Czym grozi jazda na rezerwie? Skutki mogą być kosztowne

Regularna jazda na rezerwie niesie ze sobą mnóstwo niebezpieczeństw. Nie ma znaczenia wiek, ani przebieg auta. Zatrzymanie pracy silnika, czy awaria pompy paliwa to najłagodniejsze konsekwencje.

Utrzymuj wskazówkę przynajmniej na jednej czwartej zbiornika

Uzupełnianie poziomu paliwa dopiero w momencie, gdy komputer pokładowy pokaże minimalną wartość, nie prowadzi do niczego dobrego. Fachowcy zgodnie zalecają, aby nie dopuszczać do opadania wskazówki poniżej 1/4 objętości zbiornika.

Dotyczy to zwłaszcza samochodów użytkowanych na krótkich odcinkach lub tych wykorzystywanych okazjonalnie. Pamiętajmy również, by przed nadejściem zimowej aury zalać zbiornik paliwem przystosowanym do niskich temperatur.

Czym grozi jazda na rezerwie? Korozja

Im mniej paliwa w zbiorniku, tym więcej w nim powietrza. Wraz z nim do wnętrza baku dostaje się wilgoć, która pod wpływem nagłych spadków temperatur skrapla się na ściankach i spływa do paliwa.

Skutkiem takiego zjawiska w okresie zimowym będą tak zwane korki lodowe skutecznie zatykające przewody paliwowe i filtr paliwa, co definitywnie uniemożliwi uruchomienie silnika. To jednak niejedyne konsekwencje, z jakimi przyjdzie nam się zmierzyć. Pamiętajmy o tym, że wilgoć powoduje korozję zbiornika od jego wewnętrznej strony.

Co ciekawe, współczesne paliwa o wiele szybciej wywołują rdzę, niż te, które były dostępne kilkanaście lat temu. To efekt biododatków i innych substancji chemicznych podnoszących ich efektywność.

Przeczytaj także: Zarysowałeś komuś auto i odjechałeś? Może cię to sporo kosztować

Korozja może wystąpić również na elementach układu paliwowego. Jeśli się pojawi, drobiny rdzy przedostaną się do paliwa.

Jazda na rezerwie zmusza ssak paliwowy do czerpania cieczy z najniższych punktów baku, a co za tym idzie, do zasysania zanieczyszczeń. Oczywiście większość z nich zostanie w filtrze, jednak niektóre z cząsteczek mogą się przedostać wprost do układu wtryskowego.

W przypadku nowoczesnych systemów wtrysku bezpośredniego pracującego pod wysokim ciśnieniem i z ogromną precyzją, oznacza to błyskawiczną awarię kosztownych wtryskiwaczy.

Problem występuje też w samochodach gaźnikowych. Tam jednak usterkę można usunąć zdecydowanie niższym kosztem.

Zanieczyszczenia płynące wraz z paliwem dają się również we znaki pompie paliwowej. To precyzyjne urządzenie nie toleruje brudów. Prowadzą one do zatarcia kosztownego mechanizmu. Pompa paliwowa do Octavii II 2.0 TDI kosztuje od 350 do 500 złotych. Do tego należy doliczyć rachunek za wymianę.

Przeczytaj także: Zakup używanego auta to początek wydatków. To koniecznie wymień, jeżeli nie chcesz zbankrutować

Czym grozi jazda na rezerwie? Niebezpieczne zasysanie powietrza

Kolejnym czynnikiem mogącym zniszczyć pompę są przerwy w przepływie paliwa. Większość tego typu urządzeń we współczesnych samochodach jest smarowana i chłodzona przepływającą cieczą.

Podróżując z jej niską ilością w zbiorniku, na zakrętach, czy w czasie hamowania, doprowadzamy do tego, że ssak chwilowo nie jest w stanie pobierać paliwa. Wskutek czego pompa pracuje na sucho – bez smarowania. Jednostkowe przypadki podobnej pracy nie zniszczą jej od razu, ale skrócą żywotność.

Ten problem najczęściej pojawia się w samochodach eksploatowanych na LPG. Kierowcy tankują jedynie minimalną ilość paliwa, wystarczającą do porannego rozruchu. Pompa pracuje jednak nieustannie tłocząc ciecz do układu.

Jeśli jest go niewiele, to ssak nie jest w stanie zapewnić wystarczającego poboru z baku. W efekcie pompy paliwowe w autach z instalacjami gazowymi często wymagają wymiany już po kilkunastu miesiącach użytkowania.

Przeczytaj także: Czy warto płacić za wymianę opon? Wady i zalety opon całorocznych

Komputer zablokuje rozruch

Podróżowanie z niskim poziomem paliwa w niektórych samochodach może się zakończyć tym, że elektronika sterująca silnikiem uniemożliwi jego ponowny rozruch.

W takim przypadku pozostaje wyłącznie uzupełnienie poziomu benzyny lub oleju napędowego i próba uruchomienia motoru. Nim pompa ponownie wypełni układ paliwem, musi się dokonać przynajmniej kilka obrotów rozrusznika.

Niestety, początkowo urządzenie będzie pracować na sucho, bez należytego smarowania. Po wielu takich akcjach, posłuszeństwa odmówi w końcu sam rozrusznik, którego regeneracja pochłonie przynajmniej kilkaset złotych.

Dopuszczanie do jazdy na rezerwie wiąże się z bezpośrednim ryzykiem uszkodzenia jednostki napędowej dostającymi się do jej wnętrza zanieczyszczeniami. Nagłe zgaśnięcie silnika wynikające z braku paliwa wcale nie jest najgorszym, co może się przydarzyć.

Znacznie bardziej problematyczna okaże się konieczność wymiany wtryskiwaczy, pompy paliwowej, czy czyszczenie baku ze zgromadzonych nieczystości. Wszystkiego da się jednak uniknąć utrzymując wysoki poziom paliwa w zbiorniku.

Dlaczego tak dużo płacimy za paliwo?

Czy zdarza ci się jeździć na rezerwie?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.