu korodującego zbiornika i przewodów paliwowych jest ich wymiana na nowe. Czyszczenie nie wchodzi w grę. Kolejną trudnością jest skraplająca się woda na ściankach baku. W okresie letnim jedynym skutkiem ubocznym jest rozrzedzanie paliwa. Zimą może dojść do zamarznięcia wody w układzie paliwowym – powstaniem czopów lodowych. Wówczas jedynym rozwiązaniem jest wstawienie pojazdu do ogrzewanego garażu i kilka godzin cierpliwego czekania. Profilaktycznie specjaliści zalecają stosowanie preparatów dostępnych na stacjach paliw i sklepach motoryzacyjnych neutralizujących wilgoć w paliwie. To wydatek rzędu kilkudziesięciu złotych.

Czym grozi jazda na rezerwie? Kłopotliwe zanieczyszczenia

Częsta jazda na rezerwie zmusza układ paliwowy do czerpania benzyny lub oleju napędowego z samego dna zbiornika. Razem z zasysanym paliwem do zestawu naczyń połączonych dostają się najróżniejsze zanieczyszczenia pochodzące ze starego paliwa, czy rdzy. Poza wymienioną wyżej zmianą zbiornika i przewodów paliwowych na nowe elementy, pozostaje nam serwisowe płukanie układu. Koszt operacji to kilkaset złotych. Oczywiście wymiana filtra jest obowiązkowa.

Zobacz wideo >>> Co oznaczają poszczególne kontrolki w aucie? Pytamy Polaków Wybierz serwis:

Pompa paliwa - awaria, koszty, naprawa

Kluczowym elementem układu paliwowego jest pompa zainstalowana w zbiorniku. Pracujące nieustannie urządzenie elektryczne, chłodzone i smarowane jest przez przepływające paliwo. Z tego względu jest niebywale wrażliwa na odpowiednio wysoki poziom paliwa w baku. Jazda na rezerwie, szczególnie w czasie pokonywania zakrętów, chwilami oznacza dla pompy brak smarowania. W szybko przejeżdżanym łuku resztka paliwa przemieszcza się, odsłaniając ssak pompy – wówczas zasysa powietrze chwilowo pracując na sucho. W krótkim czasie może ulec zatarciu. Oznaki agonii pompy to między innymi trudności w uruchomieniu auta, szarpanie w czasie przyspieszania – urządzenie dostarcza zbyt mało paliwa do układu wtryskowego. Jedynym skutecznym rozwiązaniem jest wymiana lub regeneracja pompy – koszty zależą oczywiście od modelu samochodu. W starszych konstrukcjach nowy element kupimy nawet za kilkadziesiąt złotych, a w nowszych wydatek przekroczy 400-500 złotych.

Jazda na rezerwie - awaria. Zapowietrzenie układu

Częstą konsekwencją jazdy na rezerwie jest przymusowy postój na poboczu z powodu braku paliwa. W aucie z silnikiem benzynowym wszystko wraca do normy po dolaniu kilku litrów surowca. W przypadku jednostki wysokoprężnej, nawet uzupełnienie poziomu paliwa przeważnie nie da rezultatu – zapowietrzony układ paliwowy uniemożliwi odpalenie auta. Tutaj, zależnie od modelu, konieczna będzie wizyta w serwisie i skorzystanie z urządzenia diagnostycznego w celu odpowietrzenia układu. Niektóre modele wyposażone są w ręczną pompkę. W żadnym wypadku nie powinniśmy próbować uruchomić silnika metodą na pych. Nagły koniec paliwa w silniku turbodoładowanym doprowadzi do gwałtownego wzrostu temperatury spalin, co może zniszczyć elementy robocze turbosprężarki i wygenerować koszty regeneracji przekraczające 1000 złotych.

Kiedy tankować samochód? Tankuj przy 1/5 zbiornika

Bez względu na rodzaj silnika, czy wiek auta, należy unikać długotrwałej jazdy na rezerwie. Z uwagi na bezpieczeństwo rzeszy elementów mechanicznych i ich trwałość, warto tankować zbiornik do pełna już przy wskazaniu 20-25 procent stanu. Unikniemy w ten sposób szeregu nieprzewidzianych usterek i sporych wydatków. Jeśli dojdzie do nagłego spadku jakości mieszanki paliwowo-powietrznej w jednostce z doładowaniem, w skrajnym przypadku wysoka temperatura w komorze spalania może doprowadzić do wypalenia tłoka, co wiąże się z kosztownym remontem silnika.